Spore rozczarowanie. Nie na tyle by nie sięgnąć po drugi sezon jak już się ukaże, ale jednak.
Podoba mi się wiarygodne podejście do tematu superhero, ktorymi zarządza (i nie tylko... SPOILER!) wielka korporacja - pieniądze, PR, polityka i władza są na pierwszym miejscu, a ratowanie ludziom życia (lub nie... SPOILER!) dopiero na drugim. Twoje miasto boryka się z przestępczością? Za jedyne $300 milionów rocznie korporacja wypożyczy wam jakiegoś herosa, usługi PR wliczone w cenę.
Świetna jest postać i aktor grający Homelandera (w polskim tłumaczeniu potworek w postaci Ojczyznosława), bardzo dobra jest Elizabeth Shue, podobała mi się też Starlight dla której świat superbohaterów szybko pokazuje swoją prawdziwą twarz.
Reszta bohaterów / obsady jest raczej meh - mają albo powierzchowne wątki, które sprawiają wrażenie do czegoś prowadzić (pseudoWonder Woman) ale ostatecznie utykają gdzieś w połowie drogi, albo po prostu są.
Dostrzegam też sporą dziurę logiczną związaną z wielkim twistem jaki ma tu miejsce, no chyba że nie zostało to dopowiedziane - nikogo przez kilka dekad nie zastanowiło że superludzie rodzą się tylko w USA?
Mam też zastrzeżenia do humoru - całość jest raczej poważna i nie zawsze gagi (których jest bardzo mało) czy gore wypada na miejscu i naturalnie, czasem wręcz przeciwnie.
6,5/10
Podoba mi się wiarygodne podejście do tematu superhero, ktorymi zarządza (i nie tylko... SPOILER!) wielka korporacja - pieniądze, PR, polityka i władza są na pierwszym miejscu, a ratowanie ludziom życia (lub nie... SPOILER!) dopiero na drugim. Twoje miasto boryka się z przestępczością? Za jedyne $300 milionów rocznie korporacja wypożyczy wam jakiegoś herosa, usługi PR wliczone w cenę.
Świetna jest postać i aktor grający Homelandera (w polskim tłumaczeniu potworek w postaci Ojczyznosława), bardzo dobra jest Elizabeth Shue, podobała mi się też Starlight dla której świat superbohaterów szybko pokazuje swoją prawdziwą twarz.
Reszta bohaterów / obsady jest raczej meh - mają albo powierzchowne wątki, które sprawiają wrażenie do czegoś prowadzić (pseudoWonder Woman) ale ostatecznie utykają gdzieś w połowie drogi, albo po prostu są.
Dostrzegam też sporą dziurę logiczną związaną z wielkim twistem jaki ma tu miejsce, no chyba że nie zostało to dopowiedziane - nikogo przez kilka dekad nie zastanowiło że superludzie rodzą się tylko w USA?
Mam też zastrzeżenia do humoru - całość jest raczej poważna i nie zawsze gagi (których jest bardzo mało) czy gore wypada na miejscu i naturalnie, czasem wręcz przeciwnie.
6,5/10
28-07-2019, 21:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2019, 21:43 przez Mierzwiak.)





