Nemo Nobody wiedzie zwyczajne życie u boku swojej żony, Elise i trójki dzieci, aż do dnia kiedy budzi się jako stary mężczyzna w roku 2092. Jako 120-latek jest najstarszym człowiekiem na świecie i jednocześnie ostatnim śmiertelnikiem pośród ludzi, którzy stali się nieśmiertelni na skutek medycznego postępu. Co więcej nikt z obecnie żyjących nie interesuje się Nemo, ani nie zawraca sobie nim głowy. Aby wrócić do czasów obecnych, Mr. Nobody, musi odnaleźć odpowiedzi na następujące pytania - Czy jego życie mu odpowiadało? Czy kochał właściwie swoją żonę i dzieci? Teraz jego celem staje się znalezienie prawidłowych odpowiedzi.
Oczywiście, opis nie oddaje choćby 10% tego, czego można doświadczyć, oglądając ten film.
Z pewnością większość forumowiczów kojarzy takie tytuły jak "Efekt motyla", "Zakochany bez pamięci", "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", czy też "Źródło" Aronofsky'ego. Film belgijskiego reżysera czerpie z tych tytułów w najlepsze, przerabiając co ciekawsze motywy. Jednak nie jest to bezmyślne kopiowanie. To korzystanie z utartych schematów, wkładając je w zupełnie nową, odjechaną historię, która dla jednych może być stosem coraz bardziej piętrzących się bzdur, w dodatku napakowanych patosem, dla innych może się okazać przepiękną opowieścią o życiu człowieka, o jego miłościach, nieszczęściach i najpiękniejszych chwilach.
Ja zdecydowanie należę do drugiej grupy odbiorców. Mnie ten film absolutnie porwał i oczarował. Zarówno fabularnie, jak i wizualnie. Ba, wizualnie jest chyba jeszcze piękniejszy. Dziwię się, że dopiero ponad rok po światowej premierze, polski dystrybutor postanowił wprowadzić go do naszych kin, w dodatku reklamując na plakacie tak durnym hasłem, jakim jest "Incepcja była dopiero rozgrzewką". No, poza spiętrzeniem wątków fabularnych, dziejących się w jednym czasie, film ten z "Incepcją" ma niewiele wspólnego. Być może jednak jest tak samo trudny w odbiorze. Z tym że film Nolana można zrozumieć, jeśli odpowiednio się skupić, "Mr. Nobody" już się tak łatwo nie ogarnia.
Wspominałem na początku cztery tytułu znanych filmów. Z przyjemnością stwierdzam, że w porównaniu do "Mr. Nobody" jedynie "Zakochany bez pamięci" oferuje takie emocje i zakręcenie fabularne. A wizualnie tylko "Źródło" może się mierzyć z tym filmem.
Z pewnością część forumowiczów już ten film widziała, zdążyła skrytykować lub napisać kilka chwalebnych opinii, których nie miałem okazji przeczytać. Tak czy inaczej, polecam.
Oczywiście, opis nie oddaje choćby 10% tego, czego można doświadczyć, oglądając ten film.
Z pewnością większość forumowiczów kojarzy takie tytuły jak "Efekt motyla", "Zakochany bez pamięci", "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", czy też "Źródło" Aronofsky'ego. Film belgijskiego reżysera czerpie z tych tytułów w najlepsze, przerabiając co ciekawsze motywy. Jednak nie jest to bezmyślne kopiowanie. To korzystanie z utartych schematów, wkładając je w zupełnie nową, odjechaną historię, która dla jednych może być stosem coraz bardziej piętrzących się bzdur, w dodatku napakowanych patosem, dla innych może się okazać przepiękną opowieścią o życiu człowieka, o jego miłościach, nieszczęściach i najpiękniejszych chwilach.
Ja zdecydowanie należę do drugiej grupy odbiorców. Mnie ten film absolutnie porwał i oczarował. Zarówno fabularnie, jak i wizualnie. Ba, wizualnie jest chyba jeszcze piękniejszy. Dziwię się, że dopiero ponad rok po światowej premierze, polski dystrybutor postanowił wprowadzić go do naszych kin, w dodatku reklamując na plakacie tak durnym hasłem, jakim jest "Incepcja była dopiero rozgrzewką". No, poza spiętrzeniem wątków fabularnych, dziejących się w jednym czasie, film ten z "Incepcją" ma niewiele wspólnego. Być może jednak jest tak samo trudny w odbiorze. Z tym że film Nolana można zrozumieć, jeśli odpowiednio się skupić, "Mr. Nobody" już się tak łatwo nie ogarnia.
Wspominałem na początku cztery tytułu znanych filmów. Z przyjemnością stwierdzam, że w porównaniu do "Mr. Nobody" jedynie "Zakochany bez pamięci" oferuje takie emocje i zakręcenie fabularne. A wizualnie tylko "Źródło" może się mierzyć z tym filmem.
Z pewnością część forumowiczów już ten film widziała, zdążyła skrytykować lub napisać kilka chwalebnych opinii, których nie miałem okazji przeczytać. Tak czy inaczej, polecam.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
25-12-2010, 15:22





