Conan Barbarzyńca (1982)
#81
Milius na pewno zobaczył jaki aktor jest z Arnolda i dlatego on prawie nic nie mówi i dobrze. Muzyka jest w tym filmie głównym narratorem. Ale zdjęcia też są bardzo dobre. No. W finalnej bitwie uwielbiam ten moment, kiedy daleko w kadrze na horyzoncie pojawiają się pierwsze konie.

Zresztą to chyba na planie pierwszego Terminatora Arnold miał jakieś uwagi i Cameron mu powiedział, coś w stylu: żeby nie zajmował się jego reżyserią to i lepiej skoncentrował się na swoim okropnym aktorstwie.

Co do aktorstwa Ahnulda:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#82
Na pewno jest lepszym aktorem niż emma thompson kulturystą ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#83
Taką sztuczką jest np "wyciecie" Arnoldowi sceny rozpaczy - wystarczy sobie wyobrazić jak by to wyglądało, to był potencjał na katastrofę. Więc Milius to "obszedł" a Arnolda ustawił aby wyglądał "godnie".



Podobną sztuczkę zastosował Gunn w Guardians 2 z Bautistą do którego umiejętności aktorskich nie miał najwyraźniej takiego zaufania - więc dał to Pom Klementieff. Ciekawe czy ściągnął to bezpośrednio z "Conana" czy wykombinował to sam z siebie :)


Odpowiedz
#84
Cytat:Taką sztuczką jest np "wyciecie" Arnoldowi sceny rozpaczy -

Ja bym powiedział, że nie ma "rozpaczy" bo byłaby kompletnie out of character, a nie "bo Arnold by nie umiał zagrać" (choć to może swoją drogą).

Odpowiedz
#85
Ciężko powiedzieć :) Po prostu przy ostatnim oglądaniu filmu zdałem sobie sprawę jak w istocie słaby był aktorsko Arnold, zwłaszcza wtedy (bo np w Niszczycielu i Red Sonji był już jednak wyraźnie lepszy) i ile wysiłku poświęcił Milius ustawiając go w zasadzie w każdej scenie tym filmie aby to wszystko odpowiednio wyglądało ;)

Odpowiedz
#86
No ale co w tym dziwnego, przecież to debiut aktorski arnolda, który nie był aktorem po szkole teatralnej i jeszcze w ogóle ledwo mówi po angielsku wtedy, to jak ma grać?

Z jakiegoś powodu, to jednak arnold gra conana, a emma thompson nie.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#87
(05-05-2021, 21:16)Negatywny napisał(a): No ale co w tym dziwnego, przecież to debiut aktorski arnolda

[Obrazek: wrong.gif]
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#88
Ktoś tu Herkulesa w Nowym Jorku nie oglądał :)

Odpowiedz
#89
Pomijam filmy w których musieli go dubingować i były to produkcje klasy C.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#90
A rola w odcinku serialu "Ulice San Francisco" się liczy? Też przed Conanem, gdzie według IMDb wynika, że była to Arnolda 8 już rola:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#91
no taj akurat dobrze zagrał :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#92
Miszczostwo aktorstwa. I to obydwu osób na ekranie. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#93
W "Ulicach" miał taką postać, tam całkiem nieźle chyba wypadł - acz oglądałem to już sto lat temu :p "Przed "Conanem" całkiem był niezły w "Stay Hungry" (i nawet tam chyba dostał jakąś nagrodę) i "The Jayne Mansfield Story". Ale to wszystko widziałem już naaaprawdę dawno temu i ciężko mi powiedzieć czy mogę sobie zaufać w tej kwestii ;p Dzisiaj jak wracam do dawnych filmów i idoli to b. często postrzegam to już zupełnie inaczej ;)


Cały czas mnie zadziwia jakiego nosa miał Arnold do filmów i reżyserów. Bo ciężko uwierzyć że to "po prostu szczęście" ;)

Odpowiedz
#94
Masa moich znajomych w Niemczech bardzo późno odkryły urok Arnolda. A mianowicie jako, że w Niemczech jest dubbing, to ominął ich austriacki akcent Arnolda i takie klasyki jak "Get to da choppa" . :) 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#95
To tylko kolejny argument za tym, że dubbing powinien być prawnie zakazany. Czemu od razu piosenek nie dubbingują na niemiecki?

Odpowiedz
#96
(07-05-2021, 23:31)Lawrence napisał(a): Masa moich znajomych w Niemczech bardzo późno odkryły urok Arnolda. A mianowicie jako, że w Niemczech jest dubbing, to ominął ich austriacki akcent Arnolda i takie klasyki jak "Get to da choppa" . :) 


Dubbing to patologia. Wyobraź sobie, że nie znasz głosów znanych aktorów. Choć czasem jak znasz to nie ma niespodzianki - patrz. "Paul" ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#97
Z jednej strony tak, ale z drugiej to też jest tak, że są specjalni aktorzy, którzy udzielają danym aktorom swego głosu. Dlatego też Arnold, czy DeNiro we wszystkich filmach brzmią tak samo. Nie wspominając, że niemiecki Thanos brzmi tak:


I Arnold ma dobrze dopasowany głos w Niemczech, jedynie tylko jego akcent ucieka, a więc walory komediowe przepadają. :) 
Plus akurat z lektora też się osoby zagranicą nabijają, gdzie mała dziewczynka mówi "I love you mum", a stary chłop tłumaczy barytonem: "Kocham cię mamo". 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#98
Cytat:Plus akurat z lektora też się osoby zagranicą nabijają, gdzie mała dziewczynka mówi "I love you mum", a stary chłop tłumaczy barytonem: "Kocham cię mamo".
Ale dziewczynka nadal mówi swoim głosem i w swoim języku, a nie szwargocze po helmucku głosem, który nie pasuje do ruchu ust.

