Fury (2014, reż. David Ayer)
Ale sama scena rzeczywiście niesamowicie klimatyczna, najbardziej utkwiła mi w pamięci.

Odpowiedz
(23-11-2015, 12:30)Mental napisał(a):
Cytat:Idą prawdziwi twardziele

Raczej dzieciaki i młodzież - ostatnie resztki tego, co Niemiaszki mogły oddelegować do walki. Przecież w filmie jest wyraźnie mowa, że to rezerwa rezerwy.

Pewnie mówili, ale obraz i dźwięk w tej scenie mówią coś całkiem innego.

Odpowiedz
(22-11-2015, 12:45)Gieferg napisał(a): Przez nią Furia pozostanie dla mnie tym filmem w którym Pitt bierze na klatę trzy kulki od snajpera w efekcie czego robi mu się trochę smutno.

Kij z kulkami. Koleś przyjął na klatę parę granatów, a do samego końca zachował piękne oblicze xD
Ale film i tak dobry - końcówka niemal go grzebie, lecz som tanki, dobrze się ogląda, jest klimat.
Ocena spada do bezpiecznego 7 / 10 i tak już zostanie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Zgadzam się z oceną Mefisto przy czym u mnie to jest "naciągane" 7, nie "bezpieczne" 7. Niby fajnie się to oglądało ale na powtórkę nie mam ochoty.

Odpowiedz
Proponuje przeczytanie pewnej analizy dotyczącej scen potyczek w filmie.


 http://www.modelstory.pl/furia-moglo-wydarzyc-sie-realu/

Generalnie znów powraca dyskusja związana z realnością poszczególnych wątków w filmie. Trzeba pamiętać, że twórcy przyjmując pewną konwencje dają nam również w jej ramach pewne fabularne rozwiązania, które w zamyśle mają być atrakcyjne, widowiskowe i niekoniecznie zgodne z rzeczywistością. Nic odkrywczego prawda ...! Mnie w takich sytuacjach bardzo denerwuje brak konsekwencji. Zgodzę się, wychodząc z kina byłem trochę zawiedziony rozwiązaniem akcji, epilog krzywdzi ten film. Scena końcowa, czyli walka "Furii" z batalionem SS, bardziej szkodzi niż pomaga ugruntować pozycję obrazu Ayer'a na tle gatunku. Opuszczając kino przypomniałem sobie "Saharę" oraz jego remake z 1995 roku z James'em Belushi'm. Takie skojarzenie ... Jedno stwierdzenie, z powyższego artykułu dobrze podkreśla nasze rozważania. Inaczej by to wszystko wyglądało, gdyby u boku Furii wałczyło więcej czołgów. Gdyby ...
,,Nawet kałuże odbijają Słońce''

Odpowiedz
Największy problem tego filmu (oprócz doszczętnie zjebanego 3 aktu) to postacie. One nie są źle zagrane, niektóre są świetne (Shia tutaj wymiata i zalicza rolę życia), ale cała ta załoga to jeden, wielki chodzący stereotyp. A co najgorsze, to stereotyp i klisza do których nie można się przywiązać, nie można ich polubić. Wiem, że chciano pokazać, że nie każdy wojak z USA był kryształowy, ale kolesie mnie odrzucali.
W "BoB" czułem większą sympatię do ludzi, których na ekranie widziałem przez 20 minut odcinka niż do kolesi z którymi spędziłem 2h w czołgu.

Odpowiedz
Po powtórce film nie jest ani gorszy ani lepszy, ale wciąż bardzo dobry. Obsada na ogromny plus, a zwłaszcza Pitt i Shia. Zdjęcia piękne, a muzyka odpowiednio buduje napięcie. Finał i pociski smugowe rewelacja. Ayer powinien kręcić tylko takie kino i nie pokazywać więcej, że jest idiotą robiąc "Suicide Squad". Dobre jest też tu tempo akcji i film się nie spieszy. 8.5/10. Za kilka lat na pewno do tego wrócę.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Właśnie przypomniałeś mi o istnieniu tego filmu - w którym w końcowej bitwie jeden nieruchomy czołg wykasza batalion Nimców, bo ci zamiast po prostu odsunąć się za górkę i przygotować panzerfaust, pchają się prosto pod lufę karabinu - i to z jedynej strony, z której mogą dosięgnąć ich pociski. 14/10, ale nie powtarzam go sobie, bo boję się umrzeć ze śmiechu.

Odpowiedz
Przypomniałem sobie, że ze 2 tygodnie temu wreszcie zmęczyłem ten spin-ff "Gwiezdnych Wojen".
To byłby film przeciętny ale przez "miecze świetlne" staje się komicznie gorszy. Finałowa scena to apogeum durnoty i w sumie wpisuje się w historyjkę o takich zabijakach-idiotach.

3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nic odkrywczego w tym filmie nie ma ale i tak nie jest zły. Wojna to piekło więc Ayer ukazuje to w każdej scenie/ Tytułowa Furia w końcówce (prostackiej, dodam) robi za twierdzę a szkoda, bo byłoby dobrze zobaczyć więcej potyczek z czołgami w roli głównej, zamiast - na przykład - 20 minutowej sceny w kuchni :/ Na pewno obsada spisała się świetnie, ale kurdę, nie dali się polubić. Nie to, że byli papierowi, byli źli, zepsuci, skończeni - Ayer chyba chciał odczarować mit dzielnych wojaków otulonych amerykańską flagą, i po części to wyszło.

