Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Za Filmwebem: Film oparty na prawdziwych wydarzeniach. Historia tajnej operacji ratowania sześciu amerykańskich zakładników porwanych w Teheranie w 1979 roku.
Do niedawna moim jedynym pozostałym tegorocznym must-see był Hobbit, ale od jakiegoś czasu i na film Afflecka czekam bardzo. 95% pozytywnych recenzji na RT i średnia 8.4 przy 235 recenzjach, to brzmi pięknie. Poza tym wczoraj zrobiłem sobie mini-maraton z poprzednimi filmami Bena i oba były bardzo dobre, więc tym bardziej czekam na jego kolejny projekt. Do tego obsada jest rewelacyjna; cieszy mnie większa, prawdopodobnie, rola Cranstona.
Z pewnością stawię się w kinie. Podoba mi się jak Affleck z aktora kojarzącego mi się z ckliwymi filmidłami wyewoluował w kumatego reżysera, który za każdym razem podejmuje się interesującej tematyki z potencjałem. Co by tradycji stało się zadość, trailer, bardzo dobry zresztą.
10-11-2012, 14:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-11-2012, 14:43 przez Bogdan.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Mam nadzieję że ten tragiczny rok będzie miał doskonały finisz w postaci Argo i całkiem niezłego Loopera. Absolutny must see w tym roku !!!
10-11-2012, 15:57
Red Crow
Liczba postów: 12,724
Liczba wątków: 50
Też bardzo czekam na ten film. Było nie było, jest to jeden z najważniejszych oscarowych faworytów w tym roku. I liczę na to, że rzeczywiście zasługuje na te wszystkie hurraoptymistyczne recenzje.
10-11-2012, 16:25
II Wicemiss Avatara 2012
Liczba postów: 829
Liczba wątków: 1
Pozycja w kinie obowiązkowa, już niedługo... Jak pisał Nawrocki, ponoć ma to być czarny koń przyszłorocznych Oscarów. Moją osobę najbardziej ciekawi statuetka za najlepszą reżyserię dla Bena Afflecka. Dla mnie już sama nominacja stałaby się zwrotem w karierze...
11-11-2012, 01:50
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
W poniedziałek biegusiam do kina. Nie ukrywam - sporo sobie obiecuję po tym filmie.
11-11-2012, 10:43
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Artystyczny rozwój Bena Afflecka trwa. Po znakomitym debiutanckim „Gone Baby Gone” ucierającym nosa wszystkim, którzy życzyli mu rychłego zniknięcia z hollywoodzkiej mapy i nieco zapatrzonym w twórczość Michaela Manna „The Town”, dostarcza trzeci, najdojrzalszy i najlepszy jak dotąd, film. „Argo” to już nie tylko sprawność reżyserskiego rzemiosła, umiejętność kierowania aktorami, budowania nastroju i wynajdywania interesujących historii do opowiedzenia. „Argo” to praca zaliczeniowa na wydziale reżyserskiej ekstraklasy. Affleck nie zadowala się uderzaniem z wyczuciem w odpowiednie struny, on wychodzi poza zapis nutowy, odważnie sięga po odstające od siebie partytury i spaja je w całość.
W dość ponurej, chropowatej i dość anachronicznej (również w formie – ziarnisty obraz, oldskulowe logo Warner Bros) opowieści, znajduje humorystyczne wątki i genialnie łączy je z elementami bynajmniej nie wesołymi. Sekunduje mu plejada znakomitych aktorów, z nim samym na czele. Show kradnie fantastyczny Alan Arkin, który dominuje każdą scenę, no ale nietrudno o to było skoro najlepsze dialogi trafiły się jemu.
Film jednak bynajmniej nie słowną żonglerką stoi. To co uderza od niemalże pierwszej do ostatniej sekundy, a co nie było wyczuwalne w dość wesołym zwiastunie, to ogromna dawka napięcia spajająca całą historię. To nie jest radosna przygoda agentów CIA udających filmowców, to jest gra o przeżycie i jest to odczuwalne w każdej scenie osadzonej w Iranie. Affleck przesadza trochę ze stosowaniem typowo filmowych chwytów z wybawianiem bohaterów z opałów w ostatnich sekundach, ale generuje to takie dawki napięcia, przy których niejeden zejdzie z nerwów, że w sumie ciężko na to narzekać.
12-11-2012, 00:36
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
(11-11-2012, 10:43)Craven napisał(a): W poniedziałek biegusiam do kina. Nie ukrywam - sporo sobie obiecuję po tym filmie.
W poniedziałek? To chyba pod koniec miesiąca dopiero wchodzi.
12-11-2012, 03:56
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Wygrałem wejście nad prapremierę z FilmWebu.
12-11-2012, 09:02
Red Crow
Liczba postów: 12,724
Liczba wątków: 50
Jak opinia Cravena będzie podobna do tej Tylera, to wiedz, że coś się dzieje... Może wreszcie znajdzie się pierwszy tegoroczny film z mega-recenzjami, które nie okażą się przesadzone.
12-11-2012, 20:34
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
(12-11-2012, 09:02)Craven napisał(a): Wygrałem wejście nad prapremierę z FilmWebu.
hehe, no to czekamy
12-11-2012, 21:00
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Świetny :)
Podręcznikowa robota na każdym froncie. Genialny casting, rewelacyjnie oddana epoka, dobrany do niej styl grubego ziarna, sporo kręcenia z ręki (ale o dziwo nie drażniące), świetny aktorsko i reżysersko. Muszę wybadać ile w tym prawdy, bo na pewno troszkę pofantazjowali, żeby podbić mistrzowsko kreowane napięcie w drugiej połowie filmu, ale wygląda na to (szczególnie napisy końcowe to sugerują), że dbano o detale.
Jak mówię - podręcznikowa robota. Są zatem postacie wzbudzające sympatię, jest tchórzliwy typek, na początku nie brakuje śmiechu i wesołości, gdy CIA zaczyna zabawę w lipny film, potem przechodzimy w poważniejsze tony i kapitalny suspens. Nie wiem czy to przez całe to kreowanie filmu na staroć, czy po prostu stare triki typu siłowania się z kluczem w zamku, problemów z zapaleniem silnika, gdy wróg już dyszy nam na karku, po prostu działają.
Film jest długi i syty, bez choćby chwili nudy, dlatego gdy kuliminację mamy za sobą aż czuć jak z ludzi w kinie schodzi powietrze. Świetna robota Benu Afleku.
13-11-2012, 00:50
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
No to super - teraz zemrę, zanim doczekam się premiery :P
14-11-2012, 04:36
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
ułaaa...
Oj, jaki dobry film. Niemożliwe żeby komuś nie podszedł. Cholernie gęsty pod względem napięcia - szczególnie drugą część filmu ogląda się jak na szpilkach. Samo rozwinięcie akcji poprowadzone jest po mistrzowsku: znakomity para-dokumentalny początek, budowa pomysłu na "film" i wreszcie realizacja "filmu". Cudnie się to ogląda, bez chwili nudy, tylko wlepiając wzrok w ekran i przylepiając się do niego na kilkadziesiąt minut. Zdjęcia Rodrigo Prieto są znakomite, choć widać tu cyfrę, czyli całą masę odpowiednich filtrów [na marginesie: Camerimage ma to do siebie, że trochę w głowie poprzewracał, szczególnie Side by Side o obecnej sztuce operatorskiej]. Kapitalna scenografia, kostiumy, charakteryzacja (wąsy +10 do epy). I cała historia, która została wprost stworzona na potrzeby filmu. I nawet jeśli fakty nie były tak emocjonujące, jak film, to jednak trzeba się głęboko ukłonić Affleckowi, bo stworzył znakomity film, który z przyjemnością każdy powtórzy co kilka lat. Argo, fuck yourself!
Klasyk gatunku? Kurwa_tak!
8+, choć nie wiem czy nie więcej, bo nie ma tu słabych stron, czegoś nieudanego. No nie ma. Choć warto ostrzec - to nie jest Affleck z Gone Baby Gone czy The Town. To Affleck, który doprowadza reżyserskie rzemiosło do perfekcji. Gdyby dostał Oscara za reżyserię wcale bym się nie zdziwił.
25-11-2012, 23:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2012, 23:37 przez desjudi.)
Dużo pisze
Liczba postów: 641
Liczba wątków: 3
(25-11-2012, 23:30)desjudi napisał(a): ułaaa...
Oj, jaki dobry film. Niemożliwe żeby komuś nie podszedł.
(...)
Klasyk gatunku? Kurwa_tak!
Basically what he says.
Tak się powinno robić kino. "Argo" jest cudownie wyreżyserowane, zmontowane, solidnie napisane i zagrane, przepojone autoironią i świadomością, że jest filmem. :> Obok "Skyfall", póki co mój ulubiony tegoroczny tytuł. Kto by pomyślał te kilka lat temu, że Affleck zajdzie tak daleko jako reżyser?
8/10
Publiczność Camerimage też jak zwykle dopisuje, żyjąc filmem i dosadnie reagując na to, co właśnie dzieje się na ekranie.
+ za króciutkie pozdrowienia od Afflecka dla nas, wyświetlone tuż przed filmem (ciekawość tylko, czy wie, gdzie leży Polska)
25-11-2012, 23:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2012, 23:41 przez Galadh.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Ten 2012 to zajebisty rok filmowo jednak :)
26-11-2012, 00:31
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
Naprawdę dobry film i spory progres w stosunku do The Town, którego fenomenu chyba nigdy nie zrozumiem, ale żeby od razu klasyka gatunku? Rzeczywiście warsztat reżyserski Ben opanował naprawdę nieźle. Argo jest świetnie wyreżyserowane, bardzo fajnie się to ogląda, dialogi niezłe, trzyma w napięciu. Do pełnego zachwytu jedna czegoś zabrakło. Chyba największy problem to przewidywalność drugiej części. Niby jest napięcie, ale w sumie od pewnego czasu łatwo przewidzieć co będzie dalej. Jasne, że należy się Affleckowi szacunek, że mimo przewidywalności, potrafi utrzymać zainteresowanie widza. Nie mogę jednak powiedzieć, że w pełni zaangażowałem się w historię.
Trochę też irytowały momenty, w których Affleck buduje napięcie na zasadzie zdążą odebrać ten telefon czy nie? Trochę za dużo tego było. Jak rozumiem to Galadh miał na myśli pisząc o autoironii i świadomości bycia filmem. Czasami rzeczywiście to może tak działać, ale przynajmniej raz czy dwa wygląda na klisze.
Ogólnie mocne 7/10. Jeśli chodzi o 2012 to na pewno za Masterem i Skyfall. Poza tym w tej chwili nie pamiętam nic lepszego.
Aktorsko jest poprawnie, ale bez szału. Ben to nadal Ben. Drugi plan podobnie. Arkin czy Goodman zapewniają standardowy poziom charyzmy. Trochę jestem zawiedziony rolą Cranstona. Niezła rola, ale nic ponad to.
26-11-2012, 00:55
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Przewidywalność? Tak. Ale to wina głównie tego, że historia oparta jest na faktach i wiadomo przecież jak się wszystko skończy. Druga sprawa to chwyty reżysersko-montażowe budujące odpowiednie napięcie, które rzeczywiście są znane od lat, ale tutaj je wykorzystano perfekcyjnie obudowując dobrym scenariuszem i dobrym aktorstwem (Alan Arkin!).
Do Cranstona też się nie zgodzę - jego scena wkurwu jest wybitnie przekonywująca :)
26-11-2012, 08:35
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
Fakt, że przewidywalność wynikała pewnie w głównej mierze z faktu, że wiedzieliśmy jak to się skończy. Ale również poszczególne etapy, choć świetnie zrealizowane i generalnie nieźle trzymające w napięciu, były prowadzone po sznurku od jednego punktu kulminacyjnego do kolejnego. Ale się już nie czepiam, szczególnie, że tak jak pisałem, może tylko jeden albo dwa takie motywy przeważyły i sprawiły, że trochę mnie to zirytowało. Dużo większe pretensje mam do Afflecka o niepotrzebny i wymuszony wątek obyczajowy, czyli kochający ojciec...
Swoją dorgą, bardziej podobała mi się pierwsza cześć, najpierw świetne wprowadzenie historii, paradokumentalny klimat, później lżejsza część planowania z świetnie dawkowanym humorem.
26-11-2012, 23:07
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Kiedy premiera u nas w USA?
28-11-2012, 09:36
|