PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
(27-03-2025, 16:34)szopman napisał(a): (19-03-2025, 23:45)srebrnik napisał(a): @Pitero ratuj. Musisz dać 9/10 minimum, bo nie ma już na Forum szopmana niestety
Poczułem się wywołany do tablicy ;-)
Ogólnie póki co mam bardzo mieszane odczucia wobec tego serialu. Niby człowiek się spodziewał, ale jednak jakaś iskierka nadziei była, zwłaszcza po zapowiedziach twórców i obsady po tym całym "creative overhaul".
Nie uważam żeby ten serial był jakiś bardzo zły; gdybym miał go porównać z jakimś inna produkcja D+ Marvela to postawiłbym go mniej więcej obok "Falcon and The Winter Soldier". Nie tylko dlatego, że obie produkcje stoja na podobnie przeciętnym poziomie i składają się z mocno nierównych odcinków/momentów, ale również dlatego, że oba seriale były zapowiadane jako (/kreowane na) godne kontynuację swoich kultowych już poprzedników (w przypadku Falcona i Zimowego Żołnierza były to oczywiście filmy WS i CW). Jestem pewien, że fanbase MCU miał nadzieję, że miniserial z udziałem aktorów z tych filmów będzie pełnoprawną kontynuacja przygód Buckyego i Sama, a wszyscy wiemy jak wyszło. Fajne momenty przeplatane kiepskimi scenami, łopatologicznymi dialogami i nudnymi zapychczami. Podobnie jest w przypadku "Born Again". Obie te produkcje uważam za oglądalne, momentami całkiem entertaining, ale obu z nich daleko do miana "dobrego serialu".
Myślę, że sporo tych bardzo niskich ocen wynika z bardzo dużych oczekiwań względem "Born Again". Sporo fanów naiwnie liczyła na pełnoprawny czwarty sezon serialu, a otrzymaliśmy ostatecznie soft-reboot.
Z jednej strony, teoretycznie jest to stand-alone sequel (ale pełnoprawną kontynuacja ciężko ten serial nazwać), z drugiej, stylistycznie jest to zupełnie inna produkcja, utrzymana w innym klimacie niż netfliksowy oryginał.
Biorąc pod uwagę wszystkie te zawirowania związane z creative overhaul oraz zmiana reżyserów, showrunnera, scenarzystów etc. to tak naprawdę przekonamy się w jakim kierunku zmierza ten serial dopiero przy końcowych dwóch odcinkach (z tego co rozumiem, te epizody były kręcone już całkowicie od zera po wznowieniu zdjęć) albo nawet dopiero w sezonie drugim (ten już powinien być wcześniej rozplanowany jak należy i nakręcony bez większych perturbacji). Wiem, że pierwszy odcinek również był kręcony po overhaulu, ale tutaj jeszcze twórcy mogą się jakoś bronić, że byli ograniczeni materiałem nakręconym wcześniej, do którego nowy pierwszy odcinek miał być swego rodzaju wstępem.
Btw. po każdym odcinku z ciekawości czytam sobie co zostało nakręcone wcześniej z danego odcinka, a co zostało dodane po wznowieniu prac nad serialem. Póki co największy pierdolnik to chyba odcinek czwarty. Fundament odcinka stanowi jakieś 60% (co ciekawe, odcinek miał pierwotnie być jednym długim shotem, w stylu "Birdmana" czy "Adolescence"), sceny z Frankiem zostały zapożyczone z innego (późniejszego) odcinka, ale przy części tych scen z Punisherem zrobili reshoty z Charliem Coxem, po czym aktor grający Franka nagrał kilka nowych kwestii, które zostały później dodane w montażu. Innymi słowy, cały ten segment to był zupełny miszmasz i mocno to widać ponieważ cała ta scena i dialog między bohaterami nie ma większego sensu. + dokręcili kilka innych scen żeby zachować serialowa ciągłość (m.in. sceny z Vanessą).
Dużo lepiej pod tym względem wypadają wg. mnie dwa poprzednie odcinki (nota bene oba kręcone przez jednego reżysera). Nie brakowało w nich kiepskich dialogów, naiwnych rozwiązań fabularnych i klisz, ale oglądało się to nawet przyjemnie. W odróżnieniu od odcinka czwartego, tutaj szkielet obu odcinków pozostał bez większych zmian, jedynie dokręcili kilka dodatkowych scen.
Kiedy oglądałem trzeci odcinek, trochę wydawało mi się to z czapy, że Matt spuścił okrutny wpierdol tym policjantom a następnie wszystko toczy się dalej jak gdyby nigdy nic. Ale z drugiej strony, ci policjanci znajdowali się w domu świadka, który rzekomo nie istnieje, byli tam "w cywilu" i dostali epicki oklep od niewidomego prawnika. Jestem w stanie uwierzyć, że nie zgłosili tego incydentu :D
Jako że nie mam najlżejszego pióra kiedy przychodzi do poukładania moich myśli w formie pisemnej, resztę moich spostrzeżeń wyszczegolnie w formie luźnych, trochę chaotycznych i niekoniecznie sprecyzowanych, plusów oraz minusów.
Z natury staram się widzieć szklankę w połowie pełna więc zacznę od plusów (pamiętajcie, jestem mega fanbojem netfliksowego Daredevila):
+ Powrót Bullseye'a. Nie byłem fanem tej postaci w trzecim sezonie i nie "grzała" mnie za bardzo wiadomość o jego powrocie do serialu. Niemniej jednak, pomijając oczywiście ta nieszczęsna choreografię walki z Daredevilem, uważam, że sposób w jaki go przedstawili w pierwszym odcinku był jak najbardziej na plus. Wg. mnie nie przestrzelili w żadną stronę, nowy Bullseye jest w miarę wierna adaptacja komiksowego oryginału, ale nie jest przesadnie przerysowany/komiksowy jak np. Collin Farrel w filmie z Affleckiem.
+ Nie jestem jakimś wielkim fanem nowego kostiumu, ale na szczęście (w nieszczęściu) nie różni się on drastycznie od tego z drugiego sezonu. W MCU zmiany kostiumu potrafią być naprawdę fatalne (patrz Kapitan Ameryka w "The Avengers"), więc cieszę się, że nie przekombinowali. Btw. podobał mi się ten musztardowo-bordowy stroj z "She-Hulk". No i na szczęście nie ma logo DD na klacie.
+ Aktorzy z oryginalnego serialu. Różnie to wypada, zwłaszcza z tymi dialogami, ale aktorsko jest super i fajnie zobaczyć stare twarze. Charlie Cox i Vincent D'Onofrio są stworzeni do tych ról, trochę jak Hugh Jackman jako Wolverine czy Chris Evans jako Cap. W ogóle wydaje mi się, że Charlie Cox w tym serialu mógł jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła dzięki temu, że różne odcinki różniły się nastrojem/klimatem.
+ Nie zawsze to wygląda tak jakbym chciał, ale jest krew, są łamane kości, obite czaszki, itp. itd. Nie jest to poziom bójek z serialu Netfliksa, ale fajnie zobaczyć trochę krwawej przemocy, Daredevil bez krwi i połamanych rąk/nóg to nie to samo.
+ Kingpin. Cały ten jego wątek oczywiście momentami kuleje przez drewniane dialogi i infantylne scenopisarstwo, ale całościowo sam wątek jest ciekawy, a aktorzy grający Fiska i Vanessę dowożą.
+ Odcinek 2 i 3 były naprawdę całkiem spoko (było kilka głupotek, zwłaszcza pod koniec tej sprawy w sądzie, oraz kiepskich dialogów, ale całościowo ta historia była jako tako "entertaining"). Trochę poprawiły mi nastrój po odcinki pilotażowym, który nie za bardzo mi się podobał (poniekąd przez może zawyżone oczekiwania).
+ mniej Karen, nigdy nie lubiłem tej postaci (ani tej aktorki). Niemniej jednak, biorąc pod uwagę, że jedna z głównych postaci jest niejaka BB Urich, brak Karen jest jednocześnie sporym minusem. Ale rozumiem, że jej obecna nieobecność wynika z nakręconego wcześniej materiału, pewnie wróci na dobre w drugim sezonie.
+ Kilka pomysłów, które na papierze są ciekawe: the Muse, Kingpin jako burmistrz NY, brudni policjanci gloryfikujący Punishera.
+ Mam sporo zastrzeżeń do sekwencji otwierającej nowy serial, ale sam moment kiedy Matt zepchnął Pointdextera z dachu był naprawdę mocny. Wydaje mi się, że dla każdego kto mocno się zzyl z tym bohaterem, to była emocjonalna scena. Bardzo podobało mi się jak zostało to odegrane/przedstawione tj. nie był to jakiś przypływ gniewu, napad furii, tylko akt zemsty wyegzekwowanej z zimna krwia, na chłodno.
+ Trochę netfliksowej muzyki tu i tam (ale stanowczo za mało).
- fatalne CGI, walki Daredevila w stroju wyglądają jak jakiś dziwny miks filmu z Affleckiem i "The Defenders". Byłem w ciezkim szoku, kiedy doczytałem, nad walką z Bullseye w pierwszym odcinku czuwał tej sam choreograf, który "zaprojektował" słynne walki na jednym ujęciu z serialu Netfliksa. Gdybym zobaczył tylko walkę z Musem z szóstego odcinka, byłbym bardziej optymistyczny bo uznałbym, że to pozostałość po materiale wyprodukowanym przez resetem serialu. Ale ta walka z otwarcia serialu została nakręcona w całości po wznowieniu zdjęć, więc nie spodziewam się, że stylistycznie pójdzie to w innym kierunku ;-(
- Daredevil bujający się po NY niczym Spider-Man. WTF? Kto tam wpadł na taki debilny pomysł?
- Muzyka. Sama muzyka nie jest taka zła, aczkolwiek nie jest tak klimatyczna jak ta z poprzednich sezonów, ale dobór tej muzyki pod konkretne sceny + te piosenki w tle i w trakcie napisów końcowych to jest mega mismatch. Wydaje mi się, że dużo scen zostało spieprzonych głównie przez muzykę.
- łopatologiczne i infantylne dialogi. Momentami jest naprawdę źle i da się to oglądać tylko ze względu na świetną robotę bardzo utalentowanych aktorów.
- dużo głupotek, błędów logicznych i mniejszych lub większych absurdów. Np. Matt mówi "Call 911", ale nie raczy dopowiedzieć dlaczego/gdzie/ po co. Cała ta sprawa w sądzie White Tigera była cukierkowo naiwna pod koniec. Trochę można by tak jeszcze wymieniać, na pewno wiecie o co kaman.
- Generalnie jakbym musiał podsumować jakoś scenariusze w tym serialu, to dla to wygląda trochę tak, jakby te dialogi/sceny pisał nastolatek, który bardzo chciał napisać coś poważnego/mrocznego, takiego dojrzałego, ale jakby się nie starał to nadal jest to pisane przez 16-latka. Ogólnie dla mnie ten serial ma vibe takiego fajnego, "mrocznego" serialu young adult, gdybym miał 16 lat byłbym totalnie zajarany.
- tyle nawiązań do MCU, a ani razu nie wspomnieli o tak znaczacym wydarzeniu w życiu każdego człowieka żyjącego w tym świecie tj. The Blip. Pamiętali nawet o Skrullach, ale ani słowa o tym jaki wpływ na życie Matta i spółki miał Blip.
- character development, a raczej przypadku "Born Again", regress. Wydaje się, że Frank zrobił kilka kroków w tył jeżeli chodzi o rozwój postaci (strach się bać w jaką stronę to szło skoro aktor odszedł.l z serialu przed resetem ponieważ nie podobał mu się kierunek w jakim zmierzali). W przypadku Matta, z jednej strony niby OK, ale z drugiej, który to już raz jego historia zatacza koło?
- Bullseye przeżył zepchnięcie z dachu na łeb. Scenarzyści niepotrzebnie zastosowali taki debilny półśrodek. Skoro już Matt go zepchnął z tego dachu, i zrobił to celowo, to powinni pójść na całość i uśmiercić antagonistę.
* Nie jest to ani plus ani minus, ale nie potrafilem się długo przekonać do montażu oraz sposobu w jaki jest to nakręcone. (audio)Wizualnie zupełnie inna para kaloszy niż Daredevil z 2015.
Podsumowując - już teraz można śmiało stwierdzić: "zmarnowany potencjał". Jestem przekonany, że gdyby zatrudnić dobrego showrunnera, kreatywnych scenarzystów i kompetentny zespół montażystów, to z tego nakręconego wcześniej materiału i budżecie jaki dostali na dokrętki, na pewno dałoby się wysmażyć solidne pół sezonu.
Co więcej, jestem pewien, że jakiś utalentowany i pomysłowy faneditor byłby w stanie przemontowac całość w dobry film / miniserial. Sama zmiana warstwy muzycznej wpłynęłaby już znacząco na odbiór wielu scen.
Oczywiście nadal naiwnie wierzę, że serial rozwinie skrzydła i będę śledził na bieżąco dalsze losy diabła z Hell's Kitchen (a propos, kolejny minus - w "Born Again" prawie nie pojawia się ta dzielnica, a ona była poniekąd sercem oryginalnego serialu i poniekąd miejscem na ziemi głównego bohatera) w MCU, ale nie ma co się łudzić, poziomu "Falcon and the Winter Soldier" ten serial raczej nie przeskoczy.
Nie uważam, że ci nowi showrunnerzy mają się czym bronić, kręcili już przecież Punishera w podobnej stylistyce do tej Daredevila, więc dziwi mnie, że tutaj odwalili klasyczny Disney+ content, a te wstawki z pierwszych dwóch epizodów są bezsensowne, gore i przemoc dla samej przemocy, w oryginalne, przemoc to był wynik fabuły opowiadającej historię związaną z przemocą, tutaj to jest fanserwis bez wyczucia, do tego dochodzą te okropne zdjęcia, nadużywanie głównego motywu muzycznego, CGI i po prostu okropne ujęcia jak np. money shot z Daredevilem na schodach przeciwpożarowych, to wygląda jak ujęcie z fanfilmu, a nie coś robione przez zawodowców z doświadczeniem.
Oglądając wywiady z nimi, widać, że oni są szczerze dumni i uważają, że uratowali serial, a prawda jest taka, że z tymi reshootami poszli po linii najmniejszego oporu i nie raczyli nawet dodać jakiegoś umotywowania tego, że Kingpin nagle staje się bożyszczem miasta i zostaje burmistrzem, zero dbałości o szczegóły i płynność narracji. Przecież mogli, zostawić odcinek tak jak był, potem dodać flashback albo koszmar jak Bullseye odstrzela Foggy'ego, to byłoby bardzo ogólnikowe i niejasne, ale pasowałoby do wątku Matta chcącego zostawić przeszłość za sobą z powodu bólu, a tak dostaliśmy po łebkach odbębniony reunion, odstrzelenie Foggy'ego, odejście Karen i skazanie Pointdextera w 20 paru minutach... Tylko po to by mogli zrobić "1 year later", to już kontekst oryginalny, że Daredevil długo nie zakładał kostiumu, byłby lepszy niż to, co dostaliśmy, czyli 2 odcinki bez kostiumu... Do tego powinni, dodać scenę jak ktokolwiek wspomina np. że "Wilson Fisk ocalił miasto po niezliczonych atakach związanych z superbohaterami, zainwestował w odbudowę, dbał o ludzi", tak byśmy uwierzyli, że ludzie naprawdę mogliby go poprzeć i to by pasowało do wątku walki z superbohaterami, a nie dostaliśmy nic, zero kontekstu.
Więc nawet jeśli te 2 ostatnie odcinki będą już całkowicie pod ich kierownictwem robione to i tak mieliśmy już pokaz ich zdjęć, montażu, dialogów, sposoby myślenia i scen akcji i multum CGI, których nie było nawet tyle w tych oryginalnych odcinkach przed reshootami.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
27-03-2025, 17:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-03-2025, 17:26 przez marsgrey21.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
(27-03-2025, 17:18)marsgrey21 napisał(a): (27-03-2025, 16:34)szopman napisał(a): (19-03-2025, 23:45)srebrnik napisał(a): @Pitero ratuj. Musisz dać 9/10 minimum, bo nie ma już na Forum szopmana niestety
Poczułem się wywołany do tablicy ;-)
Ogólnie póki co mam bardzo mieszane odczucia wobec tego serialu. Niby człowiek się spodziewał, ale jednak jakaś iskierka nadziei była, zwłaszcza po zapowiedziach twórców i obsady po tym całym "creative overhaul".
Nie uważam żeby ten serial był jakiś bardzo zły; gdybym miał go porównać z jakimś inna produkcja D+ Marvela to postawiłbym go mniej więcej obok "Falcon and The Winter Soldier". Nie tylko dlatego, że obie produkcje stoja na podobnie przeciętnym poziomie i składają się z mocno nierównych odcinków/momentów, ale również dlatego, że oba seriale były zapowiadane jako (/kreowane na) godne kontynuację swoich kultowych już poprzedników (w przypadku Falcona i Zimowego Żołnierza były to oczywiście filmy WS i CW). Jestem pewien, że fanbase MCU miał nadzieję, że miniserial z udziałem aktorów z tych filmów będzie pełnoprawną kontynuacja przygód Buckyego i Sama, a wszyscy wiemy jak wyszło. Fajne momenty przeplatane kiepskimi scenami, łopatologicznymi dialogami i nudnymi zapychczami. Podobnie jest w przypadku "Born Again". Obie te produkcje uważam za oglądalne, momentami całkiem entertaining, ale obu z nich daleko do miana "dobrego serialu".
Myślę, że sporo tych bardzo niskich ocen wynika z bardzo dużych oczekiwań względem "Born Again". Sporo fanów naiwnie liczyła na pełnoprawny czwarty sezon serialu, a otrzymaliśmy ostatecznie soft-reboot.
Z jednej strony, teoretycznie jest to stand-alone sequel (ale pełnoprawną kontynuacja ciężko ten serial nazwać), z drugiej, stylistycznie jest to zupełnie inna produkcja, utrzymana w innym klimacie niż netfliksowy oryginał.
Biorąc pod uwagę wszystkie te zawirowania związane z creative overhaul oraz zmiana reżyserów, showrunnera, scenarzystów etc. to tak naprawdę przekonamy się w jakim kierunku zmierza ten serial dopiero przy końcowych dwóch odcinkach (z tego co rozumiem, te epizody były kręcone już całkowicie od zera po wznowieniu zdjęć) albo nawet dopiero w sezonie drugim (ten już powinien być wcześniej rozplanowany jak należy i nakręcony bez większych perturbacji). Wiem, że pierwszy odcinek również był kręcony po overhaulu, ale tutaj jeszcze twórcy mogą się jakoś bronić, że byli ograniczeni materiałem nakręconym wcześniej, do którego nowy pierwszy odcinek miał być swego rodzaju wstępem.
Btw. po każdym odcinku z ciekawości czytam sobie co zostało nakręcone wcześniej z danego odcinka, a co zostało dodane po wznowieniu prac nad serialem. Póki co największy pierdolnik to chyba odcinek czwarty. Fundament odcinka stanowi jakieś 60% (co ciekawe, odcinek miał pierwotnie być jednym długim shotem, w stylu "Birdmana" czy "Adolescence"), sceny z Frankiem zostały zapożyczone z innego (późniejszego) odcinka, ale przy części tych scen z Punisherem zrobili reshoty z Charliem Coxem, po czym aktor grający Franka nagrał kilka nowych kwestii, które zostały później dodane w montażu. Innymi słowy, cały ten segment to był zupełny miszmasz i mocno to widać ponieważ cała ta scena i dialog między bohaterami nie ma większego sensu. + dokręcili kilka innych scen żeby zachować serialowa ciągłość (m.in. sceny z Vanessą).
Dużo lepiej pod tym względem wypadają wg. mnie dwa poprzednie odcinki (nota bene oba kręcone przez jednego reżysera). Nie brakowało w nich kiepskich dialogów, naiwnych rozwiązań fabularnych i klisz, ale oglądało się to nawet przyjemnie. W odróżnieniu od odcinka czwartego, tutaj szkielet obu odcinków pozostał bez większych zmian, jedynie dokręcili kilka dodatkowych scen.
Kiedy oglądałem trzeci odcinek, trochę wydawało mi się to z czapy, że Matt spuścił okrutny wpierdol tym policjantom a następnie wszystko toczy się dalej jak gdyby nigdy nic. Ale z drugiej strony, ci policjanci znajdowali się w domu świadka, który rzekomo nie istnieje, byli tam "w cywilu" i dostali epicki oklep od niewidomego prawnika. Jestem w stanie uwierzyć, że nie zgłosili tego incydentu :D
Jako że nie mam najlżejszego pióra kiedy przychodzi do poukładania moich myśli w formie pisemnej, resztę moich spostrzeżeń wyszczegolnie w formie luźnych, trochę chaotycznych i niekoniecznie sprecyzowanych, plusów oraz minusów.
Z natury staram się widzieć szklankę w połowie pełna więc zacznę od plusów (pamiętajcie, jestem mega fanbojem netfliksowego Daredevila):
+ Powrót Bullseye'a. Nie byłem fanem tej postaci w trzecim sezonie i nie "grzała" mnie za bardzo wiadomość o jego powrocie do serialu. Niemniej jednak, pomijając oczywiście ta nieszczęsna choreografię walki z Daredevilem, uważam, że sposób w jaki go przedstawili w pierwszym odcinku był jak najbardziej na plus. Wg. mnie nie przestrzelili w żadną stronę, nowy Bullseye jest w miarę wierna adaptacja komiksowego oryginału, ale nie jest przesadnie przerysowany/komiksowy jak np. Collin Farrel w filmie z Affleckiem.
+ Nie jestem jakimś wielkim fanem nowego kostiumu, ale na szczęście (w nieszczęściu) nie różni się on drastycznie od tego z drugiego sezonu. W MCU zmiany kostiumu potrafią być naprawdę fatalne (patrz Kapitan Ameryka w "The Avengers"), więc cieszę się, że nie przekombinowali. Btw. podobał mi się ten musztardowo-bordowy stroj z "She-Hulk". No i na szczęście nie ma logo DD na klacie.
+ Aktorzy z oryginalnego serialu. Różnie to wypada, zwłaszcza z tymi dialogami, ale aktorsko jest super i fajnie zobaczyć stare twarze. Charlie Cox i Vincent D'Onofrio są stworzeni do tych ról, trochę jak Hugh Jackman jako Wolverine czy Chris Evans jako Cap. W ogóle wydaje mi się, że Charlie Cox w tym serialu mógł jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła dzięki temu, że różne odcinki różniły się nastrojem/klimatem.
+ Nie zawsze to wygląda tak jakbym chciał, ale jest krew, są łamane kości, obite czaszki, itp. itd. Nie jest to poziom bójek z serialu Netfliksa, ale fajnie zobaczyć trochę krwawej przemocy, Daredevil bez krwi i połamanych rąk/nóg to nie to samo.
+ Kingpin. Cały ten jego wątek oczywiście momentami kuleje przez drewniane dialogi i infantylne scenopisarstwo, ale całościowo sam wątek jest ciekawy, a aktorzy grający Fiska i Vanessę dowożą.
+ Odcinek 2 i 3 były naprawdę całkiem spoko (było kilka głupotek, zwłaszcza pod koniec tej sprawy w sądzie, oraz kiepskich dialogów, ale całościowo ta historia była jako tako "entertaining"). Trochę poprawiły mi nastrój po odcinki pilotażowym, który nie za bardzo mi się podobał (poniekąd przez może zawyżone oczekiwania).
+ mniej Karen, nigdy nie lubiłem tej postaci (ani tej aktorki). Niemniej jednak, biorąc pod uwagę, że jedna z głównych postaci jest niejaka BB Urich, brak Karen jest jednocześnie sporym minusem. Ale rozumiem, że jej obecna nieobecność wynika z nakręconego wcześniej materiału, pewnie wróci na dobre w drugim sezonie.
+ Kilka pomysłów, które na papierze są ciekawe: the Muse, Kingpin jako burmistrz NY, brudni policjanci gloryfikujący Punishera.
+ Mam sporo zastrzeżeń do sekwencji otwierającej nowy serial, ale sam moment kiedy Matt zepchnął Pointdextera z dachu był naprawdę mocny. Wydaje mi się, że dla każdego kto mocno się zzyl z tym bohaterem, to była emocjonalna scena. Bardzo podobało mi się jak zostało to odegrane/przedstawione tj. nie był to jakiś przypływ gniewu, napad furii, tylko akt zemsty wyegzekwowanej z zimna krwia, na chłodno.
+ Trochę netfliksowej muzyki tu i tam (ale stanowczo za mało).
- fatalne CGI, walki Daredevila w stroju wyglądają jak jakiś dziwny miks filmu z Affleckiem i "The Defenders". Byłem w ciezkim szoku, kiedy doczytałem, nad walką z Bullseye w pierwszym odcinku czuwał tej sam choreograf, który "zaprojektował" słynne walki na jednym ujęciu z serialu Netfliksa. Gdybym zobaczył tylko walkę z Musem z szóstego odcinka, byłbym bardziej optymistyczny bo uznałbym, że to pozostałość po materiale wyprodukowanym przez resetem serialu. Ale ta walka z otwarcia serialu została nakręcona w całości po wznowieniu zdjęć, więc nie spodziewam się, że stylistycznie pójdzie to w innym kierunku ;-(
- Daredevil bujający się po NY niczym Spider-Man. WTF? Kto tam wpadł na taki debilny pomysł?
- Muzyka. Sama muzyka nie jest taka zła, aczkolwiek nie jest tak klimatyczna jak ta z poprzednich sezonów, ale dobór tej muzyki pod konkretne sceny + te piosenki w tle i w trakcie napisów końcowych to jest mega mismatch. Wydaje mi się, że dużo scen zostało spieprzonych głównie przez muzykę.
- łopatologiczne i infantylne dialogi. Momentami jest naprawdę źle i da się to oglądać tylko ze względu na świetną robotę bardzo utalentowanych aktorów.
- dużo głupotek, błędów logicznych i mniejszych lub większych absurdów. Np. Matt mówi "Call 911", ale nie raczy dopowiedzieć dlaczego/gdzie/ po co. Cała ta sprawa w sądzie White Tigera była cukierkowo naiwna pod koniec. Trochę można by tak jeszcze wymieniać, na pewno wiecie o co kaman.
- Generalnie jakbym musiał podsumować jakoś scenariusze w tym serialu, to dla to wygląda trochę tak, jakby te dialogi/sceny pisał nastolatek, który bardzo chciał napisać coś poważnego/mrocznego, takiego dojrzałego, ale jakby się nie starał to nadal jest to pisane przez 16-latka. Ogólnie dla mnie ten serial ma vibe takiego fajnego, "mrocznego" serialu young adult, gdybym miał 16 lat byłbym totalnie zajarany.
- tyle nawiązań do MCU, a ani razu nie wspomnieli o tak znaczacym wydarzeniu w życiu każdego człowieka żyjącego w tym świecie tj. The Blip. Pamiętali nawet o Skrullach, ale ani słowa o tym jaki wpływ na życie Matta i spółki miał Blip.
- character development, a raczej przypadku "Born Again", regress. Wydaje się, że Frank zrobił kilka kroków w tył jeżeli chodzi o rozwój postaci (strach się bać w jaką stronę to szło skoro aktor odszedł.l z serialu przed resetem ponieważ nie podobał mu się kierunek w jakim zmierzali). W przypadku Matta, z jednej strony niby OK, ale z drugiej, który to już raz jego historia zatacza koło?
- Bullseye przeżył zepchnięcie z dachu na łeb. Scenarzyści niepotrzebnie zastosowali taki debilny półśrodek. Skoro już Matt go zepchnął z tego dachu, i zrobił to celowo, to powinni pójść na całość i uśmiercić antagonistę.
* Nie jest to ani plus ani minus, ale nie potrafilem się długo przekonać do montażu oraz sposobu w jaki jest to nakręcone. (audio)Wizualnie zupełnie inna para kaloszy niż Daredevil z 2015.
Podsumowując - już teraz można śmiało stwierdzić: "zmarnowany potencjał". Jestem przekonany, że gdyby zatrudnić dobrego showrunnera, kreatywnych scenarzystów i kompetentny zespół montażystów, to z tego nakręconego wcześniej materiału i budżecie jaki dostali na dokrętki, na pewno dałoby się wysmażyć solidne pół sezonu.
Co więcej, jestem pewien, że jakiś utalentowany i pomysłowy faneditor byłby w stanie przemontowac całość w dobry film / miniserial. Sama zmiana warstwy muzycznej wpłynęłaby już znacząco na odbiór wielu scen.
Oczywiście nadal naiwnie wierzę, że serial rozwinie skrzydła i będę śledził na bieżąco dalsze losy diabła z Hell's Kitchen (a propos, kolejny minus - w "Born Again" prawie nie pojawia się ta dzielnica, a ona była poniekąd sercem oryginalnego serialu i poniekąd miejscem na ziemi głównego bohatera) w MCU, ale nie ma co się łudzić, poziomu "Falcon and the Winter Soldier" ten serial raczej nie przeskoczy.
Nie uważam, że ci nowi showrunnerzy mają się czym bronić, kręcili już przecież Punishera w podobnej stylistyce do tej Daredevila, więc dziwi mnie, że tutaj odwalili klasyczny Disney+ content, a te wstawki z pierwszych dwóch epizodów są bezsensowne, gore i przemoc dla samej przemocy, w oryginalne, przemoc to był wynik fabuły opowiadającej historię związaną z przemocą, tutaj to jest fanserwis bez wyczucia, do tego dochodzą te okropne zdjęcia, nadużywanie głównego motywu muzycznego, CGI i po prostu okropne ujęcia jak np. money shot z Daredevilem na schodach przeciwpożarowych, to wygląda jak ujęcie z fanfilmu, a nie coś robione przez zawodowców z doświadczeniem.
Oglądając wywiady z nimi, widać, że oni są szczerze dumni i uważają, że uratowali serial, a prawda jest taka, że z tymi reshootami poszli po linii najmniejszego oporu i nie raczyli nawet dodać jakiegoś umotywowania tego, że Kingpin nagle staje się bożyszczem miasta i zostaje burmistrzem, zero dbałości o szczegóły i płynność narracji. Przecież mogli, zostawić odcinek tak jak był, potem dodać flashback albo koszmar jak Bullseye odstrzela Foggy'ego, to byłoby bardzo ogólnikowe i niejasne, ale pasowałoby do wątku Matta chcącego zostawić przeszłość za sobą z powodu bólu, a tak dostaliśmy po łebkach odbębniony reunion, odstrzelenie Foggy'ego, odejście Karen i skazanie Pointdextera w 20 paru minutach... Tylko po to by mogli zrobić "1 year later", to już kontekst oryginalny, że Daredevil długo nie zakładał kostiumu, byłby lepszy niż to, co dostaliśmy, czyli 2 odcinki bez kostiumu... Do tego powinni, dodać scenę jak ktokolwiek wspomina np. że "Wilson Fisk ocalił miasto po niezliczonych atakach związanych z superbohaterami, zainwestował w odbudowę, dbał o ludzi", tak byśmy uwierzyli, że ludzie naprawdę mogliby go poprzeć i to by pasowało do wątku walki z superbohaterami, a nie dostaliśmy nic, zero kontekstu.
Więc nawet jeśli te 2 ostatnie odcinki będą już całkowicie pod ich kierownictwem robione to i tak mieliśmy już pokaz ich zdjęć, montażu, dialogów, sposoby myślenia i scen akcji i multum CGI, których nie było nawet tyle w tych oryginalnych odcinkach przed reshootami.
Generalnie zgadzam się że wszystkim oprócz tego co napisałeś o "Punisherem". Mi drugi sezon serialu bardzo się podobał (pierwszy do dziś próbuje zapomnieć), uważam, że stanowił udany epilog do tamtego netfliksowego sub-uniwersum.
W przypadku "Punishera" twórcy przynajmniej rozumieli oczekiwania widzów tj. w miarę prosta historia, klisze filmów sensacyjnych z drugiej połowy XX wieku i dużo przemocy. Scena z siłowni (s02) to była przecie perła dla fanów tego typu filmowych bitek.
Ogólnie chyba oboje zgadzamy się, że ten nakręcony wcześniej materiał spokojnie dało się uratować i przekuć go w solidny sezon.
PS
Nowy strój wyglądałby zajebiście gdyby nie te DD na klacie.
Edit
Ok, strój wygląda zajebiście tak czy siak, ale to logo na klacie jest naprawdę niepotrzebne.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
27-03-2025, 17:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-03-2025, 17:39 przez szopman.)
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Źle się zrozumieliśmy, ja lubię ten drugi sezon z Punisherem, nawet bardziej niż pierwszy co jest mało popularną opinią, tyle że ten gość, który jest teraz shorwunnerem Born Again, był tylko producentem przy Punisherze, tam showrunnerem był Steve Lightfoot, ale pomimo tego można oczekiwać, że wie, o co chodzi, ale najwyraźniej nie. Po prostu wzięli gościa bez doświadczenia...
Tego właśnie nie rozumiem, Feige i cały Disney mieli do dyspozycji twórców trzeciego sezonu z gotowym planem na czwarty sezon, a zdecydowali się zrobić soft-reboot, ktoś to przyklepał, a potem zdecydowali się zrobić reshooty i nie przyłożyli się do tego, by przygotować się do nich, bo każdy widzi i czuje, jaki to jest potwór Frankensteina.
Najgorsze jest jednak to, że największą firmę rozrywkową na świecie przy priorytetowej serii stać jedynie na 9 odcinków serialu którego większość akcji dzieje się w zamkniętych pomieszczeniach, nie mogli wyrzucić ich do kosza, bo przecież nagranie ich musiało kosztować krocie, sorry, ale odcinki NCIS wygladają lepiej i drożej niż to.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
27-03-2025, 17:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-03-2025, 17:50 przez marsgrey21.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Serio są ludzie, którzy wolą pierwszy sezon Punishera?
W ogóle to przed premierą serialu, myślałem, że po prostu zachowają część nakręconego wcześniej materiału ale bardziej sądziłem, że to będą wybrane jakieś sceny/momenty wplecione sprytnie w nowy kontekst i inną historie. A oni postanowili zachować jak najwięcej z tych sześciu odcinków, w prawie niezmienionej formie. Ponoć odcinek piąty został zachowany w 100%, bez żadnych dokretek, zmian, etc.
I zgadzam się, że zamiast kręcić ten cały nowy odcinek pilotażowy powinni po prostu nakręcić kilka dodatkowych scen typu jakiś koszmar/flashback I wrzucić to jakoś w subtelnie w kolejne odcinki. W przypadku Kingpina, cały wątek dużo by zyskał gdyby pokazali mniej. Najlepiej gdyby od początku serialu on już tym burmistrzem po prostu był od jakiegoś czasu.
Odnośnie samego serialu, to jeszcze uważam, że między Mattem i Heather nie czuć jakieś większej chemii. Jego poprzednie relacje na ekranie wypadały dużo lepiej.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
27-03-2025, 18:03
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Tak, bo ludzie mają ból dupy o to, że Jigsaw nie miał poharatanej buźki.
Mnie najbardziej dziwi, że zdecydowali się na ten soft reboot, wymienili postacie i zrobili to tylko po to, by to zrobić, bo te postacie spełniają tę samą funkcję co Foggy i Karen, tyle że my jako widzowie nie czujemy z nimi żadnej więzi, a i sam serial nie buduje ich w żaden sposób, oni po prostu są i my mamy uwierzyć, że są istotną częścią życia Matta. To się tyczy zarówno nowej dziewczyny, współpracowniczki jak i tego policjanta. Mieli tego czarnego z oryginału z jasną relacją, która w dodatku była głębsza, bo on z jednej strony Daredevilowi pomagał, a z drugiej nie pochwalał tego, że bohaterowie robią, co chcą, a tutaj wprowadzili jakiegoś dziadka, który zobaczył Matta bez maski i teraz mu od czasu do czasu coś donosi, po co to?
Nie jestem w stanie uwierzyć, że kręcenie w studiu było tak drogie, bo większość tych scen dzieje się w zamkniętych pomieszczeniach, nie lokacjach. Druga sprawa, że mogli zostawić to co było, wrzucić naraz te odcinki i później końcowe co tydzień, bo ogląda się to okropnie, zero treści, wszystko takie rwane, oglądam jednocześnie Reachera z Amazon co tydzień i nie czuje czegoś takiego, to jest magia Disneya.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
27-03-2025, 18:27
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Jestem po siódmym odcinku. Boże, ten odcinek nie kwalifikuje się nawet na "guilty pleasure", ależ to było złe. Źle wyreżyserowane, źle zmontowane, źle napisane. Tylko aktorzy ciągną ten wózek.
Nawet nie wiem od czego zacząć ?
- niewidomy Daredevil dotyka ręką szkiców Muse'a i łączy kropki, że jego kolejna ofiara będzie Heather
- Daredevil wbija w biały dzień przez okno do gabinetu
- potem w biały dzień udaje mu się niepostrzeżenie uciec z otoczonego przez policję (w dodatku Anti-Vigilante Tak Force) budynku
- Heather, będąca top psycholożka w NYC nie łączy kropek, że Matt rowniez ma jakiś mroczny sekret
- główny (wydawałoby się) antagonista, teasowany od samego początku sezonu, zostaje zabity po dwóch odcinkach
- jego backstory sprowadza się w sumie do bycia zwyrolem, który umie w taekwondo
- gość trenował kilka lat "old schoolowe" taekwondo I jest w stanie stawić jakikolwiek opór przeciwnikowi pokroju Daredevila (który potrafił pobić Punishera, Bullseye, dużo większego od siebie Fiska, zombie ninja, itp its). Jpd.
- wyjątkowo zły pacing, climax odcinka ma miejsce jakoś w 30 min, po czym zamiast to jakoś sprawnie zamknąć, spiąć klamra, to oni dalej męczą bule nudnymi scenami jeszcze 10min
No i jeszcze raz, bo to było wyjątkowo słabe - Daredevil w biały dzień.
Nie sądziłem, że kiedyś powiem, że trzeci sezon był naprawdę okay, ale przy BA to naprawdę było solidne kino superhero.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
02-04-2025, 10:32
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Bo to jest derdebil, serial dla debili.
Cała narracja jest tak pocięta, tylko pretekstowo połączona, że głowa mała. Postacie są miałkie, wszystko opiera się na tłumaczeniu, co się dzieje, zero akcji (w sensie działania, nie walki), przecież w netflixowej wersji zobaczylibyśmy, jak ten cały Muse odbywa te sesje psychiatryczne, poznalibyśmy jego background, zobaczyliśmy relację z lekarzem, a walka w dzień spuentowana by została tym, jak Daredevil próbuje wyjść w świetle dnia z budynku, by nie zostać zauważonym przez policję. W wersji disneya po prostu znika i chuj.
Ale to jest Derdebil i tutaj takie rzeczy są traktowane jak nieistotny element układanki, skaczemu po punktach "fabuły" którą przygotował zespół fajgiego i byle do celu, nawet jeśli cel jest chujowy. Kończcie to, bo już nie mogę.
Dodam jeszcze coś o zdjęciach, jak ja nienawidzę tego sztucznego światła napierdalającego z okien w każdej pierdolonej scenie, niezależnie od pory dnia... Do tego ta muzyka, derdebil walczy w dzień, w małym pokoju, a w tle lecą chórki operowe jakby walczył na Mustafar.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
02-04-2025, 12:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2025, 12:44 przez marsgrey21.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
W pierwszym sezonie był nawet cały jeden odcinek gdzie Daredevil próbował się wydostać z podobnej policyjnej obławy (nocą). Swoją drogą, kapitalny był tamten odcinek, cały sezon to było mocne 9/10.
Dziś uświadomiłem sobie, że strasznie mnie wkurza ten Cherry. Cała ich relacja jest napisana na kolanie, ich interakcje w ogóle nie "grzeją", a aktor ma totalny deficyt charyzmy. Wygląda jak przeciętny Janusz z bloku. Nie musi wyglądać jak komandos, ale powinien mieć chociaż taki vibe w stylu Bosch.
A w ogóle, to powinien być Brent Mahoney (ewentualnie Jessica Jones) z serialu Netflixa a nie jakiś random.
Ten Cherry to marne zastępstwo za takie postaci jak Foggy, ojciec Landon, Maggie (a propos, co z nią? xD) czy Stick. Zero chemii.
Marsgrey, ciekawości, co sądzisz o teoriach fanów, że:
- Daniel (syn Tonego Soprano) okaże się synem Fiska
- Vanessa zleciła zabójstwo Foggyego
- Foggy przeżył, a jego śmierć była sfingowana xDD ?
(Tak, to są popularne teorie fanbojow)
Ta pierwsza wydaje mi się być prawdopodobna i jeżeli poprowadziliby to w jakiś ciekawy sposob, mogłby to być fajny twist. Nawet pod kątem, Vanessa vs syn bękart. Ale nie ma co się łudzić...
Kolejne dwa odcinki to będzie już w 100% nowy materiał, po resecie, reżyserowali goście od "Lokiego". Nie mam dużych oczekiwań, ale jestem ciekaw czy będzie widać jakąś znacząco różnice względem odcinków 2-7.
I tak, muzyka w tym serialu to chyba największy mankament.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
02-04-2025, 14:41
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Szczerze mówiąc, ten sezon tak bardzo mnie zawiódł, że nie potrafię się zaangażować na tyle, by snuć teorie.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
02-04-2025, 16:50
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Recenzja naekranie.pl:
https://naekranie.pl/recenzje/daredevil-odrodzenie-sezon-1-odcinek-7-recenzja-spoilerowa
Mógłbym się podpisać pod każdą linijka tego tekstu.
No nic, pozostaje czekać na kolejne dwa odcinki, które powinny już wyznaczyć kierunek, którym podaży serial/historia w kolejnym sezonie.
Zastanawiam się czy Feige i ekipa mają jakiś większy pomysł na Daredevila w MCU (tj. Secret Wars czy jakieś inne filmy kinowe). Postać jest chyba bardzo popularna wśród fanów Marvela, młodym i mniej wymagającym fanbojom serial się raczej podoba; ciekawe czy Matt zostanie kiedyś jedna z twarzy kinowego MCU. O ile jego solowe przygody na ten moment pozostawiają wiele do życzenia, tak jako jedna z postaci w filmie mógłby wiele wnieść do takich np "Avengersow". No i let's be honest, na ten moment kinowe MCU nie ma za wielu charyzmatycznych protagonistów, którzy mogliby ten wózek ciągnąć.
Spider-Man, Doctor Strange, Bucky. I that's it w sumie.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
02-04-2025, 17:10
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Jeszcze nie dawno bym powiedział, że nie, ale kto wie, skoro teraz Matt zajmuje się mistycznymi amuletami, to już nic nie stoi na przeszkodzie, może Spider-Man 4 to będzie crossover z Cuckpinem i Derdebilem.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
02-04-2025, 17:13
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Z Daredevilem mają o tyle spoko, że postać jest już dobrze znana widzom/fanom (chociażby nawet z filmu z Affleckiem), nawet tym, którzy nie oglądali seriali, a Charlie Cox to genialny aktor, więc wystarczyloby wprowadzić DD w jednym z filmów o Spidermanie (np. z Fiskiem jako antagonista) i byłoby git.
Poza tym, postać jest na tyle wielowymiarowa, że można go przemielic przez wiele różnych konwencji (może to być zarówno luzniejszy Spiderman, heheszkowy film w stylu Thunderbolts, "mistyczny" Doktor Strange, czy jakiś mroczny solowy projekt z R-ką).
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
02-04-2025, 17:21
Agent Putina
Liczba postów: 4,394
Liczba wątków: 21
Cóż, marne to było. Nie tak jawnie obraźliwe jak wielki rabuś popcornu z karmelem, ale Muse oczywiście fatalny i z charakteru nijak nie przypomina komiksowego pierwowzoru, Cherry cokolwiek żałosny z tym ciągłym "pamiętasz jaka mocna więź nas łączyła?" (no nie, jakoś nie pamiętam), o Kingpinie tyle mogę powiedzieć, że chwilami był na ekranie. Wątek z dresiarzem oczywiście daremny.
Zmarnowali nawet śmierć Muse'a, który mógł na przykład ostatkiem sił artystycznie rozmazać własną krew na tym płótnie co to je naszykował.
02-04-2025, 21:02
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Ten serial robili i robią kompletne miernoty, jak jedni chcieli stworzyć serial, w którym usuwają wszystkie dotychczasowe postacie i zrobić nudny snuj bez podbudowy, tak drudzy wzbogacili to o groteskową przemoc i CGI, nie ma ratunku, a nad tym wszystkim czuwał geniusz fajgi, który za każdym razem wszystko przyklepywał.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
02-04-2025, 21:17
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
https://www.instagram.com/reel/DH8n3k5Oxtx/?igsh=NTc4MTIwNjQ2YQ%3D%3D
Ja pierdolę, pre viz z pierwszego odcinka wywołuje więcej emocji, niż sam odcinek, lepsze przejrzyste zdjęcia, akcja, choreografia, nawet muzyka. Okazuje się, że da się wszystko zrobić praktycznie włącznie z opuszczaniem na linie.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
03-04-2025, 07:25
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Wczoraj mi śmigła wypowiedź showrunnera trzeciego sezonu odnośnie jego planów na sezony 4 i 5:
Cytat: The Season 4 I had planned was quite different," he continued. "It was a Typhoid Mary story. It was going to go into a different direction. And then I was going to circle back to the Bullseye storyline in Season 5. I was starting to plan out future seasons and what we would do, kind of a long arc. And then, of course, Netflix and Marvel broke up because Disney+ wanted Marvel
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
03-04-2025, 12:02
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
No cóż, nowi shorunnerzy dostali wolną rękę jak mówili w ostatnich dwóch epizodach, choć już premierowy odcinek tak naprawdę pokazywał, co wnoszą i... Nic się nie zmieniło.
Nadal brzydkie, przeeksponowane zdjęcia, nadal brak treści, nadal płaskie, nudne postacie, nadal "ratują się" przesadzoną muzyką w tle, bo jak się nie ma co powiedzieć, to próbuje się nadawać dramatyzmu muzyką, nawet gdy dwie postacie rozmawiają spokojnie twarzą w twarz, to w tle pobrzmiewa tududududududududududu, już sobie wyobrażam gdyby ci sami ludzie kręcili np. scenę pomiędzy Mattem i Fiskiem w więzieniu w sezonie drugim, zamiast skupienia na postaciach i ich rozmowie i delikatnej muzyce pod sam koniec przy kulminacji ich dialogu, dostalibyśmy jebitne tududududududu przez całe 2 minuty, bo oczywiście całość też by pewnie skrócili tak, by za dużo treści nie prowadzić.
W scenie imprezy to samo, Matt sobie idzie, w tle chórki... W dodatku mieli czelność skopiować finał trzeciego sezonu z balem i wejściem Bullseye'a, oczywiście w o wiele gorszym i bezemocjonalnym wydaniu. Albo to, albo jakieś popowe kawałki, czyli klasyczny Disney+
Na koniec ten cały misterny efekt "słuchu" Derdebila, w oryginalnym serialu mieliśmy nieruchomą kamerę skupioną na Murdocku, do tego dźwięk stłumiony jakby pod wodą i to było proste i skuteczne, tutaj kamera zmienia co chwilę proporcje obrazu, zniekształca go, obraz maszeruje pomiędzy Mattem i źródłem dźwięku i jest to tak daremne, męczące, zamiast skupiać się na wydarzeniu, wszystko koncentruje się wokół samego efektu, ale to w sumie bardzo wymowne, cały ten sezon to przerost formy nad treścią, szkoda tylko, że ta forma też jest paskudnie brzydka.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
09-04-2025, 08:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2025, 08:19 przez marsgrey21.)
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,381
Liczba wątków: 30
Mały Offtopy, ale mam pytanie do Paszczaka: jak oceniasz run Soule'a? Jestem na drugim tomie i już widzę, że serial mocno się nim inspirowal(Muse, Kingpin jako burmistrz itd.)
09-04-2025, 08:48
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Ja jeszcze zbieram mysli po porannym seansie.
Jak zwykle, mieszane uczucia, spoko momenty/pomysły przeplatane z tandeta, kiepska reżyseria i z niekoniecznie dobrze dopasowana (czy w ogóle potrzebna) muzyka.
Na ten moment moje myśli orbitują wokół dwóch WTF momentów:
- ucieczka Bullseye. Co to k.rwa było?
- Matt ratujący życie Fiska. Serio? Rozumiem decyzję z perspektywy twórców, miał być "plot twist" I mocny cliffhanger przed finałem sezonu, ale tak in-universe i z perspektywy głównego bohatera, to nie miało żadnego sensu. Bullseye mógł zabić największych wrogów Daredevila, a Matt miałby nadal "czyste ręce". Co robi Matt, chwilę po tym jak dowiedział się, że to Vanessa stoi za śmiercią Foggy'ego? Ratuje życie Wilsona Fiska. Jpd.
Oczywiście było więcej głupotek, ale te dwie najbardziej mnie poruszyły.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
09-04-2025, 10:01
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
No ta ucieczka to klasyczne zagranie w tym sezonie/serialu, bo nie traktują tego jak kontynuacji oryginału. Mamy więc praktycznie przeskoczenie po łebkach wszystkich elementów związanych z czymś takim, byle tylko postać znalazła się na końcu tam, gdzie chcą showrunnerzy, żeby mogła dalej robić to, co sobie założyli. Całość przez to jest po prostu dziecinnie naiwna. Tak samo jest z Mattem i Fiskiem, tutaj celem jest zrobienie z Matta dobrego katolika, który naraża się dla wroga, co z kolei ma wywołać w Fisku jakieś wątpliwości moralne, kit z tym, że moralność katolika nie zakłada, że będzie się skakać w ogień za mordercą.
To jest tak grubymi nićmi szyte, że aż głowa mała. Chcieli mieć Fiska burmistrzem, więc go nim uczynili. Bez kontekstu, bez rozwoju, bez powodu. W komiksie te elementy były kontekst, powód, transformacja Kingpina. Tutaj mamy pokaz "fanbojów", którzy bawią się figurkami, nie mając pojęcia, dlaczego stały się one tak fajne w pierwszej kolejności.
W netflixie sama ucieczka to byłby motyw na 2-3 odcinki, na pokazanie stanu psychicznego Pointdextera, tego jak sobie radzi, aż do postanowienia ucieczki, a tutaj? Nic, zero, jak zwykle.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
09-04-2025, 10:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2025, 10:20 przez marsgrey21.)
|