Wow. Nie, nie pisze, ze to jest realizm jak z Die Hard. ;) Pisze, ze motyw z helołin jest analogiczny do motywu świątecznego w Die Hard, tylko tam motyw swiat był mniej wyrazisty, bo film byl bardziej przyziemny. (Choc tez byl czarny humor np. "Ho ho ho now I have machine gun") Ale mowie: film byl bardziej zwyczajny, "The Guest" jest bardziej odjechany bez watpienia, ale nie lamie swoich zasad i nie odchodzi od realizmu typowego kina akcji ("Die Hard" jest nietypowe ;)).
Tworcy "The Guest" sobie żartują, ale to jest żart, który nie podważa tego, co pokazują na ekranie. O tak. To jest 'filmowy film', ale to nie jest tak jak u Rodrigueza, gdzie patrzysz na Tarantino ględzącego z kilkucentymetrową dziurą w dłoni i mowisz sobie "no tak, to tylko film i beka".
Co do sceny z nozem: moze byc trudna do przelkniecia, ale w sensie hmm moralnym. Co jest akurat zajebiste i uwazam to za ogromną siłe końcówki filmu. Choc tutaj ubolewam, bo gdyby film byl powazniejszy to byloby to mocniejsze, ale tak tez jest dobre.
Tworcy "The Guest" sobie żartują, ale to jest żart, który nie podważa tego, co pokazują na ekranie. O tak. To jest 'filmowy film', ale to nie jest tak jak u Rodrigueza, gdzie patrzysz na Tarantino ględzącego z kilkucentymetrową dziurą w dłoni i mowisz sobie "no tak, to tylko film i beka".
Co do sceny z nozem: moze byc trudna do przelkniecia, ale w sensie hmm moralnym. Co jest akurat zajebiste i uwazam to za ogromną siłe końcówki filmu. Choc tutaj ubolewam, bo gdyby film byl powazniejszy to byloby to mocniejsze, ale tak tez jest dobre.
24-10-2014, 21:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2014, 21:50 przez Gal Anonim.)





