Daredevil [Marvel/Netflix]
Mój ulubiony moment z trzeciego odcinka:
Jeden z ludzi Kingpina idzie zaprowadzić pokój między zwaśnionymi gangami, mówi kto komu ma zapłacić ile odszkodowania, jeden z pomniejszych bossów mówi że nie będzie mu rozkazywał przydupas burmistrza. Riposta?
"I don't work for the mayor, I work for THE MAN."
Jak się okazuje, jest tam z polecenia Vanessy.
10/10

Odpowiedz
Kompilacja złotych momentów:



Od razu przypomina mi się Kruk, kurwa jak bardzo upadliśmy :(

que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Wiecie, te poprzednie 3 odcinki wcale nie były takie złe. W porównaniu z tym co dostaliśmy w tym tygodniu.
Daję słowo, są tu momenty na miarę "You've got to do better senator" i "They will never know what you sacrificed".

Odpowiedz
Kurde, co za hejt

@Pitero ratuj. Musisz dać 9/10 minimum, bo nie ma już na Forum szopmana niestety

Te bzdury wyżej są huja warte, Koledzy. Czekamy na post o treści "ten serial jest NAPRAWDĘ dobry" i zobaczycie
.

Odpowiedz
Jak zwykle świetne pióro, srebrnik.
Tym niemniej mamy tu wybitnie wkurwiającego czarnego recydywistę pouczającego Murdocka że ma ciężkie życie, więc kradzież płatków śniadaniowych powinna mu ujść płazem i Daredevila przytakującego z pokorą.
I tak, Wielki Rabunek Płatków Śniadaniowych to jeden z głównych wątków odcinka.
DAREDEVIL!!!

Odpowiedz
Daredevil: Bored Again

Ten serial jest tak naiwny, tak źle napisany, tak nudny... W oryginale każda postać wybrzmiewała, tutaj prócz Matta i Fiska wszystko leży, ale nawet Fisk stał się cieniem samego siebie, z dojrzałej postaci i relacji z równie dojrzałą kobietą, nie zostało nic, Vanessa i Fisk na terapii to istna parodia, do tego dostajemy Matta, który albo w ogóle nie reaguje na to co się wydarza, jak śmierć z poprzedniego odcinka, albo w podły sposób kogoś atakuje tak jak w dzisiejszym odcinku Franka, jego "boo hoo hoo" miało sens w drugim sezonie, bo nie wiedział, co spotkało go, ale tutaj to już była podła uwaga, a cała sekwencja jechała na "the best of" z ich wspólnych scen w drugim sezonie.

Te pieprzone wywiad z mieszkańcami NY są diabelnie irytujące, każdy istotny moment z punktu widzenia narracji jest olewany, wszystko gna na łeb na szyję, a jednocześnie jest nudno i wolno, ale czego ja oczekuje od serialu, który chce być sezonem 4 oryginalnego serialu, a jednocześnie wrzuca teksty o "mistycznych amuletach" i "skrullach"...

Szkoda strzępić ryja, Iron Fist season 1 to na serio jest arcydzieło w porównaniu do tego, mamy zróżnicowane i charakterne postacie, dobrą chemię, mnóstwo dobrze rozpisanych intryg, a tutaj? To tak amatorskie, że brak mi słów.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Iron Fist był bardzo przyzwoitą adaptacją... American Psycho, w scenach z Meachumami.

Odpowiedz
Między innymi, ale i tak wolę powtórzyć ten serial, trójkąt Danny i rodzeństwo było świetne, stary z psychozą, syn z traumą, do tego świetna chemia z Jessicą Henwick.

Naprawdę nie wiem, za co mógłbym pochwalić tego Derdebila, nie znajduję nawet jednego pozytywu.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Prokurator ze spiczastym noskiem jest fajniusia i sympatyczniejsza niż cała reszta obsady.

Odpowiedz
Ooo... muszę przyznać, że choć Matt był wolny w tej sekwencji końcowej, a oglądanie jak Kingpin próbuje kroić jedną sztukę makaronu świderki z kiełbaskami posypanymi nachos, trzymając w klatce, kochanka żony był żenujący, tak nowa pałka z wypuszczanym ostrzem na łańcuchu jest bardzo fajna.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Jest w tym jakaś metafora.
Nosek prokuratorki i wysuwane ostrze to brzytwy, a my się ich chwytamy.
Bo cała ta pieprzona franczyza tonie.

Odpowiedz
Srebrnik, no nie poratuję tym razem bo mnie też ten odcinek nie zachwycił. Zirytował mnie zwłaszcza ten gość w więzieniu co ukradł popcorn (kurczę, kto to wymyślił). Uwziął się na Matta by go wyratował z niemożliwej sytuacji, której jest sam sobie winien. I nic tylko powtarzał "zawiasy, zawiasy!". I do tego żalił się jaki to on ma biedny żywot, tak jakby ktoś go zmusił do tego by być przestępcą.

Ale scena z wiadomo kim świetna akurat.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
[Obrazek: well-shit-i-liked-him-v0-zyd3pitijgqe1.j...c1a096837a]

[Obrazek: ce524407e2d4b15d8244b56ec3a8b6e5.gif]
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
9 odcinkowy shitshow z 36-minutowym fillerem w postaci odcinka 5 będącego jakimś teaserem dla Ms Marvel mającym podkreślić, że Derdebil jest teraz w MCU...

Czy Disney to biedne studio, którego nie stać na 13 odcinkowy sezon serialu po 50 minut z konkretną historią do opowiedzenia? Ile oni kręcili ten serial? Pół roku 7 odcinków, potem niecałe 4 miesiące w 2024 i pomimo tego dostajemy 9 odcinków, z których większość to sceny w biurach i sądach i wyglądają gorzej niż seriale CBS kręcone taśmowo mające ponad 20 odcinków w sezonie.

Odcinek nr 6 to również taka sama chujnia, dużo akcji, z bardzo subtelnym odniesieniem do tego jak Derdebil i Kingpin wracają do bycia sobą, z okropnym montażem, przesadzoną pompatyczną muzyką, nienaturalną grą zapewne spowodowaną reżyserią, bo wiem, że Cox potrafi grać, do tego słabe dialogi i wciąż pozostające uczucie, że nic się nie dzieje.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Takie same wrażenia miałem jak oglądałem 1 netflixowy sezon, którego nawet nie domęczyłem do końca.

Odpowiedz
Zapomniałem jeszcze o jednym... Derdebil znajduje gimnazjalistkę, która samotnie poszła szukać mordercy w tunelach, po tym jak ślepy prawnik rozłożył ręce po prośbie o ZROBIENIU CZEGOŚ!!! Leżąc na stole w stanie zatrzymania krążenia po znacznej utracie krwi bez tętna, Derdebil wyciąga wenflon, zostawiając otwartą ranę, a następnie robi masaż serca... i przywraca ją do życia.

Nie jestem doktorem, ale coś mi tu nie gra.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(26-03-2025, 15:13)marsgrey21 napisał(a): Nie jestem doktorem, ale coś mi tu nie gra.
Jako doktor zalecam mniej gównianych seriali i więcej zimnych pryszniców :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Piąty odcinek nie licząc wkurzającego ojca Kamali Kharris jest jak dotąd najlepszy, tylko znowu z Daredevilem całe przedsięwzięcie ma niewiele wspólnego, ot taka umiarkowanie zgrabna zapchajdziura o napadzie na bank.
Za to w szóstce wracamy do chujowacizny której oczekuję od tej produkcji. Muse oczywiście kompletnie zmarnowany i z niezrozumiałych przyczyn został niemym siepaczem. Ale odcinek wygrywa oczywiście upośledzona mini Latina która żąda od ślepego prawnika żeby "coś zrobił" w sprawie masowego mordercy, po czym idzie stawić mu czoło w pojedynkę, uzbrojona w smartfona. Ale hej, jesteśmy za półmetkiem i DD nawet założył kostium.

Odpowiedz
[Obrazek: GnCTL2MbMAAs2KM?format=jpg&name=4096x4096]

[Obrazek: GnCTORhagAAxDsn?format=jpg&name=4096x4096]

Nowy strój fajny, w czerni wygląda ta wersja lepiej, szkoda tylko, że serial chujowy.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(19-03-2025, 23:45)srebrnik napisał(a): @Pitero ratuj. Musisz dać 9/10 minimum, bo nie ma już na Forum szopmana niestety

Poczułem się wywołany do tablicy ;-)

Ogólnie póki co mam bardzo mieszane odczucia wobec tego serialu. Niby człowiek się spodziewał, ale jednak jakaś iskierka nadziei była, zwłaszcza po zapowiedziach twórców i obsady po tym całym "creative overhaul".

Nie uważam żeby ten serial był jakiś bardzo zły; gdybym miał go porównać z jakimś inna produkcja D+ Marvela to postawiłbym go mniej więcej obok "Falcon and The Winter Soldier". Nie tylko dlatego, że obie produkcje stoja na podobnie przeciętnym poziomie i składają się z mocno nierównych odcinków/momentów, ale również dlatego, że oba seriale były zapowiadane jako (/kreowane na) godne kontynuację swoich kultowych już poprzedników (w przypadku Falcona i Zimowego Żołnierza były to oczywiście filmy WS i CW). Jestem pewien, że fanbase MCU miał nadzieję, że miniserial z udziałem aktorów z tych filmów będzie pełnoprawną kontynuacja przygód Buckyego i Sama, a wszyscy wiemy jak wyszło. Fajne momenty przeplatane kiepskimi scenami, łopatologicznymi dialogami i nudnymi zapychczami. Podobnie jest w przypadku "Born Again".  Obie te produkcje uważam za oglądalne, momentami całkiem entertaining, ale obu z nich daleko do miana "dobrego serialu".

Myślę, że sporo tych bardzo niskich ocen wynika z bardzo dużych oczekiwań względem "Born Again". Sporo fanów naiwnie liczyła na pełnoprawny czwarty sezon serialu, a otrzymaliśmy ostatecznie soft-reboot.
Z jednej strony, teoretycznie jest to stand-alone sequel (ale pełnoprawną kontynuacja ciężko ten serial nazwać), z drugiej, stylistycznie jest to zupełnie inna produkcja, utrzymana w innym klimacie niż netfliksowy oryginał.

Biorąc pod uwagę wszystkie te zawirowania związane z creative overhaul oraz zmiana reżyserów, showrunnera, scenarzystów etc. to tak naprawdę przekonamy się w jakim kierunku zmierza ten serial dopiero przy końcowych dwóch odcinkach (z tego co rozumiem, te epizody były kręcone już całkowicie od zera po wznowieniu zdjęć) albo nawet dopiero w sezonie drugim (ten już powinien być wcześniej rozplanowany jak należy i nakręcony bez większych perturbacji). Wiem, że pierwszy odcinek również był kręcony po overhaulu, ale tutaj jeszcze twórcy mogą się jakoś bronić, że byli ograniczeni materiałem nakręconym wcześniej, do którego nowy pierwszy odcinek miał być swego rodzaju wstępem.

Btw. po każdym odcinku z ciekawości czytam sobie co zostało nakręcone wcześniej z danego odcinka, a co zostało dodane po wznowieniu prac nad serialem. Póki co największy pierdolnik to chyba odcinek czwarty. Fundament odcinka stanowi jakieś 60% (co ciekawe, odcinek miał pierwotnie być jednym długim shotem, w stylu "Birdmana" czy "Adolescence"), sceny z Frankiem zostały zapożyczone z innego (późniejszego) odcinka, ale przy części tych scen z Punisherem zrobili reshoty z Charliem Coxem, po czym aktor grający Franka nagrał kilka nowych kwestii, które zostały później dodane w montażu. Innymi słowy, cały ten segment to był zupełny miszmasz  i mocno to widać ponieważ cała ta scena i dialog między bohaterami nie ma większego sensu. + dokręcili kilka innych scen żeby zachować serialowa ciągłość (m.in. sceny z Vanessą).

Dużo lepiej pod tym względem wypadają wg. mnie dwa poprzednie odcinki (nota bene oba kręcone przez jednego reżysera). Nie brakowało w nich kiepskich dialogów, naiwnych rozwiązań fabularnych i klisz, ale oglądało się to nawet przyjemnie. W odróżnieniu od odcinka czwartego, tutaj szkielet obu odcinków pozostał bez większych zmian, jedynie dokręcili kilka dodatkowych scen.

Kiedy oglądałem trzeci odcinek, trochę wydawało mi się to z czapy, że Matt spuścił okrutny wpierdol tym policjantom a  następnie wszystko toczy się dalej jak gdyby nigdy nic.  Ale z drugiej strony, ci policjanci znajdowali się w domu świadka, który rzekomo nie istnieje, byli tam "w cywilu" i dostali epicki oklep od niewidomego prawnika. Jestem w stanie uwierzyć, że nie zgłosili tego incydentu :D

Jako że nie mam najlżejszego pióra kiedy przychodzi do poukładania moich myśli w formie pisemnej, resztę moich spostrzeżeń wyszczegolnie w formie luźnych, trochę chaotycznych i niekoniecznie sprecyzowanych, plusów oraz minusów.

Z natury staram się widzieć szklankę w połowie pełna więc zacznę od plusów (pamiętajcie, jestem mega fanbojem netfliksowego Daredevila):

+ Powrót Bullseye'a. Nie byłem fanem tej postaci w trzecim sezonie i nie "grzała" mnie za bardzo wiadomość o jego powrocie do serialu. Niemniej jednak, pomijając oczywiście ta nieszczęsna choreografię walki z Daredevilem, uważam, że sposób w jaki go przedstawili w pierwszym odcinku był jak najbardziej na plus. Wg. mnie nie przestrzelili w żadną stronę, nowy Bullseye jest w miarę wierna adaptacja komiksowego oryginału, ale nie jest przesadnie przerysowany/komiksowy jak np. Collin Farrel w filmie z Affleckiem.
+ Nie jestem jakimś wielkim fanem nowego kostiumu, ale na szczęście (w nieszczęściu) nie różni się on drastycznie od tego z drugiego sezonu. W MCU zmiany kostiumu potrafią być naprawdę fatalne (patrz Kapitan Ameryka w "The Avengers"), więc cieszę się, że nie przekombinowali. Btw. podobał mi się ten musztardowo-bordowy stroj z "She-Hulk". No i na szczęście nie ma logo DD na klacie.
+ Aktorzy z oryginalnego serialu. Różnie to wypada, zwłaszcza z tymi dialogami, ale aktorsko jest super i fajnie zobaczyć stare twarze. Charlie Cox i Vincent D'Onofrio są stworzeni do tych ról, trochę jak Hugh Jackman jako Wolverine czy Chris Evans jako Cap. W ogóle wydaje mi się, że Charlie Cox w tym serialu mógł jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła dzięki temu, że różne odcinki różniły się nastrojem/klimatem.
+ Nie zawsze to wygląda tak jakbym chciał, ale jest krew, są łamane kości, obite czaszki, itp. itd. Nie jest to poziom bójek z serialu Netfliksa, ale fajnie zobaczyć trochę krwawej przemocy, Daredevil bez krwi i połamanych rąk/nóg to nie to samo.
+ Kingpin. Cały ten jego wątek oczywiście momentami kuleje przez drewniane dialogi i infantylne scenopisarstwo, ale całościowo sam wątek jest ciekawy, a aktorzy grający Fiska i Vanessę dowożą.
+ Odcinek 2 i 3 były naprawdę całkiem spoko (było kilka głupotek, zwłaszcza pod koniec tej sprawy w sądzie, oraz kiepskich dialogów, ale całościowo ta historia była jako tako "entertaining"). Trochę poprawiły mi nastrój po odcinki pilotażowym, który nie za bardzo mi się podobał (poniekąd przez może zawyżone oczekiwania).
+ mniej Karen, nigdy nie lubiłem tej postaci (ani tej aktorki). Niemniej jednak, biorąc pod uwagę, że jedna z głównych postaci jest niejaka BB Urich, brak Karen jest jednocześnie sporym minusem. Ale rozumiem, że jej obecna nieobecność wynika z nakręconego wcześniej materiału, pewnie wróci na dobre w drugim sezonie.
+ Kilka pomysłów, które na papierze są ciekawe: the Muse, Kingpin jako burmistrz NY, brudni policjanci gloryfikujący Punishera.
+ Mam sporo zastrzeżeń do sekwencji otwierającej nowy serial, ale sam moment kiedy Matt zepchnął Pointdextera z dachu był naprawdę mocny. Wydaje mi się, że dla każdego kto mocno się zzyl z tym bohaterem, to była emocjonalna scena. Bardzo podobało mi się jak zostało to odegrane/przedstawione tj. nie był to jakiś przypływ gniewu, napad furii, tylko akt zemsty wyegzekwowanej z zimna krwia, na chłodno.
+ Trochę netfliksowej muzyki tu i tam (ale stanowczo za mało).

- fatalne CGI, walki Daredevila w stroju wyglądają jak jakiś dziwny miks filmu z Affleckiem i "The Defenders". Byłem w ciezkim szoku, kiedy doczytałem, nad walką z Bullseye w pierwszym odcinku czuwał tej sam choreograf, który "zaprojektował" słynne walki na jednym ujęciu z serialu Netfliksa. Gdybym zobaczył tylko walkę z Musem z szóstego odcinka, byłbym bardziej optymistyczny bo uznałbym, że to pozostałość po materiale wyprodukowanym przez resetem serialu. Ale ta walka z otwarcia serialu została nakręcona w całości po wznowieniu zdjęć, więc nie spodziewam się, że stylistycznie pójdzie to w innym kierunku ;-(
- Daredevil bujający się po NY niczym Spider-Man. WTF? Kto tam wpadł na taki debilny pomysł?
- Muzyka. Sama muzyka nie jest taka zła, aczkolwiek nie jest tak klimatyczna jak ta z poprzednich sezonów, ale dobór tej muzyki pod konkretne sceny + te piosenki w tle i w trakcie napisów końcowych to jest mega mismatch. Wydaje mi się, że dużo scen zostało spieprzonych głównie przez muzykę.
- łopatologiczne i infantylne dialogi. Momentami jest naprawdę źle i da się to oglądać tylko ze względu na świetną robotę bardzo utalentowanych aktorów.
- dużo głupotek, błędów logicznych i mniejszych lub większych absurdów. Np. Matt mówi "Call 911", ale nie raczy dopowiedzieć dlaczego/gdzie/ po co. Cała ta sprawa w sądzie White Tigera była cukierkowo naiwna pod koniec. Trochę można by tak jeszcze wymieniać, na pewno wiecie o co kaman.
- Generalnie jakbym musiał podsumować jakoś scenariusze w tym serialu, to dla to wygląda trochę tak, jakby te dialogi/sceny pisał nastolatek, który bardzo chciał napisać coś poważnego/mrocznego, takiego dojrzałego, ale jakby się nie starał to nadal jest to pisane przez 16-latka. Ogólnie dla mnie ten serial ma vibe takiego fajnego, "mrocznego" serialu young adult, gdybym miał 16 lat byłbym totalnie zajarany.
- tyle nawiązań do MCU, a ani razu nie wspomnieli o tak znaczacym wydarzeniu w życiu każdego człowieka żyjącego w tym świecie tj. The Blip. Pamiętali nawet o Skrullach, ale ani słowa o tym jaki wpływ na życie Matta i spółki miał Blip.
- character development, a raczej przypadku "Born Again", regress. Wydaje się, że Frank zrobił kilka kroków w tył jeżeli chodzi o rozwój postaci (strach się bać w jaką stronę to szło skoro aktor odszedł.l z serialu przed resetem ponieważ nie podobał mu się kierunek w jakim zmierzali). W przypadku Matta, z jednej strony niby OK, ale z drugiej, który to już raz jego historia zatacza koło?
- Bullseye przeżył zepchnięcie z dachu na łeb. Scenarzyści niepotrzebnie zastosowali taki debilny półśrodek. Skoro już Matt go zepchnął z tego dachu, i zrobił to celowo, to powinni pójść na całość i uśmiercić antagonistę.

* Nie jest to ani plus ani minus, ale nie potrafilem się długo przekonać do montażu oraz sposobu w jaki jest to nakręcone. (audio)Wizualnie zupełnie inna para kaloszy niż Daredevil z 2015.

Podsumowując - już teraz można śmiało stwierdzić: "zmarnowany potencjał". Jestem przekonany, że gdyby zatrudnić dobrego showrunnera, kreatywnych scenarzystów i kompetentny zespół montażystów, to z tego nakręconego wcześniej materiału i budżecie jaki dostali na dokrętki, na pewno dałoby się wysmażyć solidne pół sezonu.

Co więcej, jestem pewien, że jakiś utalentowany i pomysłowy faneditor byłby w stanie przemontowac całość w dobry film / miniserial. Sama zmiana warstwy muzycznej wpłynęłaby już znacząco na odbiór wielu scen.

Oczywiście nadal naiwnie wierzę, że serial rozwinie skrzydła i będę śledził na bieżąco dalsze losy diabła z Hell's Kitchen (a propos, kolejny minus - w "Born Again" prawie nie pojawia się ta dzielnica, a ona była poniekąd sercem oryginalnego serialu i poniekąd miejscem na ziemi głównego bohatera) w MCU, ale nie ma co się łudzić, poziomu "Falcon and the Winter Soldier" ten serial raczej nie przeskoczy.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Witcher (Netflix, 2019-) Gal Anonim 2,808 323,221 01-07-2026, 20:58
Ostatni post: shamar
  1670 (Netflix) Capt. Nascimento 165 26,812 23-06-2026, 12:29
Ostatni post: slepy51
  Adolescence (2025) - Netflix slepy51 147 12,181 27-04-2026, 19:19
Ostatni post: Bucho
  Harry Hole (2026) Netflix slepy51 7 633 17-04-2026, 16:52
Ostatni post: Bibliomisiek
  Punisher [Marvel/Netflix] SonnyCrockett 233 44,664 09-04-2026, 18:39
Ostatni post: slepy51
  Stranger Things (Netflix, 2016-) Pelivaron 978 158,690 26-03-2026, 17:07
Ostatni post: slepy51
  Noce i dnie (Netflix) Pelivaron 8 519 21-01-2026, 11:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,662 390,428 22-12-2025, 20:11
Ostatni post: Pelivaron
  Death by Lightning (2025) Netflix Spoilerowo 1 357 11-12-2025, 15:38
Ostatni post: raven.second
  Heweliusz (2025) Netflix Spoilerowo 46 3,140 07-12-2025, 18:54
Ostatni post: Dr Strangelove



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości