Doppelganger - sam zwracam uwagę, że główni bohaterowie są ok. To wszystko dookoła powoduje, że nie umiem tego filmu odbierać lepiej. W moim odczuciu Smarzowski wrzuca fajnie napisanych, złożonych bohaterów do jakiegoś świata z parodii. Jak brać to wszystko na poważnie, kiedy zawsze w tle dzieją się cuda typu napierdalanie konduktora?
No ale już nawet mniejsza z tym. Pogadajmy tutaj o fabule. Konkretnie o filmie - bez przesłań, szoku i całej otoczk.
Ostrzegam, że mogą się tu pojawiać SPOILERY, których nie oznaczam, bo burzą one jednak czytelność. Chciałbym poruszyć konkretne rozwiązania fabularne, więc jak ktoś filmu nie widział, to czytanie tego i tak nie ma sensu.
1. Po co Smarzowski pokazuje scenę, w której przez dziurkę od klucza widać Jakubiaka przytulającego chłopca bez koszulki? Chodzi mi o uzasadnienie fabularne, bo rozumiem, że chciał się zabawić z widzem. Niestety nie rozumiem tej sytuacji i odbieram to jako bardzo tani zabieg.
2. Naprawdę nikomu nie zgrzyta wątek podsłuchu u biskupa? Już motyw założenia to kreskówka i to taka mało ambitna - cwany ksiądz (oczywiście Lisowski) wymyśla powód, żeby Mordowicz wyszedł z pokoju, wchodzi na drabinkę, zakłada żarówkę-podsłuch-kamerę, schodzi, odstawia drabinkę. Wszystko wyliczone co do sekundy, bo w momencie zakończenia procedury, biskup wraca. Następnie za pomocą tej żarówki ogląda (dniami? tygodniami?) wszystko w niezłej jakości, a przede wszystkim słucha z perfekcyjnym dźwiękiem. W Bondzie takie coś? No ok. W filmie "Kler", który ma pokazać prawdę o kościele w Polsce? No nie.
3. Jakie jest fabularne uzasadnienie wątku Więckiewicza? Gdyby film miał po prostu strukturę epizodyczną, to nie byłoby problemu. Jednak niby zmierza do zawiązania wszystkich wątków. Jednak ten zostaje do końca na uboczu. Rozumiem znowu po co ideowo Smarzowskiemu ten bohater, ale pytam konkretnie o fabułę.
4. Dlaczego Mordowicz tak histerycznie reaguje na list od Jakubika? Przecież on wydaje się specjalnie nie lubić Lisowskiego. Skąd ta histeria? No po to, żeby była śmieszna scena w samochodzie i udawaniem świni.
5. Wątek nagonki na Kukułę wymaga gigantycznego zawieszenia niewiary. Mam uwierzyć, że 99% dzisiejszej polskiej wsi uwierzyło ojcu dziecka z jakiejś skrajnie patologicznej rodziny, u których w domu non stop siedzą krańcowo najebani Ukraińcy, a nie uwielbianemu księdzu, na którego mszach zjawia się cała lokalna społeczność? Sorry, nie umiem.
To jest dobrze napisany scenariusz? Ten film fabularnie jest cieniutki. Smarzowski niestety wyraźnie pisał pod tezę, a historia to był tylko dodatek, żeby nie zrobić tylko zlepku wątków złych księży. Gdzie temu do precyzyjnych scenariuszy z "Wesela", "Domu Złego" czy nawet "Drogówki", która mimo symboliki w każdej scenie, to jednak miała konkretną historię.
No ale już nawet mniejsza z tym. Pogadajmy tutaj o fabule. Konkretnie o filmie - bez przesłań, szoku i całej otoczk.
Ostrzegam, że mogą się tu pojawiać SPOILERY, których nie oznaczam, bo burzą one jednak czytelność. Chciałbym poruszyć konkretne rozwiązania fabularne, więc jak ktoś filmu nie widział, to czytanie tego i tak nie ma sensu.
1. Po co Smarzowski pokazuje scenę, w której przez dziurkę od klucza widać Jakubiaka przytulającego chłopca bez koszulki? Chodzi mi o uzasadnienie fabularne, bo rozumiem, że chciał się zabawić z widzem. Niestety nie rozumiem tej sytuacji i odbieram to jako bardzo tani zabieg.
2. Naprawdę nikomu nie zgrzyta wątek podsłuchu u biskupa? Już motyw założenia to kreskówka i to taka mało ambitna - cwany ksiądz (oczywiście Lisowski) wymyśla powód, żeby Mordowicz wyszedł z pokoju, wchodzi na drabinkę, zakłada żarówkę-podsłuch-kamerę, schodzi, odstawia drabinkę. Wszystko wyliczone co do sekundy, bo w momencie zakończenia procedury, biskup wraca. Następnie za pomocą tej żarówki ogląda (dniami? tygodniami?) wszystko w niezłej jakości, a przede wszystkim słucha z perfekcyjnym dźwiękiem. W Bondzie takie coś? No ok. W filmie "Kler", który ma pokazać prawdę o kościele w Polsce? No nie.
3. Jakie jest fabularne uzasadnienie wątku Więckiewicza? Gdyby film miał po prostu strukturę epizodyczną, to nie byłoby problemu. Jednak niby zmierza do zawiązania wszystkich wątków. Jednak ten zostaje do końca na uboczu. Rozumiem znowu po co ideowo Smarzowskiemu ten bohater, ale pytam konkretnie o fabułę.
4. Dlaczego Mordowicz tak histerycznie reaguje na list od Jakubika? Przecież on wydaje się specjalnie nie lubić Lisowskiego. Skąd ta histeria? No po to, żeby była śmieszna scena w samochodzie i udawaniem świni.
5. Wątek nagonki na Kukułę wymaga gigantycznego zawieszenia niewiary. Mam uwierzyć, że 99% dzisiejszej polskiej wsi uwierzyło ojcu dziecka z jakiejś skrajnie patologicznej rodziny, u których w domu non stop siedzą krańcowo najebani Ukraińcy, a nie uwielbianemu księdzu, na którego mszach zjawia się cała lokalna społeczność? Sorry, nie umiem.
To jest dobrze napisany scenariusz? Ten film fabularnie jest cieniutki. Smarzowski niestety wyraźnie pisał pod tezę, a historia to był tylko dodatek, żeby nie zrobić tylko zlepku wątków złych księży. Gdzie temu do precyzyjnych scenariuszy z "Wesela", "Domu Złego" czy nawet "Drogówki", która mimo symboliki w każdej scenie, to jednak miała konkretną historię.
.
03-10-2018, 23:24





