Zdziwiłbyś się ile feministek traktuje tę feminazi propagandę jako szkodliwą męską fantazję o emancypacji, a nie emancypację prawdziwą. Z czym nawet się trochę zgadzam, bo jest coś paradoksalnego w tym, że dwa zeszłoroczne hity, mające do tego obie perspektywy: męską i kobiecą, które usiłują jakoś pokazać siłę kobiet muszą uciekać się do światów kompletnie odrealnionych, gdzie najprawdziwszym elementem pozostaje fakt, że jakieś szanse na złamanie konwenansów, porzucenie starych zwyczajów i zmianę świata masz tylko gdy jesteś zajebistą laską :)
20-03-2024, 23:05