Odpowiedz
#99
Ten kanal byl juz polecany przy okazji Alien/Aliens oraz w dziale youtubowym. Tutaj podrobki Conana, znowu kawal swietnej roboty ze strony autora:



Sam sie zreszta kilka lat temu, w czaszch prowadzenia dzialu VHS, przymierzalem do zrobienia zestawienia tych wszystkich szrotow, ale na przymiarkach sie skonczylo. Dobrze, ze sa ludzie, ktorym sie chce :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Cztery lata czekałem by obejrzeć sequel filmu z 1982 r. I kurczę chyba nie było warto :P

"Conana Niszczyciela" oglądałem kiedyś w wakacje jak leciał w piątek na jedynce około dwudziestej. Ot taki film na lato, który specjalnie nie wrył się w pamięć w przeciwieństwie do swojego poprzednika.

Już od pierwszej sceny filmu widać, że coś jest nie tak. Pamiętacie pełną patosu narrację z pierwszej części? Cóż i tutaj ona jest, problem w tym, że sprawia wrażenie zrobionej na odwal się.


Przyznam jednak, że ta scena z jeźdźcami obiecuje i tak znacznie lepszy film niż otrzymaliśmy.

Taramis (Sarah Douglas) - królowa Shadizaru najmuje Conana do tego, by ochraniał on siostrzenicę królowej, księżniczkę Jehnnę (Olivia d'Abo), dziewicę, która ma za zadanie odzyskać wysadzany klejnotami róg śniącego boga Dagotha. Aby odnaleźć róg, najpierw trzeba zdobyć magiczny klejnot - Serce Ahrimana. Do Conana i jego sidekicka Malaka (Tracey Walter) dołącza Bombaata (koszykarz Wilt Chamberlain), kapitan straży Taramis. Bombaata ma tajny rozkaz zabić Conana po zdobyciu klejnotu...

Po drodze drużyna Conana przygarnia czarnoskórą wojowniczkę Zulę (Grace Jones) oraz czarownika Akirę (Mako) - który to, oprócz Conana, jest jedyną postacią z oryginalnego filmu, jaka pojawia się w sequelu.

[Obrazek: decbfebb25bf725256b60f8f01ad040d9c73db61...5f0d0e83c7]

Brzmi obiecująco?

No właśnie tylko brzmi, bo film to istocie rzeczy komiksowa opowiastka, gdzie Conan zostaje pozbawiony jakiejkolwiek głębi i w gruncie rzeczy jest taki standardowym sentymentalnym barbarzyńcą z ekipą sidekicków. O ile u Miliusa był tylko Subutai i Valeria, przy czym były to de facto pełnoprawne postacie, tak tu jest kilku członków drużyny. Wojowniczka, złodziejaszek i mag/uzdrowiciel. Arnold przez praktycznie cały film paraduje w skórzano-futrzanych slipach, a Malak robi za irytujący comic relief w filmie, gdzie nawet nie ma potrzeby spuszczania nieco powagi, bo po prostu cały jest campowy. Conan jest tutaj w wersji PG-13, bez dużej ilości krwi, nie ma też cycków - ot taki letni produkcyjniak, wykorzystujący fizys Schwarzeneggera. Podobno z uwagi na no, że Milius był niedostępny, fotel reżysera dostał Richard Fleischer znany min. z "Zielonej pożywki" z Charltonem Hestonem. Niestety Fleischer zdaje się kompletnie nie czuć gatunku fantasy i idzie po zgranych motywach. Nawet sposób filmowania zdaje się być gorszy od pierwszego filmu. Jest tylko kilka miejscówek, a lwia część dzieje się w studyjnych dekoracjach. Przy czym sala tronowa Shadizaru była całkiem spoko, podobnie jak kostiumy (z wyj naszych tych należących do naszych głównych bohaterów). Muzyka Poledourisa nie pasuje po filmu, po prostu jest za dobra, a powtarzanie motywów z pierwszego filmu w scenach o braku takiej jak tam powagi rodzi pewien dysonans.

[Obrazek: 1b229792a2c1e3a2f2ee84f5518d60bce202aee0...5f0d0e83c7]

Końcowo otrzymujemy film balansujący na granicy parodii, nie umywający się do pierwszej części, bez jakiejś głębszej refleksji.
Jedyne jego plusy to muzyka, sporadycznie fajne wizualia i Sarah Douglas w roli królowej Taramis.

Film kończy się zapowiedzią dalszych losów Conana, które jednak, z różnych powodów nie nadeszły.


5 może na 10, dla fanów Arnolda i sword and sorcery, reszta może olać.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Conan the Barbarian (2011) Gieferg 336 84,533 23-02-2024, 16:39
Ostatni post: Gieferg
  "Grease" (1978) i "Grease 2" (1982) Rozgdz 3 907 10-10-2023, 21:45
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości