Dużo pisze
Liczba postów: 463
Liczba wątków: 7
John Brennan (Russell Crowe) toczył życie będące materializacją american dream- piękna żona Laura (Elizabeth Banks), syn, duży dom. Jednak wszystko się zmienia, gdy jego żona zostaje oskarżona i skazana na dożywocie za morderstwo szefowej, z którą wcześniej wdała się w kłótnię. John zmuszony jest samotnie wychowywać syna i walczyć o ułaskawienie ukochanej. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż powoli dociera do niego, iż jest jedyną osobą, która wierzy w jej niewinność. Przeciw Laurze świadczą dowody zebrane na miejscu zbrodni, świadkowie, ślady krwi na ubraniu. Gdy kolejne apelacje zostają oddalone, John rozważa wyrwanie żony zza krat siłą. Jednak pojawiają sie wątpliwości. Co jeśli się nie uda? Czy jest do tego zdolny- on nauczyciel z lokalnej szkoły? Czy byłby w stanie zabić innego człowieka, gdyby ten stanął na drodze do uwolnienia jego żony? W końcu: może pogodzić się z rzeczywistością i ułożyć życie od nowa, gdy los sam do tego namawia, stawiając na dordze Johna śliczną Nicole- samotną matkę, która musi zmagaćsię z podobnymi problemami.
Powyższy akapit, to luźne (aby nie dawać Wam zbyt wielu informacji na temat historii) przedstawienie fabuły nowego filmu z Russelem Crowe- aktora, który zdobył moje zaufanie swoim występem w Gladiatorze (który był pierwszym filmem z jego udziałem, jaki widziałem), a którego to zaufania nigdy nie stracił. Crowe to aktor wyjątkowy, który potrafi odegrać cały wachlarz emocji. Nie daje się również zaszufladkować, grywa role supermęskich nadsamców (Maximus, Robin Hood), zagubionych w labiryncie swojego umysłu schizofreników (Piękny umysł), facetów z problemami (glina z American Gangster, kapitan z obsesjami w Master and Commander)... W The Next Three Days ciężar filmu ponownie spoczywa na jego barkach, a mimo to Crowe nie boi się tej wielkiej odpowiedzialności i z zadania wywiązuje się doskonale.
Przez cały film bohater grany przez Crowe'a, będący (wydawałoby się) całkiem zwykłym gościem z brzuszkiem, stara się być ostatnim bastionem w walce o niewinność swojej żony, przez co jego życie powoli rozpada się, główną rolę zaczynają grać analizy, plany, apelacje w sądach... Widz obserwuje drogę Johna ku nieuniknionemu upadkowi i choć darzy go wielką sympatią za wyznawane ideały, to jednak puka się w głowę, dostrzegając że jego upór doprowadzić może jedynie do spektakularnej klęski*. W rzeczywistym świecie nie ma przecież miejsca dla rycerzy w lśniącej zbroi, którzy wbrew całemu światu pokonają wszelkie trudności.
Należy podkreślić, że dzięki uwadze kamery skupionej na głównym bohaterze, widownia mocno się z nim zżywa, czuje napięcie i ryzyko związane z podejmowanymi przez niego krokami. Postać grana przez Crowe'a to rzeczywiście zwyczajny facet, a nie tylko chwilowy niedojda, który po 15 minutach zakłada błyszczący trykot, by zbawić świat. Dzięki temu łatwiej nam wejść w jego skórę, uwierzyć w sytuację w jakiej się znalazł. John to człowiek z krwi i kości, idealista, ale nie do końca doskonały, przytłoczony sytuacją, w której się znajduje, podejmujący nie zawsze moralnie poprawne decyzje. O potędze tej postaci świadczy fakt, że prze do porzdu dzięki swej determinacji, która nie ujawnia się jednak postaci liczby wystrzelonych pocisków i pozostawionych z tyłu trupów, lecz połączeniu logicznego myślenia, oceniania sytuacji i w końcowej fazie działania, a to wszystko z naciksiem położonym jednak na myślenie. Dzięki temu mogę z całą pewnością napisać, że dawno nie widziałem filmu, w którym widz tak mocno dopinguje protagoniście, zaciska kciuki, a w głowie wykrzykuje ostrzeżenia i rady.
