I chodzi mi właśnie o tę końcową walkę. Pal licho przydupasów, dla mnie mógł ich nawet przejechać samochód. Postać Richiego, budowana przez cały film, genialna w swojej bezkompromisowości i braku jakichkolwiek hamulców zasługiwała na lepszy koniec. Jasne, to gnida, ale jako filmowa postać zasługuje na uznanie i równe szanse z Wymiataczem Seagalem. Cholera, toć Richie nawet go nie musnął wąsem, no chyba że akurat dostawał z knykcia w dziąsło. Boli to, oj boli.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
22-02-2009, 18:53





