W końcu udało mi się obejrzeć cały film tego "artysty" bo w dwóch poprzednich próbach (Faworyta i ten o homarze) zakończyło się to porażką.
Więc jest to jakiś sukces i plus jakby nie patrzeć.
Sam film jest oczywiście mocno przeciętny a zachwyty przesadzone. Najgorszą rzeczą jest cały artyzm w formie i wykonaniu. Tu damy czarno-białe zdjęcia, tutaj kolorowe, a tutaj ujęcie rybim okiem. Kiepskie to było. Bajkowe CGI i krajobrazy też takie se. Wolałbym zdecydowanie klasyczne podejście, no ale ten sprytny, grecki hochsztapler wie co robi, bo krytycy i publika sika po nogach, że patrzcie Wielki Artysta.
Do tego okropna kocia muzyka. Dafoe będzie puszczał bańki po jedzeniu, a do do powozu doczepimy głowę konia.
Aj caramba...
Rola Stone też mnie nie porwała. Pierwsze pół filmu robiła po prostu głupie miny i zachowywała się losowo. Taka rola samograj - weź mi zagraj dziwaka i miejmy to z głowy. Później już było lepiej, ale też bez fajerwerków. Ruffalo całkiem niezły, Dafoe do zapamiętanie tylko przez charakteryzację reszta po prostu była.
Najgorsze, że całą historia po prostu po mnie spłynęła. To jakiś manifest feministyczny czy co? No i nic odkrywczego i ciekawego tu nie znalazłem. To już akurat nie wina reżysera czy tam scenarzysty, że zdążono do dziś wymyślić i opowiedzieć chyba wszystko co się dało i pozostaje tylko mielenie tych samych schematów w lewo, w prawo, albo dookoła.
Pierwsza część do momentu wyjazdu do Lizbony słabiutka i nużąca. Potem już lepiej (scena tańca była naprawdę dobra), ale końcówka znowu taka sobie.
Z drugiej strony samo zakończenie nawet fajne. Doskonale pokazuje, że feministki nawet jak w końcu wygrają to nie wiedzą co z tą wygraną zrobić :D
Jak już się chciała zemścić (w sumie nie wiadomo po co, bo przecież nie znała swojego "męża") to powinna wsadzić jego mózg do ciała kozy a nie na odwrót. Ale dobrze to pokazuje naturę kobiet, które cały czas coś odpierdalają dla samego odpierdalania.
Dam 4/10 z tego dwa punkty za to, że reżyser na pewno się szampańsko bawił czytając te powszechne zachwyty, podczas gdy on sobie po prostu zrobił jaja.
Więc jest to jakiś sukces i plus jakby nie patrzeć.
Sam film jest oczywiście mocno przeciętny a zachwyty przesadzone. Najgorszą rzeczą jest cały artyzm w formie i wykonaniu. Tu damy czarno-białe zdjęcia, tutaj kolorowe, a tutaj ujęcie rybim okiem. Kiepskie to było. Bajkowe CGI i krajobrazy też takie se. Wolałbym zdecydowanie klasyczne podejście, no ale ten sprytny, grecki hochsztapler wie co robi, bo krytycy i publika sika po nogach, że patrzcie Wielki Artysta.
Do tego okropna kocia muzyka. Dafoe będzie puszczał bańki po jedzeniu, a do do powozu doczepimy głowę konia.
Aj caramba...
Rola Stone też mnie nie porwała. Pierwsze pół filmu robiła po prostu głupie miny i zachowywała się losowo. Taka rola samograj - weź mi zagraj dziwaka i miejmy to z głowy. Później już było lepiej, ale też bez fajerwerków. Ruffalo całkiem niezły, Dafoe do zapamiętanie tylko przez charakteryzację reszta po prostu była.
Najgorsze, że całą historia po prostu po mnie spłynęła. To jakiś manifest feministyczny czy co? No i nic odkrywczego i ciekawego tu nie znalazłem. To już akurat nie wina reżysera czy tam scenarzysty, że zdążono do dziś wymyślić i opowiedzieć chyba wszystko co się dało i pozostaje tylko mielenie tych samych schematów w lewo, w prawo, albo dookoła.
Pierwsza część do momentu wyjazdu do Lizbony słabiutka i nużąca. Potem już lepiej (scena tańca była naprawdę dobra), ale końcówka znowu taka sobie.
Z drugiej strony samo zakończenie nawet fajne. Doskonale pokazuje, że feministki nawet jak w końcu wygrają to nie wiedzą co z tą wygraną zrobić :D
Jak już się chciała zemścić (w sumie nie wiadomo po co, bo przecież nie znała swojego "męża") to powinna wsadzić jego mózg do ciała kozy a nie na odwrót. Ale dobrze to pokazuje naturę kobiet, które cały czas coś odpierdalają dla samego odpierdalania.
Dam 4/10 z tego dwa punkty za to, że reżyser na pewno się szampańsko bawił czytając te powszechne zachwyty, podczas gdy on sobie po prostu zrobił jaja.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
03-01-2026, 12:36





