Widziałem w święta The Holdovers. Dobry film, ale nigdy chyba nie zrozumiem Oleszczyka dającego takim rzeczom 10/10. Największy atut to chyba taka oldschoolowość. Zarówno jeśli chodzi o prosty, wiele razy ograny koncept, jak i klasyczną, zdyscyplinowaną realizację. Przez co za wadę można w sumie uznać sporą przewidywalność. Ale z drugiej strony, mimo, że podobne historie były opowiadane wielokrotnie, często ciekawiej, to niezłe dialogi, aktorstwo i właśnie ta niedzisiejszość, ale bez taniej nostalgii, są największą siłą filmu Payne'a. Może 30 lat temu, ten film wyróżnił by się mniej, ale to nie zarzut jeśli wartością jest dla kogoś, że pasowałby do tamtych czasów. A dla mnie właśnie było to wartością i w połączeniu z fajnym klimatem amerykańskiego kampusu (do którego mam słabość) oraz zimowo-świąteczną otoczką weszło to w święta niemal idealnie i myślę, że może nawet dołączyć do szerokiego kanonu świątecznych filmów. Reżyseria niezauważalna w dobrym słowa znaczeniu. Giamatti się liczy w okołooscarowej stawce? Nie jest to znaczący problem i to w sumie dobra rola, świetnego aktora, ale czasami miałem wrażenie, że jego postać jest właśnie jedynym elementem tak ewidentnie wyrachowanym, mniej subtelnym. Gra to nieźle, ale w postaci jest odrobinę za dużo filmowego stereotypu dla takiej postaci.
Ogólnie 7/10 plus serduszko, bo niby bez jakiejś rewelacji, ale jak komuś przypasuje tak jak mi to jest potencjał na naprawdę przyjemny seans, więc polecam jeszcze zaliczyć w najbliższych dniach.
Ogólnie 7/10 plus serduszko, bo niby bez jakiejś rewelacji, ale jak komuś przypasuje tak jak mi to jest potencjał na naprawdę przyjemny seans, więc polecam jeszcze zaliczyć w najbliższych dniach.
28-12-2023, 00:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2024, 09:53 przez simek.)





