Mierzwiak:
ze mną było to samo. utopienie matki nie wywarło na mnie żadnego wrażenia - ale takie są koszty tąpnięcia, do którego dochodzi w połowie filmu.
wiadomo. można przecież poruszać się na poziomie meta- i opowiadać o czynności opowiadania/powstawania dzieła (ja to nazywam "używaniem"). ale mnie to nie bawi. to nie moja piaskownica. strata czasu.
ze mną było to samo. utopienie matki nie wywarło na mnie żadnego wrażenia - ale takie są koszty tąpnięcia, do którego dochodzi w połowie filmu.
Artemis napisał(a):Nie każdą historię można sprowadzić do kategorii ludzkiego dramatu. Po prostu.
wiadomo. można przecież poruszać się na poziomie meta- i opowiadać o czynności opowiadania/powstawania dzieła (ja to nazywam "używaniem"). ale mnie to nie bawi. to nie moja piaskownica. strata czasu.
20-03-2009, 02:13






