![[Obrazek: The-Grand-Budapest-Hotel-e1386899021350.jpg]](http://www.ramascreen.com/wp-content/uploads/2013/12/The-Grand-Budapest-Hotel-e1386899021350.jpg)
Wes Anderson, zgodnie z przewidywaniami, nie zawodzi. A nawet więcej, bo jak dla mnie jest to film lepszy niż Moonrise Kingdom i w ogóle chyba jeden z jego najlepszych.
Nie ma rewolucji. Nadal jest to typowy Anderson. Ale o ile przy okazji poprzedniego filmu narzekałem, ze styl reżysera jest dla mnie czasami zbyt dziecinny, slapstickowy to w Grand Budapest Hotel Anderson na tyle wyważył proporcje pomiędzy zabawą a powagą, że mogę powiedzieć, że w 100% kupuję zarówno treść, jak i formę.
No, ale najważniejsze, że film nic nie traci na wizualnej atrakcyjności. To nadal ta sama, a może jeszcze lepsza, inteligentna i oryginalna zabawa kardami, pracą kamery, montażem no i przede wszystkim scenografią i rekwizytami. Każda scena to perełka. Jak zwykle u Andersona, forma jest po prostu równie ważną warstwą humoru, co dialogi i postaci.
Scenariusz obfituje w inteligentne i w większości przypadków udane dialogi i gagi. Nie ma co prawda tekstu na miarę "Was he a good dog?" z Moonrise Kingdom, ale nadal dialogi razem z błyskotliwą formą tworzą urokliwą całość. Nawet sama historia całkiem wciągająca. Nie wiem tylko po co podwójna a nawet w sumie potrójna klamra narracyjna.
Na nieznaczny minus w porównaniu z poprzednikiem - mniej wpadająca w ucho muzyka, chociaż nadal jest przynajmniej przyzwoita.
Jeśli chodzi o aktorstwo to rządzi duet głównych bohaterów z Finnesem na czele. Reszta jest dodatkiem. Wyróżniłbym może jeszcze Willema Dafoe.
Waham się między 8 a 9. Na razie chyba bardzo mocna ósemka, bo końcówka minimalnie za długa - mimo, że utrzymuje poziom i Wes tym razem skalibrował swój styl do moich potrzeb to jednak pod sam koniec forma zaczyna nieco nużyć.
Trailer:
29-03-2014, 21:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-03-2014, 21:07 przez PropJoe.)
Spoiler




