Z beczuły miodu wybrałem dwie łyżeczki dziegciu. Drętwy Murzyn na statku nie kradnie na szczęście więcej, niż pięć minut czasu ekranowego, trudniej natomiast strawić wątek męża. Jest istotny dla domknięcia rozwoju Belli, postawienia ostatniej kropki w historii poprzedniego wcielenia, niemniej jawi się niczym obcy element w perfekcyjnie naoliwionym mechanizmie. Wepchnięty w fabułę na siłę, potraktowany po łebkach, byle odhaczyć kluczowy motyw z przeszłości. Nie pomógł Abbott, niewiele lepszy aktorsko od Carmichaela. Żenującą rolę w serialowej wersji Paragrafu 22 uznałem za wypadek przy pracy (z beznadziejnym scenariuszem), no ale nie, Krzysio jest beznadziejny. Gra tak, jakby podpatrzył na planie Ruffalo i chciał być równie fajny. No, w każdym razie opowieść nie psuje się w połowie filmu, czy tam w chwili dotarcia do Paryża; zadyszkę "łapie" od momentu wejścia do posiadłości generała, a wraca do formy na sygnał wystrzału z pistoletu generała. Drobne rysy na diamencie.
Prócz tego jestem zachwycony. McNamara doskonale "czuje" komedię i bawi żartem nawet wtedy, gdy zapuszcza się głęboko w opary absurdu. Powóz z koniem albo zbliżenie na kozę to gagi na miarę odlotów ZAZ-u. Jak na fabułę sprowadzającą się do wewnętrznej przemiany protagonistki jest tu mnóstwo fantastycznych scen i rozwiązań. Idealny skrypt dla popieprzonego Greka. Lewicowe wtręty mogą drażnić, ale nie traktuję ich jako manifestu politycznego; na tej samej zasadzie Yorgosa nie nazwałbym agigatorem. Nie przy tym sposobie opowiadania, nie przy tym natężeniu dziwatcw i humoru. Moim zdaniem facio chciał po prostu stworzyć porąbaną bajkę/baśn, a obowiązkowe (najwyraźniej) liberalne wstawki nie zmniejszyły mojej przyjemności z seansu. Wizualia cudne, pięknie uzupełnione umiejętnym brzękoleniem i plumkaniem. Prócz Stone Oscara powinien też zgarnąć Ruffalo (nigdy nie był tak dobry).
Najlepszy film A.D. 2023 i zapewne szczytowe osiągnięcie Lanthimosa. Ósemka z nadzieją na utratę brzuszka i przejście w dziewiątkę.
Prócz tego jestem zachwycony. McNamara doskonale "czuje" komedię i bawi żartem nawet wtedy, gdy zapuszcza się głęboko w opary absurdu. Powóz z koniem albo zbliżenie na kozę to gagi na miarę odlotów ZAZ-u. Jak na fabułę sprowadzającą się do wewnętrznej przemiany protagonistki jest tu mnóstwo fantastycznych scen i rozwiązań. Idealny skrypt dla popieprzonego Greka. Lewicowe wtręty mogą drażnić, ale nie traktuję ich jako manifestu politycznego; na tej samej zasadzie Yorgosa nie nazwałbym agigatorem. Nie przy tym sposobie opowiadania, nie przy tym natężeniu dziwatcw i humoru. Moim zdaniem facio chciał po prostu stworzyć porąbaną bajkę/baśn, a obowiązkowe (najwyraźniej) liberalne wstawki nie zmniejszyły mojej przyjemności z seansu. Wizualia cudne, pięknie uzupełnione umiejętnym brzękoleniem i plumkaniem. Prócz Stone Oscara powinien też zgarnąć Ruffalo (nigdy nie był tak dobry).
Najlepszy film A.D. 2023 i zapewne szczytowe osiągnięcie Lanthimosa. Ósemka z nadzieją na utratę brzuszka i przejście w dziewiątkę.
05-02-2024, 01:22





