(26-01-2024, 13:02)Mefisto napisał(a):(26-01-2024, 01:48)Spawne napisał(a): Gdyby nie skopane zakończenie (opowieść powinna zakończyć się swoistą pętlą - Bella skacze z mostu albo zostaje odstrzelona przez generała), to byłaby to dogłębna analiza kobiecej natury. Tam jest w zasadzie wszystko, co składa się na obraz współczesnej kobiety i gdyby całość nie kończyła się w taki słodko-pierdzący sposób, ale miała tragiczny finał, to bym uznał ten film za arcydzieło pokazujące, jakie konsekwencje niesie taki styl życia, a tak jest tylko dobrze.
Ciekawa interpretacja, ale znając obecne "standardy" to jakoś wątpię, żeby taki był zamysł twórców - o ile w ogóle mieli jakiś, bo, jak już pisałem, zakończenie kompletnie położyło dla mnie sens tej historii. Trudno mi nie oprzeć się wrażeniu, że oni po prostu zaadaptowali sobie gotowy skrypt z 2009 roku o skrzywdzonej kobiecie do obecnej mody i wycięli z niego wszystko co jakkolwiek umniejszałoby "płci pięknej". A przecież w samym swoim zamierzeniu to jest taki sam potwór i zaprzeczenie natury, co u Mary Shelley.
Nie mam pojęcia, czy to było zamierzone, czy nie, ale takie porównanie samoistnie pojawiało mi się w głowie z każdą kolejną sceną. Ciekaw jestem czy film jest dość wiernym przeniesieniem powieści, czy jednak książka pewne rzeczy robi inaczej. Niemniej z tym filmem jest tak, że kobiety pewnie będą widziały w nim emancypację płci pięknej, wyzwolenie z okowów ograniczających norm społecznych itp. bzdury, a faceci w większości dopatrzą się stopniowego popadania w coraz większą degenerację moralną, hedonizmu i zaspokajania własnych potrzeb choćby i kosztem innych osób oraz niszczenia mężczyznom życia przez kobiety.
Szkoda, że ten film ma tak durne zakończenie, bo miałby naprawdę mocny wydźwięk, gdyby Victoria wiodła podobne życie, które w efekcie doprowadziło do niechcianej ciąży, a ostatecznie do samobójstwa i później widz oglądałby ten sam cykl tylko tym razem z udziałem Belli. Zamiast tego dostaliśmy generała żrącego liście, cóż, nie można mieć wszystkiego.
26-01-2024, 18:36





