Problem w tym, że on nie jest nawet pokazany jako robiący złe rzeczy. Widzimy aspołecznego gościa, który napisał manifest o tym, że współczesność jest zła i wykończy nas postęp technologiczny. Widzimy gościa, który żyje w drewnianej chatce. Widzimy gościa, który pragnie uznania, który woli iść siedzieć niż dostać lżejszy wyrok, jeżeli zapłatą miałaby być wiarygodność jego przekazu. Ale nie widzimy gościa, który wysadza innych ludzi w powietrze, który ma przemyślenia na ten temat, który ma z wybuchami i z ofiarami jakiś stosunek emocjonalny. I który wybrał paczki z bombami zamiast roznoszenia ulotek.
Naprawdę nie potrzebuję papierowego, przejaskrawionego antagonisty, który po prostu jest zły. Nie o to mi chodzi. Ale ludzie robią złe rzeczy i są źli - nie w taki sposób, w jaki jest się wysokim albo blondynem, ale są źli. Ze względu na czyny. Wydaje mi się, że wyjściem i ucieczką od stereotypu nie jest równoważenie (albo przeważanie) grzechów dobrymi cechami, usprawiedliwianie, itd. Tylko wyjaśnienie mechanizmów zachowania (jak w "Mindhunter"). Ted mimo wszystko jest przecież aberracją i obcym, a serial o tym zapomniał. Do tego stopnia, że dostaliśmy żenujące wizje Teda, wyobrażającego sobie normalne, konwencjonalne życie z żoną i dzieckiem. Tak jakby to była kwestia prostego wyboru - Kaczyński miał słuszne poglądy, kiedyś zbłądził, ale równie dobrze mógł wybrać inaczej i wieść zwyczajne życie. No nie wydaje mi się. Fajnie, że jest niejednoznaczny, ale facet przez 20 lat wysyłał ludziom bomby i nie robił tego tylko dlatego, że społeczeństwo przemysłowe ma wiele problemów.
I rękę dałbym sobie uciąć, że Frank w "Godless" bardziej podpada pod kategorię "robiący coś złego" niż "zły do szpiku kości" :)
Naprawdę nie potrzebuję papierowego, przejaskrawionego antagonisty, który po prostu jest zły. Nie o to mi chodzi. Ale ludzie robią złe rzeczy i są źli - nie w taki sposób, w jaki jest się wysokim albo blondynem, ale są źli. Ze względu na czyny. Wydaje mi się, że wyjściem i ucieczką od stereotypu nie jest równoważenie (albo przeważanie) grzechów dobrymi cechami, usprawiedliwianie, itd. Tylko wyjaśnienie mechanizmów zachowania (jak w "Mindhunter"). Ted mimo wszystko jest przecież aberracją i obcym, a serial o tym zapomniał. Do tego stopnia, że dostaliśmy żenujące wizje Teda, wyobrażającego sobie normalne, konwencjonalne życie z żoną i dzieckiem. Tak jakby to była kwestia prostego wyboru - Kaczyński miał słuszne poglądy, kiedyś zbłądził, ale równie dobrze mógł wybrać inaczej i wieść zwyczajne życie. No nie wydaje mi się. Fajnie, że jest niejednoznaczny, ale facet przez 20 lat wysyłał ludziom bomby i nie robił tego tylko dlatego, że społeczeństwo przemysłowe ma wiele problemów.
I rękę dałbym sobie uciąć, że Frank w "Godless" bardziej podpada pod kategorię "robiący coś złego" niż "zły do szpiku kości" :)
29-12-2017, 20:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2017, 20:14 przez patyczak.)





