Ankieta: Jak oceniasz Apocalypto? (1 - z
5
4
3
2
1
[Wyniki ankiety]
 
 





Apocalypto (2006) reż. Mel Gibson
Mental napisał(a):ja akurat uwielbiam 'Apocalypto' za oldskulowe podejście do kina przygodowego

Nie byłem nastawiony na taką estetykę :) Artykuły prasowe traktowały śmiertelnie poważnie o gibsonowej wojnie religijnej. Być może to wpłynęło na mój odbiór filmu. Nie śmiałem traktować go całkiem na luzie.

Cytat:nie wiem, czy zauważyłeś, ale ta scena została katastrofalnie zmontowana.

Zauważyłem, od razu zresztą. Tym bardziej mnie to zirytowało i zburzyło nastrój. Na tego rodzaju błąd ktoś taki jak Mel nie powinien sobie pozwolić.
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
military napisał(a):Taka wolna myśl:

Czy zakończenie Apocalypto nie przypomina wam zakończenia Władcy Much (nie wiem jak film, ale książkowe - mnie na pewno przypomina)?

no tak ale trzeba zauwazyc, ze we WM biali przybyli na ratunek, a w Apocalypto w kompletnie innym, duzo mniej szlachetnym celu. ale podobienstwo sytuacyjne jest ogromne; i tu i tu jest poscig za zbiegiem, jego koniec przy morzu, ba nawet nawet obydwaj bohaterowie wolno podnosza wzrok na to co przybylo. tez sie zastanawiam czy to nawiazanie jest swiadome.

co do samego filmu: najlepszy film o indiancach w roli glownej, najlepszy film gibsona, najlepszy film 2006 r.
Youniverse

Odpowiedz
Ale tu nie chodzi mi o sam wygląd tej sceny, a raczej o jej wydźwięk - o to, że nagle te wszystkie spory o które toczą się krwawe wojny wydają się małe i głupie, bo bohaterom przypomina się, że świat to coś więcej.

Odpowiedz
No i obejrzane. Uwaga nr 1: czemu ja tego w kinie nie obaczyłem?! :(
Uwagi pozostałe:
Film jest po prostu MEGA. To prawda, że, jak wspominał Hitch, jest to pełną mordą przygodówka, ale po pierwsze to tylko w drugiej połowie, a po drugie, to cała otoczka, cały klimat, cały świat przedstawiony i ukryte w opowieści "coś więcej" nie pozwalają mi tak prosto tego filmu zaszufladkować. Wystarczy rzecz, że sama opowieść wioskowego starca przy ognisku uderza i daje do myślenia bardziej, jak wszelkie dzisiejsze statystyki, cyferki, dyskusje i dokumenty odnośnie kondycji naszej planety i cywilizacji powstałej na gruzach m.in. tej z filmu Gibsona. Do tego końcowe ujęcia, których moc - pomimo wszelkiej przewidywalności - porównać mogę chyba tylko do zakończenia Planety Małp. Moc i magia kina - po prostu.
Wielki szacun dla Gibsona już za samą próbę nakręcenia filmu w takiej formie, która przypomina "z kamerą wśród zwierząt". Naprawdę, gdyby nie początkowe napisy, to można by uwierzyć, że oglądamy autentyczny dokument, który gdzieś się zagubił w odmętach czasu i teraz go znaleziono :) Na pewno realizacja musiała być równie trudna i teoretycznie równie niemożliwa, co wychwalany wszem i wobec LOTR Jacksona. I za to szacun wielki nr 1. Szacun wielki nr 2 za to, jak to wyszło. A wyszło po prostu przefantastycznie - zarówno pod względem czysto rozrywkowym (mimo pewnych przegięć przyczynowo-skutkowych, względnie cholernie dużym fuksie głównego bohatera w drugiej połowie i kilku niezbyt inteligentnym zachowaniom ogólnym w pierwszej, oraz mimo sztampy i przewidywalności całość ogląda się na krawędzi fotela bite 2 godziny), technicznym, jak i fabularno-myślowym. Słowem: wielkie kino, które polecam.

A co do ankiety, to może 5 to ździebko za dużo, ale mocne 4, nawet z plusem i owszem.

