Ankieta: Jak oceniasz Apocalypto? (1 - z
5
4
3
2
1
[Wyniki ankiety]
 
 





Apocalypto (2006) reż. Mel Gibson
#81
Tuptuś napisał(a):Tu nawet nie chodzi o wielce głeboką refleksję na temat religii, światopoglądu, czy samych Majów, chodzi o to, że film jest tak prymitywny jak prymitywny jest jego rezyser, czyli Mel Gibson.

A oglądałeś "Tropiciela"? Bardziej schematycznego i prymitywnego filmu w życiu nie widziałem, przy nim Apocalypto to filozoficzny traktat, jak to określił krytyk z Wyborczej :)

Odpowiedz
#82
Mental napisał(a):jaką, u licha, refleksję chcielibyście zobaczyć/usłyszeć?

Gibson miał okazję na przykładzie Majów pokazać, że korupcja, chciwość, krótkowzroczność itp. doprowadzają do upadku każde nawet najbardziej trwałe wydawałoby się imperium, ale on wolał pokazać przygody w dżungli Łapy Jaguara. Oczywiście miał do tego prawo, pytanie tylko po co te szumne zapowiedzi, motto początkowe czy pompatyczny tytuł?
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#83
Z tym sie akurat zgodze. Film byl zapowiadany na co innego niz w rzeczywistosci jest i to troche maci sprawe.

Odpowiedz
#84
Żeby uniknąć gołosłowności, nara nie pójdę i jednak wytłumaczę, dlaczego uważam Gibsona-rezysera za sprytnego prymitywa, niemającego ostatnio niczego sensownego do powiedzenia od siebie. Dwa lata temu wziął się za „Pasję” – temat pewniak. Nawet nad scenariuszem nie musiał się specjalnie napracować. Wiadomo, męka Chrystusa, na dodatek dosyć realistycznie i nadzwyczaj brutalnie opowiedziana, to łakomy kąsek dla wszystkich kinomanów, wierzących i niewierzących. Założenie to sprawdziło się w praktyce. Film obejrzało mnóstwo ludzi na świecie, nawet takich, którzy do kina nie chodzą, a może nawet byli po raz drugi w życiu. Ale czy znaleźli oni w „Pasji” jakieś słowo prywatnie od Gibsona? Ja nie.

„Apocalypto” – to podobny żelazny chwytliwy, ale i piękny temat. Majowie, ich tajemnicza zagłada, konkwista, itd. itp. Temat bajka – samograjka. Na dodatek w zachwycających plenerach, dżungla, góry, wodospady, piramidy, malownicze postaci Indian itd. Gibson na tyle był pewny tematu, że nawet nie postarał się o sklecenie porządnego scenariusza. Jest on w "Apocalypto" zwyczajnie i śmiertelenie nudny. Po krótkim i ostrym wstępie, zaczynającym się sceną polowania uwieńczonym konsumpcją jąder tapira, rzezią w wiosce, mamy 50 minutową wędrówkę jeńców, przez góry i doliny, urozmaiconą sadystycznym znęcaniem się nad nimi. Później następuje jakże smakowity przerywnik składania z nich ofiar bogu Słonca, a następnie około godzinna ucieczka Łapy Jaguara z miejsca kaźni. Acha, dla urozmaicenia oglądamy, jego atrakcyjną żonę w 9 miesiącu ciąży ukrytą w wieeeeelkiej dziurze w ziemi, której oczekiwanie na męża, kończy się oczywiście szczęśliwym porodem. Wzruszające jak diabli!
A latając głowy, toczące się po schodach niebotycznej piramidy korpusy, tętniące i parujące serca wyjęte dopiero co z klatek piersiowych ofiar złożonych na ołtarzu, nie robiły na mnie specjalnego wrażenia. Jeśli film nie ma podkładu uczuciowego w ciekawie zmontowanej psychologii postaci, takie rzeczy nie wywołują u mnie emocji, jedynie wzruszenie ramionami i pogardę dla prymitywizmu twórcy.

Na plus dla filmu mogę zaliczyć dobre aktorstwo, także głównego aktora, grającego postać Łapy Jaguara. Dobry dźwięk, dobry obraz. Realizacja od strony technicznej była świetna, i na pewno kosztowna, tu nie można narzekać. Zawiódł głownie sam Gibson. Film można zobaczyć. Tylko nie trzeba się absolutnie nastawiać, że poszerzy nam co nieco horyzonty. Nie, nie oczekujmy takich rzeczy od Gibsona. To nawet nie jest przyzwoita rozrywka, to jest tylko dobrej jakości patrzydło.

A Imperium Majów upadło przede wszystkim z powodu chciwości i przewagi militarnej bialych najeźdźców katolików. .

Odpowiedz
#85
Tuptuś napisał(a):A Imperium Majów upadło przede wszystkim z powodu chciwości i przewagi militarnej bialych najeźdźców katolików. .

Przewagi militarnej???????
raczysz sobie chyba żartować :)

Odpowiedz
#86
To taki skrót myślowy. A co uważasz, że obie strony miały równe szanse??????

Odpowiedz
#87
Tuptuś napisał(a):To taki skrót myślowy. A co uważasz, że obie strony miały równe szanse??????

Nie. Majowie mieli ogromną przewagę nad Kortezem, a nie jak to ty sugerujesz, ze było odwrotnie. Kortez natomiast był niesamowitym dyplomatą. Gdyby nie jego wybitna inteligencja nigdy nie zdołałby zdobyć Meksyku. Ogólny zarys przyczyn upadku Majów przedstawia się tak:

- kryzys rolniczy (wystąpił przed przybyciem konkwistadorów)
- wiara w sile i moc i magie kapłanów
- długi okres suszy
- bezwzględna wiara w przepowiednie.

Wszystko to Kortez sprytnie wykorzystał przeciw Majom i to właśnie dlatego garstka najeźdźców podbiła Majów.

Odpowiedz
#88
Jak to z historią bywa, istnieje wiele jej interpretacji, każda na wlasny użytek interpretującego i każdy wierzy w to co chce wierzyć. Tak czy siak - i tak wychodzi, że Majowie nie mieli szans, bo biali wyorzystali ich naiwność i latwowiernośc oraz zaufanie, jakim zostali przez nich - Majów, obdarzeni. Oj, nieladnie, nieladnie.

Ja do twoich argumentów (tu bym suszę połączyła z kryzysem rolniczym, żeby ich sztucznie nie mnozyć) dodałabym jednak ten mój tak małochrześcijański, o przewadze militarnej, bez której biali nie dali by sobie rady, jako garstka i to na obcym kontynencie. :)

Odpowiedz
#89
To, czy mieli przewagę czy nie, nie jest kwestią interpretacji historii.

Odpowiedz
#90
Tuptuś napisał(a):Jak to z historią bywa, istnieje wiele jej interpretacji, każda na wlasny użytek interpretującego

Polecam zapoznać się z tą pozycją, a interpretacje zostawić sobie na wieczorki poetyckie ;)

"Pamiętnik żołnierza Korteza, czyli prawdziwa historia podboju Nowej Hiszpanii" autorstwa Bernala Diaza del Castillo, jest wyborem tekstów pochodzących ze spisanych wspomnień (obejmują one 4 opasłe tomiska), tegoż właśnie konkwistadora, który u boku Cordoby de Grijalvy, a następnie Korteza bierze udział w podboju Meksyku." Relacja ta jest uznawana za najbardziej wiarygodną i obiektywną wersje wydarzeń dotyczącą podboju Meksyku.

Odpowiedz
#91
historie piszą zwyciężcy
A single pussy hair can pull a battleship through the desert

Odpowiedz
#92
Coś w tym jest.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#93
Otóż to, otóż to. Słowa przytoczone przez LPC pozostawiam jako podsumowanie tem małej dyskusji.

Moniko, dziękuję ci za tę rozkoszną złośliwość, ale chyba jednak nie skorzystam z twej rady, bo na wieczorki poetyckie nie uczęszczam, ja raczej sama wiersze piszę.

Szkoda, że nie dopisałaś dalszego ciągu recenzji autorstwa niejakiego "bazyla" pozycji, którą polecasz, a ktora to recenzja znajduje się na stronie biblionetki. Dalszy ciąg brzmi tak:

"Relacja Bernala, uznana za najbardziej obiektywny opis ówczesnych wydarzeń, spisana jest językiem prostym - autor był tzw. secundones, młodszym synem pozbawionym ojcowizny, a co za tym idzie szans na wykształcenie - pełno w niej powtórzeń i niepotrzebnych przytoczeń. Widać też, że czasami autora zawodzi pamięć - pamiętniki zaczął spisywać kilkadziesiąt lat po 1521 roku, czyli po zdobyciu Meksyku, ok. roku 1568. Często używa on szablonów, w związku z tym opisy np. bitew mogą nużyć, gdyż zdają się być one takie same. Pomimo tego tekst ten jest świetnym źródłem informacji na temat podboju Ameryki Płd. przez Hiszpanów. Dowiadujemy się z "ust" naocznego świadka, jaką rolę odgrywali w tworzeniu historii zwykli żołnierze, a nie tylko osoby znane z kart podręczników, takie jak wspomniany Cortez czy Pizarro.

Castillo ukazuje nam też bez żadnej czołobitności osobę sprawcy całego tego zamieszania, czyli Hernanda Corteza. Podsumowując, jeśli lubisz temat, przeczytaj. A potem udaj się na poszukiwanie przetłumaczonych na polski źródeł indiańskich, co ja czynię, do tej pory bezskutecznie."

Odpowiedz
#94
ech, nie mam siły i ochoty dyskutować z ludźmi, którzy uważają, że historie można interpretować na dowolny użytek osobisty. Bo to jak walka z wiatrakami:) Użyj tej metody na maturze. :D
"Prawdziwa historia...." jest pisna językiem prostym, ponieważ spisał ją prosty człowiek - zwykły żołnierz, który po powrocie do Hiszpani za specjalne zasługi w boju został obdarzony wielkimi honorami - co jak później się okazało nie wyszło nikomu na dobre. Zapisy te są uznawane przez najwybitniejszych historyków świata za najbardziej obiektywne i prawdziwe (hmm, ale to już chyba pisałam). Relacje swoją spisywał już w sędziwym wieku i oczywiste jest ze są w niej "dziury". Jednak te zostały uzupełnione dzięki najnowyszm odkryciom, oraz z innych kronik i źródeł. Jak masz inne ciekawe teorie na temat podboju Majów, napisz swoją książke, może kiedyś będziesz sławny i bogaty.
Jak możesz pisać takie bzdury, że Hiszpanie mieli ogromną przewagę nad Majami - skoro tak twierdzisz, a tym bardziej utrzymujesz to przekonanie, to mnie tylko śmiać się chce. To świadczy tylko o jakości twojej wiedzy (bez obrazy) ale takimi twierdzeniami ośmieszasz się tylko i ujawniasz swoją ogromną niewiedzę dotyczącą tego tematu. :) A jak dyskutować z kimś o podboju Majów skoro ten ktos nawet nie ma pojęcia o tak elementarnych rzeczach jak rozkład sił.
Miasto Majów liczyło kilka tysięcy dobrze wyszkolonych wojowników. Armia Korteza liczyła kilka setek uzbrojonych żołnierzy (w momencie wkroczenia do Meksyku). I kto miał większą przewagę militarną? Nadal twierdzisz, że Hiszpanie?
Kortez wiedział, że takimi siłami nie zdobędzie Meksyku. Nie miał co się łudzić. Imperium Majów opierało się na systemie niewolniczym - Kortez sprytrnie to wykorzystał. Ponieważ niewolnicy pochodzili z sąsiednich plemion, Kortez nakłonił je by te wystąpiły przeciwko Majom przyłącząjąc się do niego. Pech też chciał, że przed bitwą wybuchł bunt w mieście, który zakończył się śmiercia Montezumy (do dziś nie wyjaśniono i już zapewne to pozostanie tajemnicą czy Montezuma umarł z powodu odniesionych ran, czy też Hiszpanie celowo go dobili) Wprowadziło to niemałe zamieszanie a później panike ponieważ Montezuma był traktowany jak bóg. Śmierć Boga całkowicie osłabiła morale Majów. Następca Monetezumy (jego brat) był marionetką w rekach Hiszpan i robił to co mu nakazali Hiszpanie (przypłacił to życiem - gdy stał się już bezużytczny hiszpanie powieśli go). Majowie zaczeli traktować Korteza jak dawnego boga, ktory za swoją chciwość został obalony i wygnany za morze. Kacykowie zaczeli opowiadać przeróżne historie i twierdzili, że ów bog powrócił w postaci białego człowieka z brodą by dokonać krwawej zemsty na ich ludności. Majów na te wieści oblał strach, no bo która ludzka armia chciała by sie mierzyć z armią boga. Naprawde uwierzyli, że Kortez jest wygnanym bogiem i przybył by się zemścić. W nocy Majowie w swej bezsilności uderzyli na pałac królewski gdzie przebywał Kortez.... Hiszpanie podczas bitwy wykorzystali wąskie uliczki miasta przez co przewaga liczebna Majów nie miała takiego znaczenia. Największe straty Hiszpanie ponieśli na otwartych przestrzeniach (jak słynna potyczka na jeziorze wycofujących sie Hiszpan, gdzie grupa hiszpańskich żołnierzy praktycznie całkowicie została wybita) tak rozpoczeła się krwawa bitwa która jak się skończyła wszyscy wiemy.... chyba, że na ten temat też masz własną interpretacje i zaraz mnie oświecisz, że był remis :D

należy jeszcze dodać, że Hiszpanie przywieźli ze sobą dotąd nieznane indianom choroby, na które tubylcy nie byli odporni. To również miało ogromny wpływ na zwycięstwo Hiszpan.
Gdybym chciała opisać szczegółowo przyczyny upadku Majów zajełoby mi to kilka miesięcy. A ponieważ nie mam tyle czasu to to, co napisałam wyżej musi Ci wystarczyć... mam nadzieje, że choć troche zmotywuje Cię byś bardziej wgłębił się w ten teamt i poszerzył swoją wiedzę, co by w przyszłości nie zdarzyło Ci się więcej pisanie takich bzdur.

Odpowiedz
#95
Nie jestem znawcą tematu jak ty Moniko, czy mogę ta k do ciebie mówić? czy może "pani profesor" będzie bardziej na miejscu. Strasznie mnie zdołowałaś, bo faktycznie, nie czytając tak jak ty, tych czterech ww wspomnianych opasłych tomisków na temat podboju Majów, nie czuję się godzien... naprawdę. Domyślam się, że zapewne studiowałaś jeszcze wiele więcej prac naukowych na ten temat, bo widze, że towja wiedza jest nadzwyczaj głeboka, a poza tym wykazujesz sporo samodzielnego myślenia, czego mi naprawdę brakuje. Do tej pory myślełem, że przewaga militarna polega głównie nie na ilości ludzie skierowanych do boju, ale i na poziomie uzbrojenia, wyszkolenia i doboru odpowiednich taktyk wijennych itp. Dopiero ty mi uświadomiłaś, że przewaga militarna to tylko przewaga w ILOŚCi nazwujmy ich umownie "żołnierzami", czy "bojownikami". No tak w tym przypadku masz faktycznie rację, tubylców było więcej, to nic, że byli naiwni, latwowierni, pełni zaufania, zacofani po prostu, co ochoczo wykorzystał przywódca białych dobrodziejów,który przyszedł zrobić Majom po prostu dobrze, a że zabrał sobie w ramach zapłaty trochę złota, (a także narzucił im swoją religię a niepokornych wybił) - należało mu się za tę ciężka robotę. Zabijanie, intrygowanie, to ciężka robota.

Jestem pełen podziwu dla twej wielkiej wiedzy i samodzielnego myślenia, mam tylko jedną uwagę co do słowa "interpretacja" - czyli sposobu przedstawienia czegoś, w tym przypadku historii. Poslugujemy się książkami zdobywców, katolików, mądrych, wykształconych, przebiegłych, chytrych, ktorzy nigdy nie mogli napisać - "przyszliśmy, wyrżneliśmy w pień, wykorzystaliśmy tych zabobonnych ciemnych głupków, zwyciężylismy" - czy to byłoby po chrześcijańsku? Raczej nie. Te same zdarzenia - inaczej zinterpretetował by widz w nie niezaangażowany, bierny obserwator, a jeszcze inaczej - pokonany Maj czy ktoś z Inków, który nie miał żadnych szans wobec ucywilizowanych najeźdźców, Zinterpretował by, jesli by przeżył i dopuszczonoby go do głosu, oczywiście. I o tym tez wspomina bazyl3, który księgi opasłe przeczytał, a teraz marzy o przeczytaniu czegoś co by wyszło z drugiej, pokonanej strony. Oczywiście, może sobie marzyć. On się choc zastanawia, mysli, a ty wszystko przyjmujesz jako pewnik. Czy ty wiesz, że nic nie wiesz? No tak, ale ty nie jesteś Sokratesem, nawet nie chcesz nim być. Pozdrawiam i zyczę dlaszej miłej lektury opasłych ksiąg. I dziękuję za wiele ciekawych wiadomości, które mi przekazałaś, o których zresztą gdzieś tam czytałem, widziałem filmy, itd. Tym razem Ameryki nie odkryłaś.
Zgadza się wszystko, Majowie nie byli sierotami, ale zgubiła ich także naiwność i łatwoiwerność. Hiszpanie mogą ja sobie nazywać korpucją, a przychylini Indianom - nazwą to wykorzystaniem zaufania jakimi Indainie obdarzyli Białych. To jest właśnie interpretacja - te same zdarzenia - opisuje się na różne sposoby. Nikt tego nie może już niestety sprawdzić, jak było naprawdę.

Odpowiedz
#96
Tuptuś, jesteś baba czy dziad, bo mam mętlik we łbie :) Raz piszesz: "dodałabym", nieco dalej: "raczej sama wiersze piszę", innym razem: "Jestem pełen podziwu dla twojej wielkiej wiedzy"...

Odpowiedz
#97
Ani baba ani dziad, masz jeszcze do wyboru "babochłop". A co to literówek już nawet nie można popełnić? :)

Odpowiedz
#98
Mnie Apocalypto w pewnym sensie zawiodło (obejrzałem wczoraj), ale nie chciałbym się wypowiadać przed przeczytaniem całego wątku - a dziś nie dam rady :] Jutro przeczytam i rozszerzę tego posta :)

edit: Napisałem megadługiego posta i straciłem go przez zwis Firefoxa. Muszę dość do siebie.
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
#99
No, odrestaurowałem wypowiedź :]

Wątków się, jak widzę, namnożyło. No to jedziemy, postaram się wszystkie liznąć.

Dla wygody podzielę Apocalypto na dwie części, które dzieli moment przybycia Łapy Jaguara do Miasta (nie wiadomo, jak się ono nazywa, więc niech będzie to po prostu "Miasto"). Oglądając pierwszą część byłem naprawdę ukontentowany (a zaznaczę, że nastawiony byłem raczej negatywnie). Sugestywnie acz nienachalnie przedstawione życie wioski, które poznajemy dzięki codziennym, rutynowym czynnościom jej mieszkańców. Rutynowym, ale nie nudnym - dzięki ich fantazji i poczuciu humoru (czasem nie najwyższych lotów ;)). Jest nastrój, jest klimat, jest magia. Przywiązuję sie do bohaterów.

Doskonale oddany jest również atak Majów (dlaczego nie Azteków - wyjaśnię dalej). Żaden tam nadmiar brutalności, tylko czysty realizm. I emocje! Emocje, które towarzyszyły mi przez całą drogę konwoju do Miasta. Zręcznie zarysowany konfilkt pomiędzy wodzem Majów a zabójcą ojca Łapy Jaguara, przebłysk ojcowskich uczuć tego pierwszego. A także pierwsza poszlaka przemawiająca za tym, że nasi bad guys to Majowie, nie Aztekowie - chora dziewczynka. Wygląda na to, że dziecko zapadło na jakąś europejską chorobę, zatem "nasi" musieli już pojawić się w okolicy. Choroba zaś miała wystarczająco dużo czasu, by ich wyprzedzić. Najprawdopodobniej ziemię gryzą już zarówno Montezuma, jak i jego dzielny i szlachetny następca, Guatemuz.

Miasto - i pierwszy zgrzyt. Mam wrażenie, jakby jego wizerunek był naginany do jakiejś z góry przyjętej tezy. Na mojej półce stoi pamiętnik Bernala Diaz de Castillo, o którym tu wspomniano - warto napisać parę słów na jego temat. Wytykane przez krytyków wady diariusza - luki, pomyłki, powtórzenia - dotyczą przede wszystkim oryginału. Wersja dostępna w Polsce jest przejrzana, poprawiona i opatrzona licznymi komentarzami przez rzeszę historyków (BTW, Monika omyłkowo pisze wyżej o Majach zamiast o Aztekach). Poza tym błędy Castillo dotyczą głównie chronologii, a ona jest drugorzędna w kontekście dyskusji o Apocalypto. Najważniejsze są relacje o codziennym życiu pierwotnych mieszkańców tego zakątka świata. O ich miastach, zwyczajach, o nich samych - a do tych fragmentów dziennika Bernala historycy nie zgłaszają pretensji. Z pamiętnika żołnierza Cortesa wyziera w wielu miejscach podziw wobec kultury, organizacji i bogactwa azteckich miast. Nierzadko również Bernal składa hołd szlachetności i sprawiedliwości Indian.

Miasto Gibsona jawi mi się na tym tle jako ruiny starożytnej cywilizacji opanowane przez jakieś barbarzyńskie plemię, które urządziło w nich sobie krwawy piknik. Nijak nie przystaje to ani do pism Bernala, ani do ogólnej wiedzy o dawnym Nowym Świecie. Oczywiście Castillo nie zwiedził wszystkich miast Ameryki Środkowej i generalizacja dokonana na podstawie kilku z nich nie musi być słuszna - wydaje się jednak dość prawdopodobna, zważywszy na geograficzną bliskość obu cywilizacji.

Dla porządku odnotuję, że postać małoletniego pulchnego dostojnika to drugi punkt na rzecz tezy o Majach. Nie znam dobrze ich histori, lecz w tym momencie drogą eliminacji można wykluczyć Azteków.

Do momentu wkroczenia do Miasta byłem filmem niemal zachwycony - i starczyło tego zachwytu jeszcze na pewnien czas. Gibson jednak skutecznie mnie z niego wyleczył.

Scena "ucieczki" więźniów pod ostrzałem rozbawionych Majów jest świetna - aż nabrałem nadziei że Miasto to tylko wpadka. Potem Łapa Jaguara biegnie - i biegnie, biegnie, biegnie... A moja mina rzednie i rzednie. Pierwsza część Apocalypto sprawiła, że nastawiłem się a realizm. Łapa przed realizmem uciekł dalej niż przez Majami. Z raną w boku można sprawnie funkcjonować, o ile strzała przebiła tylko tkankę tłuszczową - Łapa jednak do pulchnych nie należy. Upływ krwi go nie osłabia. Łapa tamuje go dopiero po dłuższym biegu kawałkiem kory. Jeszcze próbuję złożyć to na karb nadzwyczajnej odporności człowieka wychowanego w dżungli. Jednka kiedy nasz bohater jakimś cudem ucieka z drzewa przed drapieżnym kotem i wodzi go za nos jeszcze przez parę minut (tak to w filmie wygląda), odpadam. Cały nastrój, przywiązanie do Łapy i innych, przejęcie ich losami ustępuje miejsca irytacji. Obrazu porażki dopełnia jaguar walczący z Majami w stylu Psa Pankracego. Widać, że te 40 milionów nie poszło na efekty specjalne.

Dalej jest jak w tanim horrorze: Łapa biegnie, oni idą, a pomimo to są wciąż tuż za nim. Droga do wioski wydaje się tym razem dwa razy dłuższa - grupie pościgowej zajmuje więcej czasu, niż konwojowi prowadzącemu spętanych więźniów. Itede, itepe - dalsze wyliczanie nieprawdopodobieństw to już tylko kopanie leżącego.

Po zakończeniu filmu obejrzałem sobie jeszcze raz początek, by zatrzeć przykre wrażenie. Niewiele pomogło - nawet niektóre, wcześniej zabawne żarty, wydały mi się naciągane. Zacząłem myśleć: dlaczego? Wymyśliłem tylko jedną hipotezę: Gibson chciał opowiedzieć przypowieść, nie prawdziwą historię. Dlatego w historii o ucieczce Łapy Jaguara nie ma więcej realizmu, niż w legendzie opowiadanej przez jednego z członków starszyzny przy plemiennym ognisku. Chodziło o apoteozę Wartości. Cóż, jeśli tak - to powinien się na coś zdecydować. Albo realizm, albo legenda. Albo William Wallace, albo Leonidas. Ta linia obrony zatem pada.

Kandydata na dobry film zniszczył w moich oczach Gibson za pomocą beznadziejnej drugiej części. Amen.

Jeszcze dwie sprawy chcę poruszyć.

Spotkałem się z opiniami, wg których Apocalypto to apoteoza chrześcijaństwa jako zbawienia dla ludów nękanych przez bezlitosnych tyranów wyznających pogańskie kulty. Ja tego tak nie odebrałem. Moment przybycia Hiszpanów faktycznie ratuje życie Łapie, ale niejako mimochodem - jego prześladowcy tracą nim zainteresowanie. Sam zaś główny bohater roztropnie wybiera życie w dżungli, z dala od jednych i drugich ciemiężców. Jeśli Gibson przemyca tu jakąś chrześcijańską propagandę, to czyni to zbyt subelnie. Już raczej złożylbym to na karb medialnej nagonki na niego.

Parę postów wyżej wywiązała się dyskusja na temat militarnej przewagi tych czy owych. Zgodnie ze wszystkimi dostępnymi źródłami Cortes podbił dzisiejszy Meksyk rękami jego mieszkańców. Umiejętnie wykorzystując lokalne animozje oraz przewagę (nie aż tak wielką!) technologiczną potrafił tak dobrać sojusze, by dopiąć swego. Konkwistadorzy byli lepiej opancerzeni, dzięki czemu wygrywali pojedynki, a jako całość leiej współdziałali, co dało im skuteczność podobną falandze Aleksandra przeciw azjatyckim plemionom. Broni palnej Hiszpanie nie mieli aż tak wiele - raptem kilkanaście dział i tyleż arkebuzów. Gdyby Cortes po prostu ruszył na Indian z okrzykiem "banzai", wiele by nie ugrał. Ci bowiem dość szybko otrząsnęli się z szoku - podczas oblężenia Tenochtitlan nie wierzono już w boskość Cortesa, nie bano się koni, nawet broń palna utraciła nadprzyrodzony charakter. W trakcie odwrotu z miasta Cortes stracił połowę ludzi i tylko wcześniej zawarte sojusze ocaliły go przed zagładą. Ostatecznie zwyciężył sprytniejszy. Ale to już temat na inną rozmowę :)
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
no cóż... trudno nie zgodzić się z wypowiedzią kolegi. sporo w tym racji. tyle ze ja akurat uwielbiam 'Apocalypto' za oldskulowe podejście do kina przygodowego. za to, że nie okazało się być druga 'Pasją'. no i naturalnie za silnie wyeksponowany motyw zemsty, którego w kinie nigdy za wiele.

Cytat:Gibson chciał opowiedzieć przypowieść, nie prawdziwą historię.

moim zdaniem, Gibson zrobił to, czego już dzisiaj się nie praktykuje: nakręcił niegłupie kino rozrywkowe, które postawić można obok takich hiciorów jak Indiana Jones czy Park Jurajski. i chwała mu za to! przynajmniej spora część amerykanów dowiedziała się o istnieniu piramid innych niż egipskie. ale co racja, to racja - od momentu ucieczki skazańca film... zmienia się. dla ciebie na gorsze. dla mnie natomiast stawia kropkę nad "i" w kwestii swojej nieskrywanej rozrywkowości i przynależności gatunkowej.

Cytat:Jednka kiedy nasz bohater jakimś cudem ucieka z drzewa przed drapieżnym kotem i wodzi go za nos jeszcze przez parę minut (tak to w filmie wygląda), odpadam.

nie wiem, czy zauważyłeś, ale ta scena została katastrofalnie zmontowana. Gibson zabrnął w ślepa uliczkę i musiał ratować się mocno partacką sklejką. otóż nie wiemy, jakim cudem bohater zszedł z drzewa, będąc pod ciągłą obserwacją kocura. że takie zejście było fizycznie niemożliwe (pomijając już wycieczenie krwawiącego organizmu), Gibson doskonale wiedział, dlatego przeciął film tak niefortunnie, że w następnym ujęciu widzimy Łape Jaguara w biegu, podczas gdy chwile wcześniej siedział jeszcze na drzewie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  FLIGHT RISK (reż. Mel Gibson) Mental 97 9,922 25-07-2025, 18:27
Ostatni post: shamar
  Braveheart (1995) reż. Mel Gibson Phlogiston2 151 33,683 15-10-2024, 02:28
Ostatni post: Bucho
  Hacksaw Ridge (2016) reż. Mel Gibson Mental 136 29,832 26-08-2022, 21:01
Ostatni post: Mefisto
  Inside Man (2006) reż. Spike Lee Mental 29 8,287 28-11-2019, 19:51
Ostatni post: Mierzwiak
  The Killing Floor (2006) Oconnel 3 1,953 07-08-2007, 08:10
Ostatni post: Oconnel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości