No to żeby nie było tak słodko...
Wymęczyłem film i na samym końcu jedyne o czym mogłem myśleć to co do cholery ludzie w tym widzą ciekawego.
Intryga banalna, zaskoczeń brak. Film nie jest śmieszny. Wszystkie cameo są tak fajne, że równie dobrze mogłoby ich nie być. Od strony wizualnej można powiedzieć, że może ktoś tam lubi taką stylizację, ale to stylizacja jak każda inna a za nią nie kryje się kompletnie nic więcej. Mądrego w tym filmie też nie ma nic.
W dodatku nie widziałem nawet jednej wypowiedzi, która potrafiłaby choć trochę przybliżyć mi co w tym filmie mogłoby się komuś podobać. A już żal patrzeć jak ktoś jako największą zaletę filmu wymienia dwa banalne, zgrane i kompletnie nieśmieszne żarciki.
Ogarnijcie się ludzie ;)
Już takie Micmacs przy tym crapie to prawdziwe arcydzieło humoru, groteski i stylizacji.
Wymęczyłem film i na samym końcu jedyne o czym mogłem myśleć to co do cholery ludzie w tym widzą ciekawego.
Intryga banalna, zaskoczeń brak. Film nie jest śmieszny. Wszystkie cameo są tak fajne, że równie dobrze mogłoby ich nie być. Od strony wizualnej można powiedzieć, że może ktoś tam lubi taką stylizację, ale to stylizacja jak każda inna a za nią nie kryje się kompletnie nic więcej. Mądrego w tym filmie też nie ma nic.
W dodatku nie widziałem nawet jednej wypowiedzi, która potrafiłaby choć trochę przybliżyć mi co w tym filmie mogłoby się komuś podobać. A już żal patrzeć jak ktoś jako największą zaletę filmu wymienia dwa banalne, zgrane i kompletnie nieśmieszne żarciki.
Ogarnijcie się ludzie ;)
Już takie Micmacs przy tym crapie to prawdziwe arcydzieło humoru, groteski i stylizacji.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
03-01-2015, 23:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2015, 23:32 przez Negatywny.)