P.S. A wszelkie zarzuty odnośnie zbytniej brutalności filmu, o których się naczytałem mogę określić jedynie mianem głupoty i hipokryzji - pozdrawiam wszystkich, którzy w ten sposób atakują ten film. Niech spadają oglądać teletubisie :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
nic tylko się podpisać. wielki film. pamiętam, że z kina wyszedłem oniemiały, bo przygotowywałem się na coś, co będzie mnie na chama zmuszało do przemyśleń, nawet kiedy nie będę miał na to ochoty, i potem tvp zrobi program publicystyczny o tym, jaki to kontrowersyjny film nakręcił gibson. dupa blada.

Mefisto napisał(a):Do tego końcowe ujęcia, których moc - pomimo wszelkiej przewidywalności - porównać mogę chyba tylko do zakończenia Planety Małp.

przybycie konkwisty przeraża swoja bezpośredniością. zachmurzone niebo, w oddali statek, a na wodzie łódka i krzyż. z tej sceny bije taka groza i cicha zapowiedź przyszłego ludobójstwa, że normalnie włosy dęba stają. masakra.

Odpowiedz
Mnie to ujęcie przeraża z innego powodu - po oglądaniu przez półotrej godziny biegania teoretycznie pół-dzikich ludzi po dżungli, "cywilizowana" grupa wygląda jak ekspedycja kosmitów. Scena pokazuje też, jak mało znaczące są sprawy jednego człowieka, który jest tak zaslepiony zemstą, wojną i innymi głupotami, że nie zdaje sobie sprawy, że gdzieś tam istnieje wielki, ważniejszy świat. Ogólnie - film jest doskonały.

Odpowiedz
military napisał(a):Mnie to ujęcie przeraża z innego powodu - po oglądaniu przez półotrej godziny biegania teoretycznie pół-dzikich ludzi po dżungli, "cywilizowana" grupa wygląda jak ekspedycja kosmitów.

dokładnie - do tego też przecież dochodzi sam fakt, że główny bohater dopiero co uciekł (z trudem i niejednokrotnie) przed śmiercią; przez cały czas walczył o swoje marne życie, tak chamsko mu zagarnięte i kiedy już wyszedł na prostą (bo z tymi dwoma, co zostali przypuszczalnie by sobie poradził jakoś) i wybiegł nad ocean: ZONK! No i samo ujęcie jest po prostu wywalone w kosmos i do pieca :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Zdanie mam praktycznie identyczne jak Mefisto - też jestem zrozpaczony że nie widziałem tego w kinie a dopiero dziś ale do rzeczy - film zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, całym swoim rozmachem ale przede wszystkim akcją, nie mogłem usiedzieć wygodnie przez cały seans bo były takie momenty gdzie nie dało się odprężyć i oglądać normalnie tylko kibicować bohaterowi i przejmować się jego sytuacją - duży plus za coś takiego. Inna rzecz to to że nie jest to film rozwleczony, wszystko trwa tyle ile trwać powinno, no, może na początku zbędna scena humorystyczna z liśćmi i z kobietą wypłukującą sobie gardło - no ale i tak to śmieszy ;)
Strona wizualna - bez komentarza. Ideał. Najlepsza scena? Dwie - Łapa wpada na cmentarzysko po ucieczce, no i spotkanie z jaguarem na drzewie. Jedyne co przeszkadzało mi to wątek dziecka - nie wiem po co to skoro film nic by się nie zmienił gdyby jego kobieta w ciąży nie była, tak mamy tutaj rodzenie w dramatycznej sytuacji żeby napięcie zwiększyć do poziomu nieosiągalnego przez większość produkcji. Bardzo ładnie panie Gibson <ok>

EDIT - poprawiona pomyłka, muszę słuchać mniej teksańskiego metalu.

Odpowiedz
Gdzieście się odchowali ?? Film był tak głośny w 2007 roku że każde dziecko potrafiło coś na jego temat powiedzieć a wy dopiero teraz go zobaczyliście, no ale jak to się mówi lepiej późno niż wcale :P

Najlepsza scena :
"Kto dzisiaj dobija" no i ta w której mocarny Boss podnosi nożyk swojego zabitego synka i zaczyna się wielki pościg :D

Odpowiedz
Snuffer napisał(a):może na początku zbędna scena humorystyczna z liśćmi i z kobietą wypłukującą sobie gardło - no ale i tak to śmieszy

Ta scenka to urealnienie wioskowych mieszkańców. Polują, kopulują, robią sobie jaja.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Zjadanie jąder tapira wystarczyło.
Predator, ja akurat kasę wtedy wydałem na Borata dlatego dopiero teraz udało mi się dorwać (szpan alert) wydanie które chodziło po 5 dych za 14,99 :)

