(04-03-2024, 00:24)Bucho napisał(a): Tresc jest wspolmierna do tresci postow na ktore odpowiadam, nie dodawaj sobie :)
Wybiórczo sobie wybierasz, a na pytanie dalej nie odpowiedziałeś.
Cytat:Ty cos widzisz, ja tego nie widze i tyle.
No fajnie - to już wiem z pierwszego Twojego posta, więc po co dalsze?
Cytat:Nie Mefi, przedstawiles czesc zarzutow opartych na twojej niby niesamowitej zdolnosci czytania miedzy wierszami i zalozeniu, ze tak, albo tak (i nieinaczej) musialo wygladac zycie jakiejs murzynki w jakiejs szkole w tamtych czasach, bez wyjatku.
No właśnie - część. W dodatku zaargumentowaną, na co widocznie jesteś ślepy. A przy okazji też poddającą w wątpliwość poszczególne rzeczy względem tyleż rzeczywistości przedstawionej w filmie, jak i ekranowych wydarzeń, a nie negujące jednoznacznie sam fakt.
Cytat:Koniec i chu, bo tak musialo byc.
Jakikolwiek autentyczny film z lat 60. i 70. wskazany do obejrzenia i konfrontacji z obecną polityką :)
Cytat:I jak dla Ciebie to sa powazne przemyslenia to spoko, dla mnie nie sa, zwlaszcza, ze sam sie nie mozesz zdecydowac, czy film jest za malo i ogolnie zle porusza elemety rasowe, bo czarna kuchta jest znana i lubiana, czy za duzo (plus lewackosc), bo czarna kuchta...coz, jest znana i lubiana :)
Fakt, że z bohaterki zrobiono grubą czarną postać to nie jest moja motywacja ideologiczna, tylko twórców (mogę iść o zakład, że gdyby ten film powstał jeszcze w latach 90. to Kathy Bates grała by tę rolę - i zrobiła by to o wiele lepiej), którzy koniecznie chcieli się przypodobać trendom. Co jest czytelniejsze zwłaszcza w kontekście całego dorobku Payne'a (podobnie i postać nauczyciela). Wyolbrzymiłeś sobie zresztą jej kolor skóry w mojej wypowiedzi, bo ja wielokrotnie podkreślałem, że znaczenie ma tu głównie jej status społeczny, generalna izolacja od reszty szkoły (laska 90% czasu spędza w kuchni, potem samotnie przed tv) oraz charakter postaci (niezbyt wylewna, sami bohaterowie niewiele o niej wiedzą, zatem szansa, że cała szkoła wiedziałaby o śmierci jej syna, a kucharka pozwoliłaby tak ją celebrować oceniam jako iluzoryczne), które to rzeczy zwyczajnie negują takie podejście do niej w kontekście akcji - akcji, która miałaby zdecydowanie więcej sensu, gdyby została osadzona współcześnie albo przynajmniej ze dwie dekady temu, a nie prawie sześć, i to w dodatku na słowo honoru. Zatem gdy powyższe zdanie, zmieniłbyś na to:
kuchta jest znana i lubiana, bo kuchta...coz, jest znana i lubiana
To ja dalej obstawiałbym przy swoim zdaniu (już abstrachując od tego, czy gdyby była biała lub jakiejkolwiek innej rasy, to takie samo traktowanie by otrzymała? Jakoś wątpię.).
Cytat:Z czego dokladnie, przypomnij mi.
Tak, tak - po ponad miesiącu podam Ci dokładny cytat xD
To zresztą Tobie się film podobał bardzo, nie mi.
Cytat:Naprawde nie rozumiesz dlaczego podalem tutaj Coming to America?!
Bo trolujesz. To jest kompletnie inny film, kompletnie inna rzeczywistość, kompletnie inne założenia i w końcu kompletnie inny bohater z kompletnie innego świata. Równie dobrze mógłbyś przywołać Matkę Whistlera i sens byłby taki sam :)
(04-03-2024, 00:30)PropJoe napisał(a): Nie czytałem całej waszej wymiany dziewczyny, ale wydaje mi się Mefisto, że to jest właśnie dobry przykład jak sam sobie wkładasz niepotrzebnie jakieś ideologiczne motywy i pasujesz sobie nimi film.
To nie ja sobie nimi film zepsułem, tylko twórcy mi :)
Cytat:ale pisanie, że Payne by filmu nie zrobił, gdyby nie jakiś motyw to już jest znowu bliskie obsesji.
Nie napisałem, żeby filmu nie zrobił, tylko żeby mu nie dano, gdyby chciał go zrobić bez tych wszystkich udziwnień (co zresztą czuć wyraźnie w filmie, choćby w motywie z helikopterem, gdzie reżyser pozbywa się postaci i wątków, gdyż sam nie wie, co z nimi zrobić; a nie wie tego, bo nie są to jego pomysły) - zresztą patrz niżej.
Cytat:Bo ja to znowu chyba w jakiejś naiwnej progresywnej ignorancji oglądałem, bo jakiekolwiek kwestie rasowe wymienionym może w drugiej dwudziestce motywów poruszanych przez Payne'a.
Być może dlatego, że Payne od zawsze porusza u siebie kwestie klasowe, nie rasowe - to ostatnie byłoby zresztą trudne, biorąc pod uwagę, że wszystkie dotychczasowe jego filmy rozgrywały się tylko i wyłącznie wśród białych ludzi klasy średniej i pracującej, z okazjonalnymi ubarwieniami pokroju Sandry Oh czy motywu Ndugu, które i tak nie były wprowadzane do fabuły poprzez rasę. I taki też byłby The Holdovers, gdyby Payne zrobił go po bożemu, wedle siebie, a nie wytycznych studia i Oscarów.
Cytat:Ot gruba czarnoskóra kucharka ma jakieś tam backstory, raczej mało interesujące na tle pozostałych motywów, ale w życiu bym nie powiedział, że jakoś specjalnie wciśnięte na siłę.
Polecam zatem lekturę wątku - ale jeśli tl;dr, to mi nie chodzi o to, że rzeczy są wciskane na siłę, tylko o sposób ich przedstawienia, który odbiera całej historii szczerości i naturalności. I bynajmniej nie dotyczy to jedynie kucharki, bo dokładnie takie same zarzuty mam do BIAŁEGO nauczyciela, z którego zrobiono Quasimodo czy dzieciaka*. Ten film za bardzo się stara, ma pełno scen typu WTF (dziwka w bibliotece, zakup choinki), a cała ta retro stylizacja tylko pogarsza moje wrażenie. Tyle. Napisałem już wszystko na ten temat, łącznie z proponowanymi zmianami w scenariuszu. Całego skryptu jednak pisał nie będę. Ot, piesek szczeka, karawana idzie dalej do Palestyny ;)
EOT
* - a wychodząc poza film, to także względem Grawitacji, Babilonu czy masy innych filmów, głównie współczesnych, które nie posiadają wiarygodności/psychologicznego uwarunkowania tam gdzie trzeba.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
04-03-2024, 05:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2024, 05:09 przez Mefisto.)





