Zgodnie z zapowiedzią, po dwóch latach wracam ostatni raz do Downton Abbey pod postacią filmu o jakże oryginalnej nazwie The Grand Finale.
Fabularnie jest to, co zwykle, czyli lady Mary się puszcza z jakimś przystojniakiem, rodzina oczywiście ma kłopoty finansowe (wszak w Ameryce początki wielkiego kryzysu) a lord Grantham ze złością reaguje na zmieniające się czasy, aby po dwóch rozmowach uśmiechnąć się i stwierdzić, że cóż, czasy się zmieniają i on musi się z tym pogodzić.
Typowa podróż sentymentalna, która przyjemnie się ogląda, ale tak czysto reżysersko to dosyć słaba robota, więc dla takich produkcji mam ocenę 5/10
Historia domknięta, dużo miłych wspomnień mam z serialem i filmami, ale musiałbym być szalony, aby chcieć to powtarzać, bo to trochę lepsza telenowela, z drugiej strony jakby zdecydowali się nakręcić prequel, to pewnie rzuciłbym okiem.
Fabularnie jest to, co zwykle, czyli lady Mary się puszcza z jakimś przystojniakiem, rodzina oczywiście ma kłopoty finansowe (wszak w Ameryce początki wielkiego kryzysu) a lord Grantham ze złością reaguje na zmieniające się czasy, aby po dwóch rozmowach uśmiechnąć się i stwierdzić, że cóż, czasy się zmieniają i on musi się z tym pogodzić.
Typowa podróż sentymentalna, która przyjemnie się ogląda, ale tak czysto reżysersko to dosyć słaba robota, więc dla takich produkcji mam ocenę 5/10
Historia domknięta, dużo miłych wspomnień mam z serialem i filmami, ale musiałbym być szalony, aby chcieć to powtarzać, bo to trochę lepsza telenowela, z drugiej strony jakby zdecydowali się nakręcić prequel, to pewnie rzuciłbym okiem.
26-11-2025, 08:20





