Phoenix (Danny Cannon, 1998)
#1
dzięki hannibalowi, który był łaskaw w "krótkiej piłce" rozreklamować ów tytuł, obejrzałem powalająco dobre kino sensacyjne. z trudem powstrzymuje się od użycia mocniejszych słów. jak ja do jasnej ciasnej uwielbiam takie filmy! zwłaszcza jeśli w newralgicznych momentach podchodzą do tematu w sposób nietuzinkowy. dzieło pana Cannona ten warunek spełnia.

[Obrazek: 25yw4mo.jpg]

postać grana przez raya liotte. pomijając aktorstwo - w wykonaniu liotty na ogol kapitalne, a w tym filmie po prostu rewelacja - najbardziej rozwaliła mnie w harrym (dodajmy: nałogowym hazardziście, takim prawdziwym hardcore'owym, grającym nie dla kasy, ale dla samej gry) masa niedopowiedzeń, z których scenarzysta zbudował tę postać. niektóre jego życiowe decyzje mogą budzić zdziwienie i wydawać się kompletnie niezrozumiałe. ogólnie rzecz ujmując harry to taki Mannowski typ faceta - złożony z kawałków, rozbity, będący w połowie drogi do celu, czymkolwiek ów cel jest, w życiu kierujący się zasadami i dla tych swoich abstrakcji gotowy poświęcić zdrowie, miłość, wszystko. co ciekawe, wątek miłosny poprowadzony został przez reżysera mega niehollywoodzko, niełopatologicznie i zajebiście subtelną ręką. imo jeden z mocniejszych punktów historii. to chyba była miłość z gatunku tych traktowanych na serio przez obie strony (choć kobieta nie miała złudzeń, jak to się skończy) - jedyne szczere uczucie w Phoenix.

[Obrazek: 2a9tm4p.jpg]

no właśnie - uczucia w Phoenix. jon lajoie śpiewał, że uczucia są gejowskie. główny kwartet - gliniarze płci męskiej, zasadniczo do szpiku kości skorumpowani, mający za uszami więcej niż niejeden mafiozo - chyba zbyt dosłownie zinterpretowali słowa jona. co się zaś tyczy kobiet, większość z nich - jak to zresztą zwykle bywa w archetypowo męskim kinie sensacyjnym - to ździry kurwiące się dla pieniędzy. dobra jest scena, jak harry nakrywa żonę przyjaciela ujeżdżającą innego typa. Katie, ty naprawdę jesteś kurwą co się zowie.

[Obrazek: w71o91.jpg]

po trzecie, zakończenie. perfekcyjne wyczucie klimatu historii. finał to się panu reżyserowi udał bez kitu oskarowo. cudowne zamknięcie - takie bezkompromisowo zajebiste, puentujące. ostatnie ujęcia oglądałem z rozdziawioną gębą.

po czwarte, w roli drugoplanowej sepleniący Tom Noonan. zazwyczaj w obstawie dwóch obszczymurów.

wreszcie po piątek, PHOENIX TO KINO SENSACYJNE!!! nieściemniane, wysokooktanowe, brutalne, słowem, towar, który dzisiaj kiepsko schodzi z półek. dla mnie klasyk.

[Obrazek: n3snxx.jpg]

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
Phoenix (Danny Cannon, 1998) - Mental - 03-12-2009, 03:12
[] - nowak - 03-12-2009, 10:31
[] - vast - 03-12-2009, 11:50

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Hard Rain (1998) i inne mniej znane filmy katastroficzne lat 90-tych i wcześniejszych slepy51 7 306 16-03-2026, 12:23
Ostatni post: Scheckley
  When Trumpets Fade (1998) reż. John Irvin (HBO) Spoilerowo 1 231 10-11-2025, 23:46
Ostatni post: Paszczak
  The Thin Red Line (1998) reż. Terrence Malick Snuffer 23 6,998 25-08-2025, 18:24
Ostatni post: Gieferg
  Armageddon (1998) Gieferg 52 11,479 25-11-2022, 21:48
Ostatni post: Dirk
  Steve Jobs (2015) reż. Danny Boyle Szaman 36 8,915 02-01-2017, 09:44
Ostatni post: Snappik
  Soldier (1998) D'mooN 12 3,559 10-06-2012, 21:21
Ostatni post: OGPUEE
  Shallow Grave (reż. Danny Boyle, 1994) Rodia 1 1,864 17-04-2010, 14:04
Ostatni post: Mental
  Rounders (1998) Snuffer 1 1,315 13-12-2009, 21:55
Ostatni post: Snuffer
  Happiness (1998) nowak 9 2,651 08-06-2009, 14:03
Ostatni post: JohnBerebere
  Danny the Dog Anonymous 27 9,130 18-11-2007, 15:17
Ostatni post: Wawrzyniec



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości