Stały bywalec
Liczba postów: 18,514
Liczba wątków: 148
Wizja przerażając ale generalnie bardzo realna. Oczywiście z wyjątkiem sojuszu który Garland zawarł w swoim filmie - rozumiem że nie chciał w ten sposób upolityczniać za bardzo i to jest spoko. Nie spoko jest natomiast główny wątek korespondentów wojennych - film w pewny momencie zmienia się w kuriozalna pogon za lepszym ujęciem i serwuje nam kuriozalny finałowy akt. Oczywiście pod względem zachowania bohaterów, bo wizualnie to jest potężne kino. Dźwięk jest absolutną petarda warta pójścia do kina. Postacie drugoplanowe z Plemmonsem na czele dużo lepsze niż główni bohaterowie - rola Dunst mam wrażenie przehajpowana, do tego z irytującym finałem jeśli chodzi o jej postać.
Mieszane uczucia, takie 5.5/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
12-04-2024, 08:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2024, 09:46 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,060
Liczba wątków: 8
(12-04-2024, 08:39)Pelivaron napisał(a): Civil War
Wizja przerażając ale generalnie bardzo realna. Oczywiście z wyjątkiem sojuszu który Garland zawarł w swoim filmie - rozumiem że nie chciał w ten sposób upolityczniać za bardzo i to jest spoko. Nie spoko jest natomiast główny wątek korespondentów wojennych - film w pewny momencie zmienia się w kuriozalna pogon za lepszym ujęciem i serwuje nam kuriozalny finałowy akt. Oczywiście pod względem zachowania bohaterów, bo wizualnie to jest potężne kino. Dźwięk jest absolutną petarda warta pójścia do kina. Postacie drugoplanowe z Plemmonsem na czele dużo lepsze niż główni bohaterowie - rola Dunst mam wrażenie przehajpowana, do tego z irytującym finałem jeśli chodzi o jej postać.
Mieszane uczucia, takie 5.5/10
Na podobno ostatni film Garlanda oczywiście czekam, jak na każde jego dzielo, choć Men mnie bardzo rozczarował, ale tak to wszystkie filmy (i serial) podobają mi się. Ale ja nie o tym, bo na filmwebie jest krótka opinia Michała Oleszczyka, którego uwielbiam, to mój ulubiony z młodych krytyków filmowych, ale w przypadku tego filmu zaszalał z opinią jak dawno temu o Birdmanie z Michaelem Keatonem, bo porównał do Room Wisseau.
Cytat:Film nie jest proroczy, tylko boleśnie archaiczny. "Najpiękniejsze fajerwerki ever", "Ludzkie dzieci" - tak bardzo lepsze! Poziom storytellingu: Wisseau z kasą.
No i spotkałem się z opiniami znajomych na facebooku, którzy są totalnie zaszokowani taką opinią Oleszczyka, jakby nie wiedzieli, że potrafi czasami pójść bardzo pod prąd.
16-04-2024, 01:09
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Michał Oleszczyk przy okazji tego filmu zaczął nowy format tworzyć, czyli recenzje wideo. Tak wspomnę tylko
.
16-04-2024, 14:29
Stały bywalec
Liczba postów: 18,514
Liczba wątków: 148
No szczerze mówiąc to storytelling w tym filmie to tragedia. Fabuła totalnie pretekstowa w zasadzie nie wiadomo o czym - Oleszyk jako przykład podał "Ludzkie dzieci", które oczywiście są arcygenialne. Natomiast od tego filmu lepszy jest też "Nightcrawler" (którego swoją drogą Oleszczyk też zjechał) - jak ktoś widział CW to myśle, że wie o co mi chodzi.
A ból dupy pod jego opinią na Filmwebie niezły hehe.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
16-04-2024, 20:16
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,328
Liczba wątków: 29
Civil War
Wspaniały film, wzruszyłem się.
3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
18-07-2024, 23:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-07-2024, 10:59 przez shamar.)
Gepard Retardieu
Liczba postów: 2,291
Liczba wątków: 2
Civil War (2024) - dla zainteresowanych, można obejrzeć na Prime, ale nie polecam.
Film bez jakiejś konkretnej fabuły, która gdzieś tam jest ale mocno pretekstowa. Film zaczyna nużyć po pierwszych kilkunastu minutach, dużo gadania, zero emocji, napięcia nic. Relacje między bohaterami sklecone na szybko jak w sesji RPG z nowymi graczami. Do tego ukryty, subtelny woke: bohaterowie, to kobiety lub men of color (tutaj latynos), biali faceci to generalnie zabójcy i brutale.
Spoiler ahead:
Podczas mijania punktu kontrolnego mijają uciekających ze strefy wojny czarnoskórych obywateli, w oboze są sami czarni, Azjaci i Latynosi, negocjacje w sprawie poddania się ekipy w białym domu prowadzą między sobą czarne kobiety XD facet w ekipie, to słaby, nieodpowiedzialny i nieczuły facecik, ze skłonnościami do alko. Kobiety tutaj są silne i wrażliwe na otaczające zło. Dlatego one fotografują i robią smutne miny, a koleżka się cieszy. Do tego motyw zawoalowanej lesbijskiej relacji pomiędzy bohaterkami, zaakcentowanej w scenie z sukienką.
Co do kwestii technicznych, to efekty specjalne wyglądają jak w serialu Robin Hood, nie wiem jak to możliwe, że przy wielomilionowych budżetach, w dalszym ciągu widać, że dym jest zrobiony cyfrowo. Eksplozja nie urywa nikomu niczego, tylko powoduje czerwone plamy na ciele i ubraniu, plus trochę kurzu.
Ulice sterylnie czyste w strefie walk, jak przed wizytą Xi Pinga.
Generalnie strata czasu, film zawiera jedną scenę pozornie wartą zobaczenia, która i tak ma absurdalne rozwiązanie. (swoją drogą jej fragmenty pojawiły się w trailerze bo to chyba najlepsza ze wszystkich).
Podsumowując, film nie wart pieniędzy, a na pewno niewarty czasu. Chyb tylko jeśli jedziecie gdzieś daleko autokarem (ktoś tak w ogóle jeszcze robi?) i nie ma niczego innego.
Brak golizny.
Ocena 2/10
Captain Obvious
14-10-2024, 16:36
.
Liczba postów: 27,685
Liczba wątków: 62
Też obejrzałem Civil War, wszedłem na Filmweb i po prostu mnie zamurowała średnia ocen wśród znajomych i krytyków :o W życiu nie widziałem filmu z tak chybionym tonem opowiadania: patrzyłem i niedowierzałem co ten Garland odwala. Reżyseria, scenografia fatalna.
Założę jutro temat, bo chyba trochę osób to jednak widziało.
14-10-2024, 21:54
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
No ale wszyscy wszędzie piszą, że arcydzieło.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
15-10-2024, 00:22
Red Crow
Liczba postów: 12,677
Liczba wątków: 50
Gdzie wszędzie? Ja raczej odniosłem wrażenie że film dość mocno spolaryzowal zarówno krytyków jak i widzów. Jednoznacznie chwalona jest chyba tylko rola Dunst.
Mi się nowy Garland podobał ale ja jestem fanbojem jego twórczości. Jego nowe dzielko ma oczywiście swoje problemy ale generalnie wychodzi na plus.
15-10-2024, 00:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2024, 01:12 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,060
Liczba wątków: 8
(15-10-2024, 00:25)nawrocki napisał(a): Gdsie wszędzie? Ja raczej odniosłem wrażenie że film dość mocno spolaryzowal zarówno krytyków jak i widzów. Jednoznacznie chwalona jest chyba tylko rola Dunst.
I scena z jej mężem:)
15-10-2024, 00:57
.
Liczba postów: 27,685
Liczba wątków: 62
Ode mnie ocena 3/10 i zaraz zabieram się za czytanie pozytywnych recenzji, aby spróbować zrozumieć co ludzie widzą w tym gównianym filmie. Oczywiście poza zachwytami w stylu "oh oh, jakież to aktualne, bo wiecie: Stany są podzielone, więc pokazanie współczesnej wojny domowej jest takie przenikliwe i prorocze, wow!" które są debilne, ale przynajmniej można je zrozumieć :)
Myślę, że najlepszą recenzją logiki rządzącej światem Civil War będzie opisanie ostatniego aktu: trwają ciężkie starcia w centrum Waszyngtonu, skala i intensywność są większe niż widzimy to na obrazkach z Ukrainy czy strefy Gazy, no po prostu w powietrzu latają pociski, rakiety, wszędzie są czołgi i transportery opancerzone, myśliwce i helikoptery, wymiana ognia obejmuje nawet Mauzoleum Lincolna - totalny rozpierdol na grube tysiące żołnierzy i masę sprzętu. Tymczasem jest sobie Biały Dom z wciąż urzędującym prezydentem ciągle wygłaszającym płomienne przemowy do narodu, teren został otoczony jakimś murkiem i są wieżyczki strażnicze: wszystko pada od jednego strzału z czołgu, aby oddział jakichś, nie wiem, sześciu? żołnierzy mógł wkroczyć do budynku chronionego przez... kilku agentów Secret Service. Gdzie znajduje się prezydent po wielu miesiącach wojny, w trakcie totalnego rozpierdolu całego miasta? Otóż on po prostu siedzi za biurkiem w gabinecie owalny gdzie wpada trójka żołnierzy i go zabija. Czy to pisał sześciolatek?
