Ankieta: Film Starship Troopers jest
[Wyniki ankiety]
 
 





Żołnierze kosmosu - (już dawno) trylogia
(15-03-2025, 00:48)srebrnik napisał(a):
(14-03-2025, 23:46)Phlogiston2 napisał(a): btw, nie wiem, czy ktoś już tutaj zwrócił na to uwagę, ale ST Verhoevena lepiej sprawdza się jako ekranizacja "Wiecznej wojny" Haldemana niż jako ekranizacja Heinleina - wietnam/irak w kosmosie? check. ludzkość jest kontrolowana przez totalniacki rząd światowy? check. ludzie vs robaki? check. wojna jest bezsensowna? check.

jedyne czego zabrakło to przymusowego mieszania ras i state enforced homosexuality, ale to by nie przeszło nawet w latach 90 ;)
nie wiem, czy ktoś zwrócił na to uwagę, ale jesteś w huj inteligentnym gościem i byłoby super, gdybyś znalazł więcej czasu na pisanie tutaj
a dziękuję!

Odpowiedz
oh my, w Biedroneczce są zabawki (figurki) z Starship Troopers, takie w puszce, co mają facjaty jak postaci z bajki South Park XD. Na licencji Tristar z 2021 roku.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Dlaczego "Żołnierze kosmosu" Verhoevena blisko 30 lat po premierze nadal zachwycają poziomem realizacji i nomen omen, kosmiczną epickością? Wszystko ze względu na to, jak ten znakomity film jest wyreżyserowany ale też sfotografowany - jakie techniki zostały w tym celu użyte wyjaśnia bardzo obrazowo poniższy film, który polecam do wglądu:



Słówko też ode mnie odnośnie samej ekranizacji, bo prawie wszędzie gdzie o nim czytam trafiam na to samo niezrozumienie, czym "Starship Troopers" tak naprawdę jest. Trzeba bowiem wiedzieć, że film ten wcale nie powstał na podstawie powieści Roberta A. Heinleina pod tym samym tytułem jak zwykło się sądzić. Główną podstawą jego scenariusza była bowiem historia wymyślona przez Eda Neumeiera zatytułowana "Bug Hunt at Outpost 7", która została jednak odrzucona przez szefów TriStara, a że były dostępne prawa do "Starship Troopers" (który miał z nią sporo punktów wspólnych) to zostały one zakupione a poprzedni scenariusz wymieszany i zaadaptowany z elementami z powieści. I dopiero po tym jego twórcy dostali od szych ze studia zielone światło na jej ekranizację zgodnie z panującą w Hollywood zasadą, że zawsze lepiej sprzeda się już istniejąca, ustanowiona i znana marka. Sam Verhoeven od zawsze powtarzał, że nigdy książki Heinleina w całości nie przeczytał twierdząc, że próbował ale nie dał rady bo była ona dla niego zbyt nudna a przez to niestety kompletnie nieinteresująca.

Ogólnie film bardzo luźno podchodzi do oryginalnej powieści, biorąc z niej jedynie ogólny zarys historii czy kilka wątków i to też głównie po to, by poddać je satyrze i w pewien sposób podważa zawarte w niej motywy, dekonstruując różnego rodzaju koncepty totalitaryzmu czy faszyzmu, co wynika w prostej linii z dziecięcych przeżyć samego Verhoevena, który dorastał w okupowanej przez Niemców podczas II Wojny światowej Holandii (w jednym z wywiadów mówił też, że kiedyś podczas śniadania słyszał spadające kilkaset metrów dalej wprost na okoliczne domy bomby). Dlatego cały film to jedna wielka beka i kpina z militaryzmu, ludzie są w nim tak naprawdę tymi złymi a Holender w przewrotny sposób prowadzi narrację filmu w taki sposób, że mamy ich polubić i im kibicować. Jak to sam ujął - są to faszyści, którzy nie zdają sobie kompletnie sprawy ze swojego faszyzmu. Mówił, że gdyby powiedział w filmie wprost, że prawicowe strategie nie działają nikt by go nie posłuchał i dokładnie z tego też powodu postanowił pokazać perfekcyjny, wyidealizowany faszystowski świat, w którym wszyscy młodzi są piękni, mają wielkie karabiny i potężne statki kosmiczne ale wszystko to nadaje się tylko do "zabijania pierdolonych robali".

