(17-02-2019, 11:30)simek napisał(a): Na minus jest również zakończenie - siedzą sobie włoscy Amerykanie nie przepadający za murzynami i nagle upomnienie od Tony'ego, żeby nie mówić o nich brzydko przyjmują z pełnym zrozumieniem, potem zjawia się doktor i po kilkusekundowej konsternacji witają go jak członka rodziny. No przepraszam bardzo, ale kiedy w nich zaszła ta zmiana??
Mam to samo - to jest dokładnie te 5 minut, które można by wyciąć z filmu dla dobra fabuły. Fabuły w dodatku raczej mocno przewidywalnej i miejscami poprowadzonej zbyt lekką ręką. Temat rasizmu jest tu naprawdę po łebkach zrobiony, a przez to potencjał podróży do jądra ciemności zaprzepaszczony odrobinę. Ale, kurczę, naprawdę dobrze mi się to oglądało. Może akurat film trafił na dobry moment, gdyż przyczepić można się tu do wielu rzeczy. Niemniej aktorsko jest naprawdę bardzo dobrze (i to pomimo niemal karykaturalnej postaci Tony'ego, który na tle reszty początkowo wygląda jakby przyjechał z planu Flinstonów), seans minął szybko i pozytywnie, a cała historia idealnie podpada pod taką współczesną klasykę świąteczną, czyli na poprawę nastroju i wiary w ludzi jak znalazł. Trochę obawiałem się, że to będą takie trochę popłuczyny po Pani Daisy, tylko w drugą stronę, lecz Green Book daje radę jako dzieło autonomiczne, bez podobnych skojarzeń.
Dam 8 na luzaku, bo nawet jeśli nie jest to kino stricte Oscarowe, to swoje zadanie spełnia z nawiązką.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
16-05-2019, 14:39