Przepraszam, ale ten film ma tyle wad, że aż mi się nie chce długo o nim pisać. Co sobie przypomnę jakiś fragment to zastanawiam się jak coś tak głupiego mogło powstać z ręki całkiem dobrego reżysera, z poważnego studia filmowego, z niezłą, hollywoodzką obsadą.
Weźmy moje największe zdziwienie, czyli wchodząca z dupy wesoła muzyczka w kilku pełnych przemocy scenach - co to miało być?! Gdyby to była komedia, to ok, zabieg byłby uzasadniony, ale z tego co widzę, to jednak każdy odebrał film śmiertelnie poważnie. To może zagranie a'la Tarantino który lubi połączyć przemoc z ładną piosenką? Też nie widzę sensu, bo tutaj obraz wojny jest dosyć jednoznacznie ponury, nie ma podstaw do użycia takiego kontrastu. Więc co to było? Otóż był to krzyk rozpaczy reżysera, który nie mając dobrego pomysłu na atmosferę filmu postanawia wrzucić coś dziwnego, aby film był jakiś.
(16-04-2024, 14:29)srebrnik napisał(a): Michał Oleszczyk przy okazji tego filmu zaczął nowy format tworzyć, czyli recenzje wideo. Tak wspomnę tylko
Ni cholere nie mogę tego nigdzie znaleźć, wygląda, że to był odcinek chyba tylko dla patronów? Masz to może jakoś zapisane, bo chętnie bym posłuchał.
15-10-2024, 10:24
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Faktycznie to było tylko dla patronów i link jest niejawny. Mimo, że Forum jest niszowe, to jednak nie będę łamał woli Michała wklejając to tutaj. Wrzucę Ci prywatnie. I tak jesteś patronem przecież
.
15-10-2024, 10:33
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,328
Liczba wątków: 29
To tak aktualne ale rabowania sklepow przez BLM ni ma.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
15-10-2024, 10:34
Dużo pisze
Liczba postów: 739
Liczba wątków: 3
Też oceniam ten film na 3/10. Niewiele pamiętam, bo oglądałem go parę miesięcy temu, ale skoro wszyscy ostro krytykują, to ja powiem o jedynym pozytywie tzn. o dźwięku, szczególnie w ostatnim akcie. Ta rozpierducha w stolicy została naprawdę sprawnie zrealizowana, na czele właśnie z dźwiękiem.
Ale poza tym dno, muł i wodorosty. Nie ma komu kibicować, bo albo ktoś jest antypatyczny (główna bohaterka), albo nijaki. Dziwią wysokie oceny w internecie.
15-10-2024, 19:30
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,074
Liczba wątków: 4
(15-10-2024, 10:24)simek napisał(a): Myślę, że najlepszą recenzją logiki rządzącej światem Civil War będzie opisanie ostatniego aktu:trwają ciężkie starcia w centrum Waszyngtonu, skala i intensywność są większe niż widzimy to na obrazkach z Ukrainy czy strefy Gazy, no po prostu w powietrzu latają pociski, rakiety, wszędzie są czołgi i transportery opancerzone, myśliwce i helikoptery, wymiana ognia obejmuje nawet Mauzoleum Lincolna - totalny rozpierdol na grube tysiące żołnierzy i masę sprzętu. Tymczasem jest sobie Biały Dom z wciąż urzędującym prezydentem ciągle wygłaszającym płomienne przemowy do narodu, teren został otoczony jakimś murkiem i są wieżyczki strażnicze: wszystko pada od jednego strzału z czołgu, aby oddział jakichś, nie wiem, sześciu? żołnierzy mógł wkroczyć do budynku chronionego przez... kilku agentów Secret Service. Gdzie znajduje się prezydent po wielu miesiącach wojny, w trakcie totalnego rozpierdolu całego miasta? Otóż on po prostu siedzi za biurkiem w gabinecie owalny gdzie wpada trójka żołnierzy i go zabija. Czy to pisał sześciolatek?
Brzmi jak jakas grafomanska bzdura napisana na szybko na kolanie, byle tylko wykrecic jakas sroga propagandowke na wyborczy sezon.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
15-10-2024, 19:34
.
