Mierzwiak napisał(a):Mnie oglądanie cierpienia niewinnych ludzi nie bawi, więc przesłanie Hanekego - w moim przypadku - trafia w próżnię, nie do mnie ten film jest skierowany.Problem w tym, ze przeslanie nie jest skierowane jedynie do tych, ktorych cieszy cierpienie niewinnych ludzi, tylko tez do widza w ogolnosci. Do swiadomego widza konkretnie. Wystarczy, ze zdajesz sobie sprawe z tego ze sa tacy osobnicy i juz ten film moze byc dla ciebie powodem do przemyslen. To swiadomosc juz robi z ciebie target przeslania.
Tytul "Funny Games" nie musi wcale odnosic sie do zabaw na linii:
/oprawcy-ofiary/
czy
/reżyser-widz/
Byc moze chodzi o /cierpienie na ekranie-widz/, dla wspolczesnego widza dzisiaj, takiego "piło"-podobnego, to jest przeciez fajna... zabawa
Michael Haneke puszcza do nich oczko, gdy jego oprawca bawi sie z przerazona bohaterka, ze niby jest jednym z nich, z tego typu widzow, ze "fajna sprawa, nie?" a tak naprawde byc moze czuje do nich odraze i tylko "czeka" na odwzajemnienie gestu aby taki widz sam siebie wskazal. O ile "oczko" ma ich wskazac samym sobie to byc moze pytanie oprawcy wprost do kamery o najfajniejszy sposob w jaki maja cierpiec ma ich przed samym soba zawstydzic?
20-03-2009, 01:59