Co napisać można o zdjęciach- potrafię przywołać poszczególne sceny z filmu, więc mogę powiedzieć, że były wyraziste. Na pewno praca kamery potrafi świetne uchwycić napięcie i emocje bohatera. Kawał dobrej roboty.
Kolejną sprawą, która może zachęcić niektórych forumowiczów do seansu, to fakt, że obraz nie jest ugrzeczniony, nie ma chowania czegokolwiek w obawie o zdrowie psychiczne dzieci.
Moja ocena: 9/10.
Polecam wyprawę do kina, zanim obraz zniknie z ekranów, bo premiera odbyła się już jakiś czas temu.
WADY FILMU, SPOILERY i hint do *:
NAJLEPIEJ NIE CZYTAĆ PRZED SEANSEM
Wszystko zawiera sie w jednym. Aby bohater mógł ziścić swój plan, scenarzysta musiał wpleść kilka nieco naiwnych elementów w fabułę, niektórych bohaterów przyodziać w skafander kretynizmu na kilka minut (chociaż patrząc na to, jak wyszła na jaw sprawa z gościem, który latał po stanach w lateksowej masce starego dzidka za 5$ i nikt go nie zatrzymał, to jednak można uznać, że ten film jest hiperrealistyczny).
ULTRASPOILER i hint do *
Dzięki powyższemy spektakularny upadek zalicza nie Crowe, a oczywiście władza/policja USA.
KONIEC ULTRASPOILERA
Poza tym, jesli jesteś mężczyzną, to musisz się pogodzić z tym, że nigdy nie dorównasz Russelowi Crowe, Twoje partnerki będą o nim fantazjować dniami i nocami. To, co po Gladiatorze wydawało się całkiem słuszną tezą, teraz jest po prostu faktem.
05-12-2010, 17:15
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,561
Liczba wątków: 67
Film naprawdę bardzo dobry, miejscami faktycznie mało amerykański, biorąc pod uwagę stan obecny kinematografii. Intryga super, aktorsko bardzo dobrze, emocje nie opadają ani na sekundę, a suspens świetnie dawkowany. Mam jednak dwa ale, z czego jedno małe i jedno duże.
Małe ale - końcówka, w której wszystko jest standardowo dopowiedziane i zapięte na (dosłownie) ostatni guzik.
Duże ale - film to remake francuskiego Pour Elle, a którym kiedyś słyszałem (i który ma, w przeciwieństwie do remake'u, świetną muzykę), ale nie na tyle dużo, żeby skojarzyć (obudziłem się dopiero na napisach końcowych).
Z tego też faktu nie dam więcej jak 7/10 i sięgam po wersję z Europy, choć po trailerze sądząc raczej nie różnią się te filmy wiele.
17-12-2010, 03:07
Stały bywalec
Liczba postów: 750
Liczba wątków: 13
Mefisto napisał(a):Małe ale - końcówka, w której wszystko jest standardowo dopowiedziane i zapięte na (dosłownie) ostatni guzik.
<ok>
Świetnie się oglądało, dawno żaden film nie wzbudzał u mnie takiego napięcia i niepewności prawie do samego końca.
20-12-2010, 01:09
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Oryginału nie widziałem, ale jeśli jest tak denny jak remake to ja dziękuję. Przepraszam za wyjątkowo słabą wypowiedź, ale nie mam siły, czuję się jakby ten rozwleczony ciąg zbiegów okoliczności, zbędnych scen, wątków i postaci trwał tytułowe trzy dni.
3/10
06-03-2011, 00:01
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Twoja wypowiedz jest nie tylko slaba, ale i niedorzeczna: nazywasz rozwleczonym jeden z najbardziej emocjonujacych i trzymajacych w napieciu filmow ostatnich miesiecy.