Odpowiedz
Snuffer napisał(a):Najlepsza scena? Dwie - Łapa wpada na cmentarzysko po ucieczce, no i spotkanie z panterą na drzewie.
Dla uściślenia - to nie pantera (te w Afryce i Azji występują) tylko czarny jaguar ;-)

Snuffer napisał(a):Jedyne co przeszkadzało mi to wątek dziecka - nie wiem po co to skoro film nic by się nie zmienił gdyby jego kobieta w ciąży nie była, tak mamy tutaj rodzenie w dramatycznej sytuacji żeby napięcie zwiększyć do poziomu nieosiągalnego przez większość produkcji. Bardzo ładnie panie Gibson
Ale to podobało Ci się to czy nie, bo zdaje się, że sam sobie odpowiedziałeś na pytanie, "po co to było?" :-)

Aż sobie zaraz wlacze filmik Gibsona <szpan alert> na Blu :-) Aha, w ankiecie oczywiście zaznaczyłem 5, bo dla mnie "Apocalypto" to ideał filmu spod znaku akcja/przygoda/dramat.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Gibson próbuje zeskrobać tym filmem odłożony gdzieś w mózgu nalot myślowy, będący pozostałością po latach szkolnej edukacji, polegający na tym, że cywilizacje ameryki łacińskiej zniszczyli europejscy katolicy. jest to obiegowa bzdura mniej więcej tego samego kalibru co wygodne intelektualnie przekonanie, że winę za wymazanie swego czasu I RP z mapy politycznej ponoszą złe i brzydkie mocarstwa ościenne. konkwistadorzy nie zniszczyli żadnej cywilizacji. oni ją dobili.

zakończenie jest genialne - nie tylko z powodu, o którym wspomniał wyżej military. jest genialne, bo przez cały film oglądamy cywilizacja Majów u kresu swojej świetności, zdeprawowaną i zdemoralizowaną ku uciesze tłuszczy zebranej u stóp piramidy. potem na horyzoncie pojawia się konkwista, by dobić to, co jeszcze nie zdechło. Apocalypto pod płaszczykiem zajebistej przygodowej akcji ukazuje w działaniu jedno z praw natury - prawo, którego nijak nie da się obejść: tam, gdzie nie ma silnej władzy, władza pojawia się z zewnątrz.

natura nie znosi próżni.

ode mnie 10/10 i kurna czekam na najnowszy film Mela o Wikingach - to będzie przełom, bo Mel ma skłonność do bycia nie tyle kontrowersyjnym, co bezkompromisowym w serwowaniu swoich autorskich wizji.

Odpowiedz
Wygrzeboliłem moją reckę z 2006 roku :)
http://film.polter.pl/Apocalypto-c8006

W obliczu kryzysu Majowie chcą zdobyć przychylność bogów składając dziesiątki ludzi w krwawej ofierze. By móc zrealizować to zamierzenie, porywają mieszkańców okolicznych terenów. Jedną z satelickich wiosek zamieszkuje Łapa Jaguara – główny bohater nowej opowieści Gibsona. Początkową sielankę przerywa makabra niespodziewanego ataku i okrucieństwo łapania ludzi żywcem. Młody Indianin, jak inni, zostaje schwytany i przeprowadzony do oddalonej świątyni. Jednak nie jest mu pisany los ofiary...

Nie warto pisać więcej o fabule Apocalypto. Wystarczy powiedzieć, że to mało oryginalna, przewidywalna do bólu historyjka. Od samiuteńkiego początku wszystko jest czytelne i jasne. Główny bohater jest wymoczkiem, ma kochającą żonę i dziecko. W wiosce jest mentor oraz osiłek – wioskowy głupek. Wśród Majów znajdziemy okrutnego sadystę - wielkiego osiłka – czarny charakter. To nie sztampa tylko wręcz super-sztampa. Żeby tego było mało nie wiadomo w jakiej sprawie w film na siłę wepchnięty jest wątek przepowiedni z pogranicza paranormalności. Sprawne operowanie kliszami i skojarzeniami "słowami kluczami" jest godne pochwały, ale nowy film Gibsona przekracza tu lekko granice dobrego smaku i ociera się o prostactwo.

