Negatywny napisał(a):Jak ktoś tego nie widzi i wydaje mu się, że w którymś momencie następuje zmiana konwencji to znaczy, że co najmniej ma jakieś zaległości do nadrobienia.Mnie najbardziej bawi, że zmiana zachowania bohatera = zmiana konwencji. ;) Cały film jest thrillerem i tyle. A wieszanie się na tej "Ejtisowości" to dla mnie filmowznawcza masturbacja. "The Guest" to film, który nie potrzebuje żadnej dodatkowej otoczki czy podbudowy w stylu "O nie, nie zrozumiales, bo nie widziałeś x, y, z". To chyba przez te zestawienia z "Drive", które z lat 80-ych tez czerapło i było bardzo artystyczne, więc ludzie teraz się łapią czego się da przy "Gościu", bo tez ma te samo zrodlo inspiracji. A to nie jest film w filmie o filmie Barbara Białowąs.
Film nie potrzebuje żadnego zewnętrznego uzasadnienia, tylko trzeba pomyśleć, bo wszystko jest w filmie wylozone i zamyka się w ramach scenariusza. (Może ewentualnie warto znać Terminatory Camerona, ale to bardziej, by łatwiej zrozumieć zachowanie bohatera.) Po tych paru seansach ciągle nie widze konkretnej dziury fabularnej czy niekonsekwencji w prowadzeniu postaci, wszystko jest sensowne, nawet bez przesadnego przerysowania. Jakiekolwiek nawiązania to smaczki dla ludzi, których jarały te same filmy, co twórców, i tyle. Obejrzenie "Halloween" nie sprawi, że odmieni się czyjeś spojrzenie na "The Guest".
(04-01-2015, 13:13)Mierzwiak napisał(a): W połowie film zmienia konwencję, jest niekonsekwentnyFilm nigdy nie zmienia konwencji, a do tego jest całkowicie konsekwentny. ;)
04-01-2015, 15:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 15:54 przez Gal Anonim.)