Liczba postów: 27,685
Liczba wątków: 62
(15-10-2024, 19:30)ugh napisał(a): Ta rozpierducha w stolicy została naprawdę sprawnie zrealizowana, na czele właśnie z dźwiękiem.
Jest to zrobione nieźle, ale nie są to żadne wyżyny kinematografii, przecież to nawet nie leżało koło Helikoptera w ogniu pod względem samej rozpierduchy, czy Ludzkich dzieci pod względem starć miejskich.
15-10-2024, 20:07
Stały bywalec
Liczba postów: 12,509
Liczba wątków: 29
Przeczytałem spoiler simka (bo filmu i tak nie obejrzę) i powiem tyle - gry na miniclipie mają logiczniejsze scenariusze:
15-10-2024, 20:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2024, 20:37 przez OGPUEE.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,481
Liczba wątków: 5
A ja z kolei bawiłem się świetnie. Film jest ewidentnie komedią i nie można go traktować poważnie :)
Zdecydowanie najlepsza scena, która jednocześnie mówi jaki to film, to oczywiście rozmowa z tym snajperem na drodze (który z koleżką poluje na innego snajpera), który się pyta Joela czy jest upośledzony, kiedy on jak dziecku tłumaczy mu czym jest wojna.
No bo to zabawny film o ludziach upośledzonych.
Bardzo fajna też jest scena z Plemonsem ale tutaj niestety reżyser poszedł na łatwiznę, bo ginie dwóch nołnejmów (mam się wzruszyć ich losem?) a gruby urzyn sprytnie rozjeżdża wrogów nie ruszając swoich.
W ogóle jakby traktować ten film poważnie to powinien się skończyć po jakichś 20 minutach, bo upośledzeni bohaterowie i małą dziewczynka powinni zginąć mniej więcej w tym czasie.
Oczywiście wątpię czy takie były założenia reżysera, ale jeśli tak, to brawo za trolling tych wszystkich, którzy wzięli to na poważnie i piszą o brutalnej postapokaliptycznej wizji przyszłości :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
16-10-2024, 20:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-10-2024, 20:18 przez Dr Strangelove.)
Stały bywalec
Liczba postów: 783
Liczba wątków: 0
(15-10-2024, 10:24)simek napisał(a): Myślę, że najlepszą recenzją logiki rządzącej światem Civil War będzie opisanie ostatniego aktu:trwają ciężkie starcia w centrum Waszyngtonu, skala i intensywność są większe niż widzimy to na obrazkach z Ukrainy czy strefy Gazy, no po prostu w powietrzu latają pociski, rakiety, wszędzie są czołgi i transportery opancerzone, myśliwce i helikoptery, wymiana ognia obejmuje nawet Mauzoleum Lincolna - totalny rozpierdol na grube tysiące żołnierzy i masę sprzętu. Tymczasem jest sobie Biały Dom z wciąż urzędującym prezydentem ciągle wygłaszającym płomienne przemowy do narodu, teren został otoczony jakimś murkiem i są wieżyczki strażnicze: wszystko pada od jednego strzału z czołgu, aby oddział jakichś, nie wiem, sześciu? żołnierzy mógł wkroczyć do budynku chronionego przez... kilku agentów Secret Service. Gdzie znajduje się prezydent po wielu miesiącach wojny, w trakcie totalnego rozpierdolu całego miasta? Otóż on po prostu siedzi za biurkiem w gabinecie owalny gdzie wpada trójka żołnierzy i go zabija. Czy to pisał sześciolatek?
Inaczej to wyglądało i miało sens.
W filmie nie było żadnej wielkiej bitwy, tylko strzelanina na praktycznie kilku ulicach, która potrwała tylko parę godzin. Akcja tak się potoczyła ponieważ wyraźnie powiedziano, że wojsko skapitulowało i w Waszyngtonie zostały jakieś niedobitki i secret service. Prezydent był kompletnie nieprzygotowany na taką zdradę i dlatego cały czas urzędował w Białym Domu. Nawet jakby siedział w bunkrze zamiast w gabinecie, to i tak nic by to w jego sytuacji nie zmieniło, bo by się do niego przebili tak czy tak. I dlatego próbował jeszcze na koniec negocjować, bo nie miał już żadnego wyjścia. Przypominam, że w filmie cała obrona posypała się z dnia na dzień. Poza tym z czysto filmowego punktu widzenia zabójstwo prezydenta lepiej wygląda w gabinecie owalnym, niż w jakimś schronie.
Cytat:Weźmy moje największe zdziwienie, czyli wchodząca z dupy wesoła muzyczka w kilku pełnych przemocy scenach - co to miało być?! Gdyby to była komedia, to ok, zabieg byłby uzasadniony, ale z tego co widzę, to jednak każdy odebrał film śmiertelnie poważnie. To może zagranie a'la Tarantino który lubi połączyć przemoc z ładną piosenką? Też nie widzę sensu, bo tutaj obraz wojny jest dosyć jednoznacznie ponury, nie ma podstaw do użycia takiego kontrastu. Więc co to było? Otóż był to krzyk rozpaczy reżysera, który nie mając dobrego pomysłu na atmosferę filmu postanawia wrzucić coś dziwnego, aby film był jakiś.
Chyba w jednej scenie? I nie z dupy, tylko widzimy wtedy egzekucję na jeńcach, a równocześnie kompletnie na to zobojętniałych dziennikarzy.
17-10-2024, 15:28
.
Liczba postów: 27,685
Liczba wątków: 62
Kerev, a masz jakąś opinię o całym filmie, którą możesz się podzielić? Czy tak jak w wątku światopoglądowym wpadniesz, aby kogoś zacytować i wykrzyknąć "a wcale, że nie!" i się ulotnić?
(17-10-2024, 15:28)Kerev napisał(a): Inaczej to wyglądało i miało sens.
W filmie nie było żadnej wielkiej bitwy, tylko strzelanina na praktycznie kilku ulicach, która potrwała tylko parę godzin.
Nie chce mi się wracać do filmu i robić screeny na dowód, ale w Waszyngtonie jak najbardziej było ujęcie na helikoptery bojowe, czołgi i transportery opancerzone, a do wielkiego budynku jakim jest Mauzoleum Lincolna strzelano czymś ewidentnie wybuchowym, większym niż pocisk z kałacha - naprawdę trudno to nazwać "strzelaniną na kilku ulicach".
Cytat:Poza tym z czysto filmowego punktu widzenia zabójstwo prezydenta lepiej wygląda w gabinecie owalnym, niż w jakimś schronie.
A w to nie wątpię, bo jest trochę w Civil War decyzji podjętych na zasadzie "bo tak będzie fajnie wyglądać". Na przykład ten przejazd przez malowniczo płonącą okolicę, oczywiście w slow motion - bo czemu nie? Fajnie będzie wyglądać.
Cytat:Chyba w jednej scenie? I nie z dupy, tylko widzimy wtedy egzekucję na jeńcach, a równocześnie kompletnie na to zobojętniałych dziennikarzy.
Wesoła muzyczka była z tego co pamiętam w dwóch momentach, gdy mnie to bardzo zadziwiło, ale ręki sobie nie dam uciąć. W każdym razie nawet jeśli masz rację i jest tylko po tej egzekucji, to jaki taka muzyka ma sens wtedy?
(16-10-2024, 20:16)Dr Strangelove napisał(a): A ja z kolei bawiłem się świetnie. Film jest ewidentnie komedią i nie można go traktować poważnie :)
To jedyny sposób, aby dobrze się bawić na tym filmie :) Tylko to trochę jak z suchym dowcipem: niektórych autentycznie rozśmieszy, innych zażenuje i ja jestem w tej drugiej
Podczas poszukiwania pozytywnych recenzji natrafiłem na odcinek Podkastu amerykańskiego - bardzo lubię tych gości chociaż są tak skrajnie przyjaźni Demokratom (do tego stopnia, że czasami sami łapią się na tym, że złego słowa o tej partii nie mówią, dlatego wyszukują na siłę rzeczy w stylu "to fatalny błąd Demokratów, że nie potrafią swoich sukcesów dobrze zakomunikować w mediach, dlatego przegrywają z Republikanami" :D), że chyba bardziej się nie da. Myślałem, że skoro w Civil War mamy ośmieszanego prezydenta ewidentnie wzorowanego na Trumpie, to panowie będą piać z zachwytu, a tutaj niespodzianka, bo oceniają go bardzo nisko.
Zwracają uwagę na bezsensowność przedstawionej wojny w której Kalifornia walczy razem z Teksasem. Oczywiście każdy wie, że to nie ma sensu, ale ja uznałem, że to i tak najmniejszy problem tego filmu, poza tym jest to political fiction, więc niech sobie Garland fantazjuje, ale Pawłowski z Tarczyńskim fajnie rozwijają temat, że z punktu widzenia logiki politycznej, to właściwie nic się tam nie zgadza, a poza tym w tej dziwacznej decyzji o zbrataniu Teksasu z Kalifornią widzą bezsensowną, bojaźliwą próbę ucieczki przed byciem wpisanym w istniejący konflikt prawica vs lewica, który naprawdę mógłby doprowadzić do takiej wojny.
17-10-2024, 16:20
|