desjudi napisał(a):Pierwszy post Hannibala, jego reakcja i stosunek do Haneke, doskonale uzasadnił sens powstania "Funny Games".Bardzo lubię jak reżyser sobie ze mną pogrywa, zwodzi mnie i wywraca wszystko do góry nogami. Pod tym względem potrafię docenić Funny Games, świetnie rozumiem intencję reżysera, które miały na celu zakpić ze mnie, pośmiać się z moich oczekiwań i powiedzieć mi że nie mam nic do gadania, że to on tu decyduje. Za to mogę pana Haneke pochwalić, bo jego dzieło to wybitny przedstawiciel filmów irytująco-wkurwiających. Ale ja nie za to przecież czepiam się tego filmu, nie za przewrotność i figlarność. Czepiam się go o to że sprawił że stałem się obojętny na to co oglądam. Reżyser swoimi zabiegami znieczulił mnie na wydarzenia, na losy bohaterów, umrą-nie umrą, jak umrą. To jest mój zarzut odnośnie filmu (o czym już wspominałem), że sprawia iż mam daleko w otchłani to co się dzieje.
Nie dziwię się że film ma swoich zwolenników, ale ja tego nie kupuję. Wszystko jest fajnie póki oglądam film z przejęciem, a w tym przypadku, mimo iż było mocne na początku filmu, to szybko i bezpowrotnie uleciało a ja pozostałem niewzruszony na zaistniałe wydarzenia.
To tyle ode mnie, nie chcę mi się wałkować tego w kółko.
20-03-2009, 15:09





