![[Obrazek: Clint-Eastwood-in-Per-un-pugno-di-dollari.jpg]](http://blog.chili-tv.it/wp-content/uploads/2013/03/Clint-Eastwood-in-Per-un-pugno-di-dollari.jpg)
Nie wiem jaka na forum jest reputacja Za kilka dolarów więcej, więc nie wiem czy to wstyd się przyznać ale ta część (gdy pierwszy raz ją obejrzałem) spodobała mi się minimalnie mniej od poprzednika. To jednak się szybko zmieniło, bo o wiele bardziej chciałem do niej wracać i właśnie za mną jest piąty seans "środka" Dolarowej Trylogii.
To dopiero trzeci z najlepszych filmów jakie nakręcił Sergio Leone a i tak jest dziełem wybitnym. Historia łowców nagród jest bardziej okazała niż ta z Za garść dolarów, więcej w niej akcji, dużo mocarnych scen (chyba wszystkie z Mortimerem, jego "pojedynek" z Bezimiennym, finał) i więcej charyzmatycznych postaci. Właściwie to główny bohater Clinta Eastwooda (równie zajebisty co poprzednio) często spada tu na drugi plan za płk. Douglasa Mortimera - największego bad-assa w filmie, brawurowo zagranego przez Lee Van Cleefa, oraz El Idnio - czarny charakter (ponownie odgrywany przez znakomitego Giana Maria Volontè) jeszcze groźniejszy i bardziej szalony od Ramona.
Oczywiście jedną z największych zalet Za kilka dolarów więcej jest muzyka Ennio Morricone, tym razem bardziej okazała, różnorodna, i jeszcze bliżej jej doskonałości. Na plus wspomnę także o czasie trwania (film jest o prawie 40 minut dłuższy od poprzednika, a im więcej Eastwooda i Dzikiego Zachodu w wykonaniu Leone na ekranie tym lepiej). Ciągle waham się z wystawieniem maksymalnej oceny (a połówek nie toleruje, bo jest to dla mnie rozbijanie skali na 1-20), dlatego dodaje plusa aby zaznaczyć hierarchię w serii (dodam w tym miejscu, że maksymalnej oceny nie chcę wystawić, bo nie mogę go stawiać na równi z ostatnim filmem trylogii). EDIT: Jednak zmieniłem zdanie i wystawiam maksymalną ocenę. 10/10
08-03-2013, 17:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2014, 17:35 przez Juby.)