Może właśnie dlatego, że role nie są skomplikowane, rdzenni mieszkańcy Meksyku, w większości bez jakiegokolwiek doświadczenia aktorskiego, poradzili sobie bardzo dobrze. Język Majów brzmi przekonująco. Znacznie większe uznanie jednak należy się doskonałej charakteryzacji Indian. Sto czterdzieści minut to i tak zbyt mało, by nacieszyć oczy bogactwem ich wyglądu. Z wielką pieczołowitością aktorów ozdobiono tatuażami, ćwiekami, ornamentalnymi bliznami, kolczykami itd. Różnorodność fryzur i noszonych ozdób jest również ogromna. Wreszcie scenografia także pozostaje bez najmniejszych zarzutów. Wszystko to eksponują świetne zdjęcia doświadczonego Deana Semlera. Wykonane zostały cyfrowymi kamerami (przysparzającymi sporo problemów w tropikalnych warunkach), co jeszcze dodatkowo polepsza odbiór filmu. Zaznaczam to, gdyż w trakcie seansu szczególnie zwróciłem uwagę na doskonałą jakość obrazu, szczególnie w dynamicznych scenach.

Film bardzo epatuje przemocą. Jestem pewien, że Apocalypto nie uniknie porównań do Pasji. Nie chodzi tu o przesadę w ukazanym okrucieństwie Majów, lecz o nachalne, szczegółowe eksponowanie wszystkich krwawych detali składania ofiar, okrucieństwa w walce, czy pragmatyzmu w postaci skracania mąk umierających w bólach i rozcinania krwiaków przy oczach, by nie przeszkadzały w patrzeniu. Zapewne celem pierwszej połowy filmu było ukazanie kultury Indian, lecz widać wyraźnie, że oprócz tego obraz był nastawiony na szokowanie. Druga połowa jednakże jest już jedynie hollywoodzkim kinem akcji, a również pławi się w okrucieństwie i przemocy, które wcale nie były konieczne. Przynajmniej według mnie, sądzę jednak, że film ma zainteresować również widza, który domaga się krwi i szoku. Dla mnie - tani chwyt.

Trudno mi ocenić Apocalypto. Nie ma tu wpadek, zarzuty mam raczej do całości. Za prostotę, za pójście na łatwiznę, za tanią rozrywkę. Jednocześnie staranne wykonanie, wyśmienita muzyka oraz przede wszystkim tematyka – mało filmów rozgrywa się w prekolumbijskiej Ameryce – sprawia, że Apocalypto jest filmem pod pewnymi względami wartościowym.

Odpowiedz
Apocalypto kosztowało $40 mln. dopiero teraz obadałem finansowy fenomen tego przedsięwzięcia. $40 mln kosztowała Mela wycieczka do dżungli, postawienie makiet i dekoracji, pomalowanie ekipy, nauczenie ich martwego języka i ogólnie dopicowanie realiów.

dla porównania: IJ4 - będący komputerowym, zlukasowanym rzygiem do kwadratu dla odmóżdżonych bakłażanów - kosztował $190 mln. $190 mln, żeby niedorozwój Lucas mógł sobie posiedzieć pod daszkiem na tle ukochanego green screena, popijać herbatkę i patrzeć, jak się mrówki i świstaki renderują.

$40 mln. to "tylko" o 10 więcej niż kosztował District Dziewiąty. dobrze, że przekroczenie progu nowego milenium nie wszystkim mózgi lasuje.

Odpowiedz
Wow, nie wiedziałem o tym, jakbym miał strzelać to lekką rączką dałbym 80-100 mln zieleńców, bo wszystko wygląda pięknie w Apocalypto. Gibson i Blomkamp są najlepszym dowodem na to, że dobremu reżyserowi góra pieniędzy absolutnie do niczego nie potrzebna, rzekłbym, że nawet przeszkadza, przykłady można mnożyć - Aronofsky zrobił "analogowo" przepiękne wizualnie Źródło za 35mln$(wychodzi na to, że obecnie za 30-40 mln można nakręcić wszystko co się chce, tylko trzeba pomysleć), a sam potem przyznał, że jakby miał kase to by dał na CGI. Ze spokojem czekam na info o budżecie nowego filmu Gibsona, jemu nie potrzeba dużo, chociaż z drugiej strony zmartwiłoby mnie, gdyby wynalazł 160mln, bo po co?

Odpowiedz
Sorki za OT, ale jak dla mnie 2009 to zajebisty rok dla kina - po pierwsze właśnie Moon i D9, które pokazują, że nie trzeba kolosalnej kasy, żeby kręcić co się chce. Po drugie "9" i D9, które były szortami, które ktoś z głową wziął pod skrzydełka i wypchnął na szersze wody jako pełnometrażówki. Można dyskutować o sukcesie tych filmów, ale samo zjawisko jest jak dla mnie zajebiście obiecujące. Może przestaną się marnować talenty nieznanych ludzi.