Dlatego fani powieści raczej gardzą jego filmem, uważając go za beznadziejną adaptację nie wiedząc nawet, że on nigdy takową nawet nie miał być a jest bardziej jej antytezą, wynikającą z przeżyć samego Verhoevena. Dla mnie to znakomity obraz, który z kolejnymi mijającymi latami tylko zyskuje, choć nadal znajdą się ludzie, którzy nie do końca go rozumieją biorąc totalnie na poważnie, uważając za głupi czy bezsensowny choćby z militarnego punktu widzenia. Niestety przy okazji kompletne nie zdają sobie sprawy z tego, że on taki jest w założeniu bo te wszystkie strategie, przez które brutalnie giną pokazani w nim ludzie w przewrotny sposób tylko uwypukla i wyśmiewa.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Jake Busey chyba specjalnie nauczył się grać na skrzypcach.

Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
(17-05-2026, 23:19)slepy51 napisał(a): Słówko też ode mnie odnośnie samej ekranizacji, bo prawie wszędzie gdzie o nim czytam trafiam na to samo niezrozumienie, czym "Starship Troopers" tak naprawdę jest. 
To o mnie :D

Właśnie tak z tydzień temu sobie zrobiłem powtórkę. Wcześniej widziałem to w kinie podczas premiery (jestem tak stary), potem jeszcze raz i teraz trzeci po pewnie jakichś 15 lat od drugiego seansu.
I kompletnie nie rozumiem fenomenu tego filmu. Oczywiście trudno jest go brać na poważnie, natomiast jak wziąć go jako satyrę/pastisz/groteskę/łotewa to dla mnie no taki se paździerz po prostu.
Ani to drapieżna satyra, ani to ciekawa groteska, tylko bardzo płaska i jednowymiarowa historyjka która nie wiem czemu służy. Żeby chociaż służyła rozrywce, ale tu też jest mizernie.

Aspekt s-f to już w ogóle ssie po całości.
Książki nie czytałem.

Powiedz mi Ślepy o czym jest ten film i za co go kochasz? O ile kochasz.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
No jak o czym? Pisałem o nim już nie raz, chociaż nie wiem czy akurat tutaj a nie chce mi się już za bardzo szukać - z jednej strony masz po prostu zajebisty, świetnie nakręcony rozrywkowy, wojenny sajfaj o inwazji robactwa, z rewelacyjnymi efektami specjalnymi i wizualnymi, które po prawie 30 latach od premiery nadal robią potężne wrażenie i wprawiają w zażenowanie współczesne blockbustery za setki milionów dolarów.

Tam pan w filmiku na górze tłumaczy, dlaczego "Starship Troopers" ma ten epicki feeling i jak reżyseria Verhoevena wynosi go na jeszcze wyższy poziom. A nie zapominajmy, że bardzo wyraziści są w nim też bohaterowie, ten cały trójkąt miłosny Rico/Carmen/Dizzy skonfrontowany z brutalnym obrazem wojny, gdzie nikt się z nikim w tańcu nie pierdoli a kończyny latają dookoła jak konfetti w trakcie parady na cześć jakiegoś wesołego dyktatora to też świetna rzecz, której próżno szukać we współczesnych filmach tego pokroju, nie wspominając już o rewelacyjnym drugim panie, na którym błyszczą tacy kultowcy jak Michael Ironside czy Clancy Brown. A do tego masz jeszcze znakomity soundtrack Bazyla "10/10" Poledourisa. No przecież to jest czysta zajebistość:



A z drugiej strony z kolei jest ta satyra na faszyzm i beka z militaryzmu, która pokazuje w dosyć prosty ale i obrazowy sposób jak na ludzi działa otaczająca ich propaganda. Przecież cały obraz jest skonstruowany jak taki właśnie filmik propagandowy III Rzeszy czy te nasze rodzime propagandówki, którymi swego czasu raczono nas w PRL-u. Dodatkowo cały film jest bardzo przewrotny bo tak jak pisałem jeśli się bliżej przyjrzysz temu co Verhoeven w nim pokazuje to okazuje się, że to ci ludzie, którym my jako widzowie mamy kibicować, okazują się być tak naprawdę prawdziwymi agresorami, którzy zaatakowali robale a te zaczęły się po prostu przed nimi bronić.

Nie wiem co miałbym ci więcej tutaj napisać, nie podoba ci się to ok, nie wiem w jaki niby sposób miałbym cię przekonać do tego, że film jest strasznie rozrywkowy i ma według mnie fenomenalny replay value skoro ty twierdzisz, że dla ciebie to mizerna rozrywka. Dla mnie to znakomity film bo sprawdza się tak samo dobrze jako świetny wizualnie popkorniak, który w ogóle się nie zestarzał i daje masę radochy podczas seansu ale można go sobie też ciekawie poanalizować po seansie, co niestety przerosło zdolności poznawcze większości krytyków w okolicach jego premiery.

To tak jakbyś zapytał o czym są te wszystkie filmy z Holly opowiadające o wojnie w Wietnamie czy jakiejkolwiek innej, w których widzimy jak jakiś młody gość zaciąga się do armii a później konfrontowany jest z okrucieństwem wojny i jest płacz, PTSD czy inne załamanie nerwowe - z tym, że Verhoeven bierze to wszystko w bardzo duży propagandowy nawias i pokazuje w krzywym zwierciadle tak jak zwykły to kiedyś i dziś robić państwa totalitarne. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że film absolutnie działa w tym aspekcie bo ludzie zamiast robalom kibicują Johnny'emu Rico i jego kompanii. No a na koniec najważniejszy aspekt sprawiający, że film jest arcydziełem - jest w nim krew, cycki i gumowe potwory. A z tym już nie ma jak dyskutować :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Nie, nie chodziło mi oczywiście, żebyś mnie do czegoś przekonywał, albo się z czegoś tłumaczył.
Przyjmuję do wiadomości i ok :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(18-05-2026, 11:24)slepy51 napisał(a): To tak jakbyś zapytał o czym są te wszystkie filmy z Holly opowiadające o wojnie w Wietnamie czy jakiejkolwiek innej, w których widzimy jak jakiś młody gość zaciąga się do armii a później konfrontowany jest z okrucieństwem wojny i jest płacz, PTSD czy inne załamanie nerwowe - z tym, że Verhoeven bierze to wszystko w bardzo duży propagandowy nawias i pokazuje w krzywym zwierciadle tak jak zwykły to kiedyś i dziś robić państwa totalitarne. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że film absolutnie działa w tym aspekcie bo ludzie zamiast robalom kibicują Johnny'emu Rico i jego kompanii. No a na koniec najważniejszy aspekt sprawiający, że film jest arcydziełem - jest w nim krew, cycki i gumowe potwory. A z tym już nie ma jak dyskutować :)

Już jakiś czas temu oglądałem ostatnio ten film, ale bym powiedział że w zasadzie właśnie Verhoven zrobił taki bajer że połączył tutaj pewne kwestie. Bo z jednej strony mamy te ruchy satyryczno/propagandowo/militarystyczno/faszystowskie a z drugiej - pokazuje czemu służą -ludzkość skazana w zasadzie na zagładę i trzeba "trzymać ducha w narodzie" żeby walczyć.
Z kolei postać Rico idzie niby taką drogą, staje się kimś godnym podziwu ale cały czas jest tu wydźwięk - "to powinien być zwykły młody człowiek z normalnym życiem którego największym życiowym dramatem na tym etapie powinno być np zerwanie z dziewczyną". Można powiedzieć - "dobra, on staje się tym bohaterem wojennym ale jaka jest za to cena? Czy np ty widzu byłbyś gotów ją zapłacić? Czy sam Rico by ją zapłacił gdyby miał wybór?" Zresztą podobnie można powiedzieć o innych postaciach. Jest tutaj śmierć Dizzy która działa i jeśli chodzi o samą Dizzy i jeśli chodzi o postać Rico.

Więc jak dla mnie razem z rozrywką i satyrą tutaj jest całkiem konkretna doza wbudowanego dramatu i faktycznie czuć że Verhoevenowi te różne aspekty prawdziwej wojny wcale nie są obce.

Odpowiedz
Ja nigdy w "Żołnierzach kosmosu" nie widziałem faszyzmu ani militaryzmu. Ale ponieważ wszyscy (łącznie z reżyserem) mówili, że jest to satyra na faszystowskie społeczeństwo, to w końcu sam zacząłem papugować ten pogląd. Jednakże, siedem lat temu Carl Benjamin opublikował prawie półtoragodzinny film, w którym jak dla mnie całkowicie obalił twierdzenie, że Federacja w "Żołnierzach kosmosu" (zarówno w książce jak i filmie) to faszystowska dyktatura. Wygląda na to, że Verhoeven, w sposób niezamierzony, trafnie przekazał w filmie idee książki.


Odpowiedz
Tak mi jeszcze przyszło do głowy że na bardzo podobnym szkielecie - gdyby obrać film z fantastyki i przerysowań to mamy w sumie film o młodych ludziach (chłopak i dwie dziewczyny) i ich normalnym świecie, gdzie oni są po prostu.. młodzi i niezbyt rozumieją "co nachodzi" a potem się totalnie zderzają czołowo z okropieństwami wojny - przecież było zbudowane "Miasto 44" Komasy.

Odpowiedz
(18-05-2026, 16:33)Rozgdz napisał(a): Więc jak dla mnie razem z rozrywką i satyrą tutaj jest całkiem konkretna doza wbudowanego dramatu i faktycznie czuć że Verhoevenowi te różne aspekty prawdziwej wojny wcale nie są obce.
To już konkretny poziom odklejenia, żeby tam zobaczyć jakiś dramat :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Mhm. W "Robocopie" też nie ma żadnego dramatu. To tylko prosta, brutalna strzelanka sf w połączeniu z satyrą na korporacje.

Odpowiedz
W Robocopie akurat jest dramat, w ST tego dramatu nie ma :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Żeby o tym poargumentować bardziej, musiałbym teraz sobie powtórzyć, a jakoś nie mam nastroju. Z pokorą więc ustępuję pola :p

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ojciec chrzestny - najlepsza trylogia świata:) deina 233 59,702 23-05-2026, 13:22
Ostatni post: Mefisto
  Trylogia Back to the Future (1985-1990) Lukash 232 55,695 07-03-2026, 22:39
Ostatni post: Scheckley
  Trylogia The Mummy (1999-2008) Danus 149 36,637 10-02-2026, 22:20
Ostatni post: OGPUEE
  Trylogia Martwe zło (Evil Dead, 1981-1992) Szaman 37 22,521 05-01-2023, 11:18
Ostatni post: Corn
  Trylogia dolara- TO dopiero jest najlepsza trylogia świata;) apone 105 54,385 02-10-2022, 23:12
Ostatni post: Bibliomisiek
  Trylogia wietnamska Olivera Stone'a military 7 14,906 13-02-2020, 02:53
Ostatni post: Gieferg
  Trylogia Duch Goro Gondo 1 2,709 14-07-2012, 18:37
Ostatni post: shamar
  Trylogia Millennium Hannibal 110 24,464 13-01-2012, 10:51
Ostatni post: Snappik
  Trylogia Ocean's military 0 1,939 12-04-2011, 10:07
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości