Gdyby nie skopane zakończenie (opowieść powinna zakończyć się swoistą pętlą - Bella skacze z mostu albo zostaje odstrzelona przez generała), to byłaby to dogłębna analiza kobiecej natury. Jasne, można po raz kolejny odczytywać to jako najazd na patriarchat i wychwalenie seksualnego wyuzdania, ale jakby się tak bliżej przyjrzeć, to może świadomie, może nieświadomie, ale wyszła twórcom historia typowej Julki jeżdżącej po Erasmusach (wyjazd z Duncanem do Lizbony), mającej mentalność dziecka (w sumie ma mózg niemowlaka) i nie biorącej odpowiedzialności za swoje czyny, rozpieprzającej życie facetom i bliskim, a jednocześnie płaczącej na widok biednych dzieci (można podmienić na biedne zwierzątka, ekologię, weganizm, czy co tam obecnie Julkom wyciska łzy z oczu). Tam jest w zasadzie wszystko, co składa się na obraz współczesnej kobiety i gdyby całość nie kończyła się w taki słodko-pierdzący sposób, ale miała tragiczny finał, to bym uznał ten film za arcydzieło pokazujące, jakie konsekwencje niesie taki styl życia, a tak jest tylko dobrze.
26-01-2024, 01:48





