Trzeci sezon był hmm... nieco dziwny. Z jednej strony kapitalna akcja (do momentu ofc, ale o tym później) w kosmosie. z drugiej obyczajowe zamulacze na Ziemi. Ellen jako prezydent, Karen jako Steve Jobs wannabe, gejwątki na zasadzie - a bo tak. Serio, o ile sezon drugi oglądałem nie tylko dla tej zimnowojennej otoczki, co też dla Gordo i Tracy, tak tutaj obyczajówka jawiła się jako zbędny zamulacz.
Co do Ellen:
Mars:
Niemniej nadal było też sporo dobra, czarny Musk okazał się całkiem spoko nową postacią, niemniej w pewnym momencie serial na swoich barkach dźwigał w całości Ed Baldwin. Kinnaman ma w sobie charyzmę, której z trudem szukać u innych postaci w końcówce trzeciego sezonu.
Wątek braci Stevensów bardziej irytował niż interesował, a z nich samych zrobili nie tyle postacie z krwi i kości co katalizatory wydarzeń.
Póki co I sezon - 8/10, II sezon - 8,5/10, III sezon - 7/10 (Mars i Edek zawyżają poziom).
BTW ciekaw jestem, czy w ramach uniwersum w XXI wieku nadal będzie ZSRR i czy będzie w nim miejsce dla Putina ;)
Co do Ellen:
Mars:
Niemniej nadal było też sporo dobra, czarny Musk okazał się całkiem spoko nową postacią, niemniej w pewnym momencie serial na swoich barkach dźwigał w całości Ed Baldwin. Kinnaman ma w sobie charyzmę, której z trudem szukać u innych postaci w końcówce trzeciego sezonu.
Wątek braci Stevensów bardziej irytował niż interesował, a z nich samych zrobili nie tyle postacie z krwi i kości co katalizatory wydarzeń.
Póki co I sezon - 8/10, II sezon - 8,5/10, III sezon - 7/10 (Mars i Edek zawyżają poziom).
BTW ciekaw jestem, czy w ramach uniwersum w XXI wieku nadal będzie ZSRR i czy będzie w nim miejsce dla Putina ;)
19-08-2022, 13:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-09-2023, 16:19 przez Scheckley.)
Spoiler




