Skończyłem i... nie było wcale takie złe, choć początek jest wyboisty. Oczywiście dawka cringe'u jest spora, dialogi bywają koszmarne a postać Kożuchowskiej przez większość filmu irytuje, ale później nawet się rozkręca. Podobała mi się przyziemna historia stojąca za mordercą i taka też jego, bardzo wiarygodna, motywacja. To jeden z tych przypadków gdy działaniom mordercy należy wyłącznie przyklasnąć.
Są tu też dwa udane twisty, choć Vedze brakuje umiejętności by rozegrać je tak jak na to zasługują. W hollywoodzkim filmie to byłyby dwa kluczowe momenty filmu, Vega przedstawia je jakby od niechcenia.
A co tam, dam 5/10 :D
Są tu też dwa udane twisty, choć Vedze brakuje umiejętności by rozegrać je tak jak na to zasługują. W hollywoodzkim filmie to byłyby dwa kluczowe momenty filmu, Vega przedstawia je jakby od niechcenia.
A co tam, dam 5/10 :D
14-12-2018, 23:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2018, 23:40 przez Mierzwiak.)





