jesli chodzi o ostatnie ujecie, to rzeczywiście wkurza, bo nie cierpię jak aktorzy gapią się w kamerę. na moje usprawiedliwienie powiem, że dostrzegłem to dopiero za trzecim razem:)
e tam... to było za proste: najbardziej niewinny chłopaczek dostaje kose w gardło. łatwe wzruszenia. na mnie to zadziałało, ale nie dlatego, że chłopaczek zarobił kose, ale dlatego, że na widok brunatnej tętniczej krwi (mam tak od czasu aliena 3) zawsze lekko się wzdrygam. brunatna krew = rana śmiertelna, ból, konanie w mękach. co zrobilo na mnie mega wrażenie, to motyw z przejechaniem tej oblechy z krzywym ryjem. jak rzekłem pare postów temu: ja bym sie jeszcze cofnął, przejechał po niej kilka razy, po czym ruszył z piskiem opon, mając tylne koło ustawione na jej twarzy.
Artemis napisał(a):Scena z małym Cooperem jest dla mnie kluczowa
e tam... to było za proste: najbardziej niewinny chłopaczek dostaje kose w gardło. łatwe wzruszenia. na mnie to zadziałało, ale nie dlatego, że chłopaczek zarobił kose, ale dlatego, że na widok brunatnej tętniczej krwi (mam tak od czasu aliena 3) zawsze lekko się wzdrygam. brunatna krew = rana śmiertelna, ból, konanie w mękach. co zrobilo na mnie mega wrażenie, to motyw z przejechaniem tej oblechy z krzywym ryjem. jak rzekłem pare postów temu: ja bym sie jeszcze cofnął, przejechał po niej kilka razy, po czym ruszył z piskiem opon, mając tylne koło ustawione na jej twarzy.
01-04-2009, 21:40