06-03-2011, 00:37
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Jakuzzi napisał(a):nazywasz rozwleczonym jeden z najbardziej emocjonujacych i trzymajacych w napieciu filmow ostatnich miesiecy
Ja obejrzałem jeden z najbardziej nieemocjonujących i nudnych filmów ostatnich miesięcy, ale rozumiem że to moja opinia jest niedorzeczna, bo przeczy faktowi wyrytemu w kamieniu :roll:
06-03-2011, 00:42
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Przyzwoity, choć nie pozbawiony niedociągnięć remake. Szkoda, że jest na tyle podobny do oryginału, że oglądanie go po zaliczeniu tamtego nieco mija się z celem.
Oczywiście, że są niedociągnięcia i uproszczenia, ale to w końcu tylko historia kryminalna plus trochę dramatu więc nie ma co oczekiwać cudów. Dobrze, że nie spieprzyli materiału wyjściowego.
Jest kilka śmiesznych scen(bohater uczy się włamywać do samochodu z filmików na youtube) które można było pokazać jakoś bardziej poważnie (biorąc pod uwagę, że całość jest raczej stonowana i dorosła). Przywoicie gra Russell Crowe, bo łatwo można się z nim utożsamić. Nie szarżuje, ale jest wyrazisty. Elizabeth Banks w roli żony ani mnie ziębi ani grzeje. Duży plus za Briana Dennehy, którego dawno nie oglądałem.
Ogółem niezła rozrywka i trochę emocji.
6/10
06-03-2011, 02:46
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
paj napisał(a):Jest kilka śmiesznych scen(bohater uczy się włamywać do samochodu z filmików na youtube)
A co w tym śmiesznego? Próbowałeś kiedyś? Motyw z piłeczką tenisową naprawdę działa - osobiście sprawdzałem:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=0NEZlpdzrB4&feature=related[/youtube]
A sam film, mimo iż mocno lajtowy, nawet mi się podobał, choć pod koniec ilość fuksiarskich zbiegów okoliczności przesadzona. W porywach 7/10. Szkoda, ze w ostatnich scenach wyłożyli wszystko kawę na ławę - beznadzieja.
06-03-2011, 11:19
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Mental napisał(a):Szkoda, ze w ostatnich scenach wyłożyli wszystko kawę na ławę - beznadzieja
Chyba nie oczekiwałeś, że bohaterka grana przez Elizabeth Banks faktycznie zabiła? To nie Bonnie i Clyde, ale big happy family, musimy być razem, dla niej wszystko i tak dalej.
Policja w tym filmie to jest jakaś kpina, motyw z pominięciem guzika w śledztwie żenujący (no ale wtedy nie byłoby filmu), sporo naprawdę dziwacznych scen na granicy komedii. Napad Crowe'a na dom dilera to jeden wielki ROTFL, a akcja odbicia żonki ze szpitala to już czysty Prison Break.
06-03-2011, 11:30
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Mierzwiak napisał(a):Chyba nie oczekiwałeś, że bohaterka grana przez Elizabeth Banks faktycznie zabiła?
Liczyłem na taką scenę końcową:
Russell Crowe: Powiedz mi, kochanie, naprawdę zabiłeś tamtą kobietę?
Żona uśmiecha się tajemniczo i mówi coś w stylu: Pamiętaj, żeby skręcić w lewo na najbliższym skrzyżowaniu.
:)
To byłby dopiero kult, a nie jakiś pg13 Prison Break :)
06-03-2011, 11:40
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Na chwilę zrobiło się ciekawie gdy powiedziała mu, że nawet nigdy jej nie spytał czy to zrobiła. Już prawie... już prawie... argh! To były po prostu te dni :razz:
06-03-2011, 11:43
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Mental napisał(a):paj napisał(a):Jest kilka śmiesznych scen(bohater uczy się włamywać do samochodu z filmików na youtube)
A co w tym śmiesznego? Próbowałeś kiedyś? Motyw z piłeczką tenisową naprawdę działa - osobiście sprawdzałem:
Mi nie chodziło o to, że to niemożliwe, tylko o fakt pokazania źródła, z którego główny bohater grany przez Russella uczy się potrzebnych mu sztuczek. Znamienne jest, że facet nie czyta książek, lecz siedzi w internecie, mimo że jest zdaje się nauczycielem.
Cyfrowe czasy.
06-03-2011, 12:13
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,467
Liczba wątków: 4
Jizas, a co w tym smiesznego?
Co z tego, ze nauczyciel? Jak Ty cos potrzebujesz/szukasz, to idziesz grzebac w zakurzonych woluminach, czy pomaga Tobie wujek google?
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
06-03-2011, 12:17
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
paj napisał(a):Mi nie chodziło o to, że to niemożliwe, tylko o fakt pokazania źródła, z którego główny bohater grany przez Russella uczy się potrzebnych mu sztuczek. Znamienne jest, że facet nie czyta książek
Oglądałeś "Siedem"? Pamiętasz, co mówił det. Somerset? FBI monitoruje biblioteki w USA. Jeśli wypożyczysz np. "Main Kampf" albo literaturę na temat budowy bomb atomowych, albo cokolwiek, co zdaniem rządu federalnego jest niebezpieczne, to twoje nazwisko z automatu trafia do specjalnego rejestru. Fedzie wiedzą zatem, co czytasz, i w razie czego zawsze mogą cię dopaść i przetrzepać ci chatę do gołego. Dlatego na tę chwilę teoretycznie znacznie lepiej skorzystać z netu :)
06-03-2011, 12:18
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,467
Liczba wątków: 4
Mental, to juz nawet nie chodzi o FBI - net jest zwyczajnie szybszy i wygodniejszy.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
06-03-2011, 12:20
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Wiadomo - w necie jest masa zajebiście przydatnych rzeczy. Np.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=UM2JKfUI27Q[/youtube]
Stawiam dolary przeciwko orzechom, że niedługo youtube będzie kasował takie filmiki.
06-03-2011, 12:24
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,122
Liczba wątków: 57
Mental napisał(a):Próbowałeś kiedyś? Motyw z piłeczką tenisową naprawdę działa - osobiście sprawdzałem:
Mam nadzieję, że żartujesz?
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
06-03-2011, 19:24
Nowy
Liczba postów: 174
Liczba wątków: 0
E tam Danus.
Najdziwniejsze jest to, że Mental dowiedział się o tej sztuczce z filmiku instruktażowego dla blondynek, a nie z klasyki (od 8:18)
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=MPlRrivoE68&feature=related[/youtube]
06-03-2011, 19:56
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Wiedzialem, ze dyskusja o tym filmie na tym forum zostanie sprowadzona do durnej wyliczanki: bohater zrobil to tak, a powinien tak. Wedlug mnie autentyzm zachowan Brennana to jeden z najwiekszych atutow tego filmu. Facet postepuje dokladnie tak, jak postapilby przecietny dorosly facet, gdyby zostal postawiony w podobnych okolicznosciach i byl rownie zdeterminowany i uparty, jak glowny bohater. Scena z nieudana proba uzycia falszywego klucza w wiezieniu wymiata.
06-03-2011, 21:25
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental - (nie wiem czemu skasowales posta, w kazdym razie pytales czy uwazam, ze to, co wyprawial Crowe, bylo autentyczne). Bylo na tyle wiarygodne, ze kupilem jego akcje bez mrugniecia okiem. Cala historia jest oczywiscie nieprawdopodobna, odpowiednio udramatyzowana, zgiegi okolicznosci spietrzaja sie itd., ale w samym zachowaniu Crowe'a, jego swoistej metamorfozie, nie ma nic hollywoodzko przekoloryzowanego.
06-03-2011, 22:37
|