Odpowiedz
simek napisał(a):Wow, nie wiedziałem o tym, jakbym miał strzelać to lekką rączką dałbym 80-100 mln zieleńców

ja również obstawiałem w ciemno max sto baniek amerykańskich. zwłaszcza po sukcesie Pasji, która kosztowała $30 mln, a zarobiła w sumie $620 mln. a tu proszę - Mel wyciągnął ze skarbonki tyle samo plus dodatkowe 10 mln i zaszalał.

Odpowiedz
Po zakupie DVD obejrzałem sobie dzisiaj ponownie no i oczywiście rewelacja. Ogląda się to już jak klasyka i wyczekuje na ulubione sceny po to, żeby zapomniane stały się tymi ulubionymi(opowieść starca, przejście przez miasto Majów - WOW!). Ewidentna dycha.
Zapoznałem się również z making ofem(swoją drogą, to istnieje jakiś dłuższy? Taki film zasługuje na 200 minutowy dokument, a nie takie coś) - krótki, ale dosyć treściwy, na pewno warto go obejrzeć, żeby jeszcze mniej uwierzyć w te 40mln$. Chyba połowo ekpiy robiła za darmola;-) Kurde, stawianie piramid, kopalni, miasta, szycie ręcznie wszystkich strojów, codzienna charakteryzacja czasami aż 700 statystów, szacunek dla Gibsona - swoją drogą super zachowuje się na planie, wyluzowany, wesoły, ale z wielką pasją i zaangażowaniem, no i dokładnie wie czego chce. Mój idol. Ależ czekam na jego nowy film.

Odpowiedz
Z powodu chęci obejrzenia kilku tytułów z Melem odkopuję ten temat.

Film jest dziełem. DZIEŁEM! Mel nie pierdoli się. Kręcimy w scenerii krwawych cywilizacji mezoamerykańskich? To na początku mamy rozprucie tapira zakończone degustacją jego jąder (myślałem, że film dostał NC17). I czego tu nie mamy: Wyżynanie wioskowych, składanie ofiar bogom, nierówna walka z jaguarami (a nie, że koleś siłuje się z kocurem łamiąc mu kark i wychodzi z tego cały, czysty, bez zadrapania i z lśniącym uśmiechem), zrzucanie do wody. Plus jeszcze pieczołowicie odtworzone kostiumy, fryzury, wygląd, piramidy i porozumiewanie się językiem maya (a kto inny mógł dać perfekt język angielski, no może z jakimś akcentem). A propo języka, jak teraz pomyślę to Indianie mogli mówić swoim językiem niezależnym od maya. Ale może mam za małą wiedzę.

I podobało mi się nakreślenie relacji złych. Oczywiście mamy w filmie czarno-biały obraz, że dzikusy to dobre, szlachetne dowcipkujące kolesie do piwa, a Majowie to bezduszne, rozkoszujące się cierpieniem i żądne krwi potwory (przyboczny bossa jest tego przykładem), ale sceny z synem bossa nadawały trochę ludzkiego wymiaru, i późniejsza zemsta za jego śmierć urealniły motywacje ścigania łapy Jaguara. I tak się robi filmy panowie obiektywno-politpoprawni filmowcy z Polski! Żadnych dobrych Majów, gości pieprzących system i pomagania bohaterom!

I czy ja wiem, że to była propaganda wyzwolenia biednych dzikusów przez chrześcijaństwo? Hiszpanie przypłynęli, Majowie się pogapili, Łapa Jaguara zwiał i dumał z rodzinką co może ich czekać.

Z drugiej strony chciałbym obejrzeć sequel. Konkwista kontra Majowie - to by było coś.

Mel, rób więcej takich historycznych filmów. I czekam na ten film o Wikingach.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  FLIGHT RISK (reż. Mel Gibson) Mental 97 9,921 25-07-2025, 18:27
Ostatni post: shamar
  Braveheart (1995) reż. Mel Gibson Phlogiston2 151 33,682 15-10-2024, 02:28
Ostatni post: Bucho
  Hacksaw Ridge (2016) reż. Mel Gibson Mental 136 29,832 26-08-2022, 21:01
Ostatni post: Mefisto
  Inside Man (2006) reż. Spike Lee Mental 29 8,287 28-11-2019, 19:51
Ostatni post: Mierzwiak
  The Killing Floor (2006) Oconnel 3 1,953 07-08-2007, 08:10
Ostatni post: Oconnel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości