(500) Days of Summer
#1
fajny film. jeśli właśnie poznaliście jakąś dziewczynę, to zabierzcie ją do kina na tę komedię romantyczną. optymistyczny i pełen nadziei obrazek z Nowego Jorku. więcej tutaj, więc się nie powtarzam.

[Obrazek: 500DaysPoster.jpg]

Odpowiedz
#2
desjudi napisał(a):obrazek z Nowego Jorku
Sorry, brachu, ale z Los Angeles :) Choć zgadzam się w pełni, że to najbardziej nowojorski w klimacie film osadzony w LA, jaki widziałem (mimo że samo LA w filmie odgrywa rolę).

A nowo poznaną dziewczynę to raczej bałbym się na ten film zaprowadzić ;)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#3
Film jest generalnie prze. Przezajebisty, prześmieszny, przecudowny, prześwieży. Historia jest tak prosta, że prostsza być nie może - dwoje młodych ludzi poznaje się w pracy i, na pierwszy rzut oka, zakochuje się w sobie. Nie jest to jednak typical love story (to w ogóle nie jest love story tak właściwie, jak mówi narrator w jednym momencie) - bowiem od początku filmu widz wie, że oprócz tego, że ci ludzie się spotkali i byli ze sobą - to również ze sobą zerwali. Kluczem filmu nie jest więc czy im wyjdzie, ale raczej dlaczego im nie wyszło. Akcja rozgrywa się na przełomie tytułowych 500 dni i skacze po nich niechronologicznie bardziej niż konik polny po łące, ani przez chwilę jednak nie ma uczucia zagubienia, bo przez cały czas trwania obraz ma na uwadze jeden cel - jądro związku głównych bohaterów. Podchodzi do ich osobowości w sposób niezwykle wrażliwy, realistyczny i empatyczny, choć nie jest trudne do zauważenia iż bliższy jest mu portret protagonisty niż Summer - co nie dziwi, bo scenariusz filmu jest oparty na prawdziwych przeżyciach scenarzysty, co zostaje powiedziane wprost na samym początku :D
Zostaje tu wykorzystanych wiele elementów stylistycznych nietypowych dla komedii romantycznych. Jest jedna scena humorystycznie nawiązująca do "Siódmej Pięczęci" Bergmana, jest sekwencja pseudo-musicalowa, a sprawność z jaką reżyser lawiruje między tymi konwencjami przypomina mi "Annie Hall" Allena. Gra aktorska jest jak najbardziej satysfakcjonująca - to co najbardziej pociąga w tych bohaterach to ich bliskość względem widzów, są tutaj czasem sceny po mistrzowsku pokazujące rozkwitający/więdnący etap ich związku za pomocą małych gestów, niedomówień, nieznacznych ruchów oczu, rąk. Bardzo, bardzo rzadko doświadcza się czegoś takiego w komediach romantycznych (bardzo rzadko widza w ogóle obchodzi co się dzieje na tych filmach...) a "500 dni miłości" jest istnym powiewem świeżości i antidotum na wszelkie wyświechtane, cukierkowe, nierealistyczne i chujowo zagrane filmy z tego gatunku, taśmowo kręcone za Oceanem. W sumie oprócz "Annie Hall" jedynym podobnym filmem jaki mi przychodzi do głowy jest kameralne "Once" sprzed dwóch lat. Tamten obraz jakoś mi się jednak nie spodobał, na mój gust był zbyt rozwleczony i melancholijny - czego w
żadnym wypadku nie da się powiedzieć o "500 dni miłości", które dodają jeszcze do tego intensywność przeżyć. Soundtrack filmu zadowoli wszystkich fanów brytyjskiego pop rocka :)
To zdecydowanie jeden z najświeższych filmów jakie ostatnio widziałem, nie masturbujący się tą świeżością i odmiennością (jak np... "Dystrykt 9" ;]), jednocześnie niezwykle sprawnie wykonany i, pomimo smutnej przedstawionej tu historii, dający okazję do śmiechu i autentycznej poprawy nastroju. Polecam wszystkim cierpiącym na jesienno zimową depresję :)

9/10, i na razie drugi najlepszy film tego roku zaraz po "Bękartach
Wojny" :)

Odpowiedz
#4
bardzo fajny film. trzeba mnie było końmi zaciągać do oglądania, ale jak już usiadłem, to obejrzałem bez marudzenia. szczery, bezpretensjonalny, nieściemniany.

9/10

Odpowiedz
#5
ja tam już swoje wielokrotnie powtarzałem :)

9,5/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#6
Ode mnie 7/10

A największą zaletą "(500) Days of Summer" jest obecność w obsadzie tej pani:

[Obrazek: zooey_deschanel.jpg]

[Obrazek: 500full-zooey-deschanel.jpg]

Odpowiedz
#7
Nie jest zła, ale bez rewelacji. Natomiast absolutnie zajebista jest ta z ostatniej minuty filmu :twisted:

Odpowiedz
#8
Dokładnie na odwrót. Panna Autumn jest równie przesłodzona co półkilogramowy kawałek trójkolorowej galaretki na wagę, obficie posypany cukrem.

Zooey jest niezwykła w swojej zwyczajności, ma niesamowite oczy, fajny, leciutko chropawy głos. Trochę młoda, ale to nic. W realu byłaby wielce OK, tak akurat. Czymś ujmuje, no.

[Obrazek: sidandnancy0452.jpg]

Summer: We've been like Sid and Nancy for months now.
Tom: Summer, Sid stabbed Nancy, seven times with a kitchen knife, I mean we have some disagreements, but I hardly think I'm Sid Vicious...
Summer: No, I'm Sid!
Tom: Oh -- so I'm Nancy...?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#9
Zoe jest niezła, ale ta babka na końcu to się nawet mojej żonie spodobała :)

I, tak po prawdzie, uznała ją za jedyny pozytywny aspekt tego filmu.

Odpowiedz
#10
Genialny , każdy z nas odnajdzie cząstkę siebie w tym filmie <ok> 9/10

Odpowiedz
#11
hopsiu, żyjesz :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#12
Negrin napisał(a):A nowo poznaną dziewczynę to raczej bałbym się na ten film zaprowadzić ;)

Da się bez spoilerów odpowiedzieć czemu? :P

Tak w ogóle, to polscy dystrybutorzy chyba zorientowali się, że to dobry film jest i zgodnie z zasadą, że czym lepszy tym w mniejszej ilości kin go puszczamy da się go obejrzeć w dwóch krakowskich kinach, i to jeszcze na zadupie się trzeba tłuc. Popatrzyłem na stolice - też całe dwa kina. A miałem kurde nadzieje, że sam tytuł wystarczy, żeby to sprzedać jako zwykłą komedie romantyczną i na tym zarobić.

Odpowiedz
#13
Bo to nie jest typowy date-movie. W ogóle to nie jest date-movie i dość krytycznie odnosi się do związków czy kobiet. Nie jest to nienawiść Pasikowskiego, co prawda, ale w romantyczny nastrój tym filmem się nie wprawicie.

Sam seans bardzo ciekawy. Miłe zaskoczenie. W sumie nie ma, co powtarzać po przedmówcach. Powiem tylko, że ma świetny wstęp w formie planszy z napisami. Dobra też była kartka z życzeniami.

Na górze róże.
Na dole fiołki.
Pierdol się, głupia kurwo.
:)

8/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#14
simek napisał(a):
Negrin napisał(a):A nowo poznaną dziewczynę to raczej bałbym się na ten film zaprowadzić ;)
Da się bez spoilerów odpowiedzieć czemu? :P
Bo jest m.in. o odkochiwaniu się i o tym, że osoba, która wydaje się "tą jedyną", może nią absolutnie nie być. To wszystko prawdziwe i fajnie opowiedziane rzeczy, ale w gruncie rzeczy (mimo dawki optymizmu) ten film jest dość gorzki i mógłbym się bać, że nowo poznaną dziewczynę za szybko sprowadzi na ziemię :)

Aha, i fakt, że w tym filmie "ofiarą" jest facet, a "krzywdzącą" jest kobieta, to w gruncie rzeczy przypadek. "500 Days of Summer" wcale nie odnosi się krytycznie do kobiet.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#15
Hitch napisał(a):dość krytycznie odnosi się do związków czy kobiet.

Chcialem wlasnie napisac, ze to nieprawda, ale Negrin juz mnie uprzedzil. ;)

Odpowiedz
#16
Ja z kolei chciałem właśnie napisać, że Negrin mnie uprzedził pisząc, że nieprawda, ale Jakuzzi już mnie uprzedził.

Ktoś jeszcze coś chciał napisać, ale go ktoś uprzedził? :)

Enyłej. Moim zdaniem jeżeli coś krytykuje (500) days... to gimnazjalny pseudo-romantyzm, który wrasta w ludzi po oglądaniu mainstreamowych romantyków. ;)

Odpowiedz
#17
dokładnie Crov - też to chciałem właśnie napisać, ale mnie uprzedziłeś, tuż przed tym jak Jakuzzi Cię uprzedził z uwagą, że uprzedził go Negrin
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#18
:)

Odpowiedz
#19
fajny chat :roll:

Odpowiedz
#20
Ja bym napisał, że chciałem coś napisać, ale wszyscy mnie już uprzedzili, pisząc, jaki to fajny film.

Dodam dwie rzeczy - wreszcie jakiś dobry film o miłości także dla facetów. Mam zresztą wrażenie że faceci jakoś bardziej go lubią. Fajnie coś takiego obejrzeć w polską jesień - najgorszą porę roku na świecie - a potem doprawić soundtrackiem. Aha, i jak ktoś napisze o pseudoniezależnym kinie z USA w charakterze zarzutu, to będę go czy ją butował bez litości. Albo nie, po prostu będzie sou łot?
Na razie nie mam podpisu, ale na pewno wymyślę coś błyskotliwego...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Strange days (reż. Kathryn Bigelow) Mental 65 15,790 08-12-2023, 22:22
Ostatni post: Dr Strangelove
  Summer of '84 (2018) slepy51 4 2,502 10-08-2022, 14:15
Ostatni post: marsgrey21
  Days of Heaven (reż. Terrence Malick) Gieferg 4 1,870 18-10-2020, 18:54
Ostatni post: Kryst_007
  20, 000 Days On Earth (2014) (jeden fikcyjny dzień Nickiem Cavem) Lawrence 4 2,516 20-08-2015, 09:32
Ostatni post: Mierzwiak
  Next Three Days, The / Dla niej wszystko Guzeppe 26 9,134 27-09-2012, 08:41
Ostatni post: Martinipl
  Seven Days (2007) Anielski_Pyl 0 1,650 08-03-2012, 17:14
Ostatni post: Anielski_Pyl
  Summer Love Azgaroth 15 3,738 23-10-2007, 23:19
Ostatni post: Gal Anonim



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości