Cóż, nie pozostaje mi nic innego tylko zgodzić się z zarzutami wcześniej przedstawionymi.Nuda, nuda, nuda i jeszcze raz nuda, film o nudnym życiu nudnego gościa, który ma nudne i nijakie życie.Tzw. hype jest tylko dlatego, że robiono ten film przez 12 lat, gdyby powstał normalnym trybem pewnie nikt by na niego nie zwrócił uwagi.Nominowany do oscara, bo wpasowuje się w konwencję pt. film o zwariowanej/zwykłej/jakiejtamjeszcze amerykańskiej rodzinie, no i ten "eksperyment".Nie kupuję tego, sorry, główny bohater jest irytujący od dzieciństwa po szkołę średnią/studia i wogóle się z nim nie utożsamiam, nie znajduję też nic dla siebie z jego życia, które przecież też w zasadzie jest przeciętne i zwykłe, ale np. wydarzenia z ubiegłego roku byłyby świetnym scenariuszem do filmu i o wiele bardziej byłby to emocjonujący film o zwykłym życiu niż Boyhood, tutaj jest tak przeciętnie i nijako, że aż sztucznie.W przytoczonych przez kogoś telenowelach jest zresztą czasem więcej emocji.Film nie angażuje w żaden sposób, w sumie wogóle nie obchodzą mnie losy tych bohaterów i ich nudne życie, aktorsko też nikt mnie specjalnie nie zachwycił (nominacja dla Hawke'a, za co???).Podsumowując, pewnie wygra te oscary i mało mnie to obchodzi, nie sztuką jest robić eksperyment tylko po to, żeby powstał nudny film o niczym, sztuką jest zrobić w normalny sposób film, tchnący nieco świeżością czy choćby dobrym aktorstwem, w Boyhood nie ma nic z tych rzeczy.Ocena 6/10, zwykły średniak.
16-02-2015, 15:52





