(13-08-2011, 22:12)STEALTH napisał(a): Mi się nie wydaje, dla mnie Epizod One to wstyd dla Star Wars. Wszystko takie bajkowo cukierkowe, śliczne, naciagane i sztuczne: gadajaca żaba Jar Jar, Quin Gon składajacy meldunki przez maszynkę do golenia nóg od Gillette, Natalie Portman jako Amidala wątła i bez charakteru, patrząc w ekran zastanawiałem sie czy to Star Wars czy Teleranek.
Wstyd ? nie uważam by George Lucas miał się czego w przypadku Mrocznego Widma wstydzić, no może poza tym wszystkim co wymieniłeś ale o tym dlaczego tak to wygląda poniżej. Według wielu opinii Jar Jar kładzie ten film, moim zdaniem nie. Spełnia znakomicie role irytujące błazna po prostu i chyba oto chodziło. Jeśli chodzi o Gillette ''najlepszy dla mężczyzny'', to o tym że to urządzenie jest maszynką do golenia dowiedziałem się już dawno po obejrzeniu filmu w kinie. Pewnie gdyby ta informacja nie wypłynęła, nie było by tematu. Jednak co ona zmienia ? w postrzeganiu filmu - nic. Co do Amidali to się w pełni z tobą zgadzam, młodą Natalie Portman zawsze będziemy sobie wyobrażać jako Matylde z Leona Zawodowca.
Cytat:Lucas chyba strasznie sie obawiał finansowej klapy skoro postawil na odbiorców w wieku przedszkolnym lub bardzo wczesno szkolnym :/ Każdy dorosły fan Star Wars pewnie poczuł sie tak jakby dostał po mordzie (może z małymi wyjatkami, biorę pod uwagę ten % widzów ktorym film sie podobal bo jak Star Wars to Star Wars i musi byc COOL) Oj nie ma MOCY w tym filmie i tyle. Dośc o E1 bo ma być o E2.
Mi się wydaje że filmem chciał trafić do nowego pokolenia fanów Star Wars, stąd film wygląda tak jak wygląda. Z tym że powinien stanowczo uważam poczekać z jego realizacją o jeszcze kilka lat, ale pewnie naciskano na niego.
Cytat: McGregora bym sie nie czepiał bo dzwiga on w tym filmie na swoich barkach i tak o wiele za dużo min. drwenianego Christensena który jesli chodzi o mnie w calej "nowej" sadze zagral 1 dobrą scenę
No tak w końcu od porównań do kreacji Alec Guinness nie ucieknie, niemniej trzeba przyznać że w kliku momentach nowej trylogii zbliżył się do niej w pozytywnym rozumieniu. A co do tej sceny, zagrał tu bardzo dobrze że tak powiem głos Jamesa Earla Jonesa, a nie Hayden Christensen.
13-08-2011, 22:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2011, 22:45 przez Kinomaniak.)