Końcówka, czyli obrona skrzyżowania w rozwalonym czołgu o ile jest efektowna, to jest głupia - banda lemingów w niemieckich mundurach szturmuje pół nocy czołg :/ no fucking way żeby to w ogóle rozpatrywać jako część wojny. I w tej samej akcji jest jeden niemiec, który myśli (tutaj propsy, ale nie do końca) mimo to okazuje się że snajper z 50 metrów nie potrafi powalić kolesia, który jest wyłożony lepiej niż tarcza na strzelnicy... Aj, słabe toto bardzo.

Film ma wadę, poważną jednak obsada daje z siebie wszystko, jest brudno, ciężko, beznadziejnie. Kostiumy, zdjęcia i scenografia są z najwyższej półki. I za to oczywiście szacunek dla Ayera. Gdyby nie te dłużyzny i jakieś ciekawsze rozwiązanie obrony w końcówce byłoby rewelacyjnie a tak ocena mocno spada na 6/10
loading podpis...

Odpowiedz
Generalnie, zgodnie z przewidywaniami, masa bredni. Pojedynek z Tigerem - totalna bzdura. Finałowa bitwa chyba jakieś nieporozumienie. 
Sherman wytrzymuje dwa strzały z 88 mm i podjeżdża na 10 metrów do Tigera, pakując mu dwa pociski w tył - wiedzę o walkach pancernych twórcy brali chyba z WoT. Tiger zamiast stać i zdjąć Jankesów z dużej odległości, to podjeżdża bliżej. Jankesi równie inteligentni, zamiast strzelić dymnym i otoczyć Tigera, to jadą wprost na niego, na ''hurra!'', szkoda, że szabelek nie mieli. Walka z niemieckimi PaKami - piękne smugacze, poczułem się, jakbym oglądał Gwiezdne Wojny, tylko czekałem na Dartha Vadera. Czołgi jadą sobie równo obok siebie jak na paradzie, piechota idzie w tyralierze i wali z biodra a la czerwone kurtki z wojny o niepodległość USA - zero taktyki, komend, zgrania. Pociski niemieckich PaK-ów tylko rykoszetują, żaden nie uszkadza żadnego czołgu. Niemcy prują miliardami pocisków, ale peryskopy w czołgach calusieńkie przez cały film.
Finałowa bitwa - 300 esesmanów z minimum 20 panzerfaustami, idących w kwietniu '45 drogą w równiutkich kolumnach ze śpiewem na ustach, nie może poradzić sobie z jednym unieruchomionym i uszkodzonym czołgiem. Nie obchodzą go, nie obrzucają dymnymi, nie chowają się - idą na rzeź. Jak już używają tych panzerfaustów to dwóch pudłuje, a jeden trafia, nie niszcząc czołgu - no gratuluję. Scena, kiedy Pitt wali z .50 na wieży i dostaje kulkę od snajpera - widać, że ściągnięto to z filmu ''Na tyłach wroga''. Nie ma to jak oberwać 7,92mm w klatę i jeszcze strzelać z patetycznie zaciętą twarzą. Generalnie Niemcy to jacyś idioci i czort wie, jakim cudem udało im się wojnę prowadzić przez 6 lat, podbijając 3/4 Europy. 
Niemiecki ostrzał niemieckiego miasta w kwietniu '45 roku - bardzo inteligentne, ciekawe gdzie i po co. Niemiecki porucznik jadący na koniu na początku filmu - yyy... scena totalnie bez sensu. Oprócz tego, parę mniejszych błędów w rodzaju gogli Pitta (i całej jego stylówy zresztą), 2. Pancernej, co to z Niemcami w Afryce walczyła, Tiger z LSSAH i parę mniejszych.
Pomimo tego, jest sporo fajnych, zapadających w pamięć scen: z niemieckim jeńcem, śniadanie z Niemkami, płonący amerykański czołgista, wgniatane w drogę ciało (''Żelazny Krzyż''...). Oprócz tego wszechobecny brud i błoto, niemal wyczuwalny smród, wielki chaos, hektolitry krwi, rozwalanie jeńców, grabież poległych, pokazanie brutalności wojny w pełnej krasie. Na plus bardzo jest też muzyka, efekty, a także smaczki, dokonane na podstawie oryginalnych zdjęć (osobiście wyłapałem chyba ze trzy), smaczki zaczerpnięte z klasyków kina wojennego (wspomniane ciało i ''Żelazny Krzyż'', ''Niech się palą'' z ''Szeregowca Ryana'' i wizja czołgu wprost ze ''Złota dla zuchwałych''  i oczywiście Tiger. Generalnie na plus, ale z dużymi minusami.
(25-06-2014, 15:51)Kaczor napisał(a): Pójdę dla samej batalistyki (prawdziwy Tygrys a nie jakaś replika z dykty) bo pewnie reszta będzie standardowa.
Oj zdziwisz się pan.




Enviado desde mi Mi A1 mediante Tapatalk
[Obrazek: 5684cd5f5a5d098feb38580825cae131.jpg]
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Leci właśnie na TVP. Patrzę sobie, chociaż każda scena która teraz następuje jest dobrze zakonserwowana w mojej pamięci. Ale Jon Bernthal jest zajebisty, każda minuta z nim jest epicka. Potencjał na dzisiejszego Eastwooda. Ktoś w Warnerze miał nosa biorąc Ayera do Suicide Squad, po tym jak zajebiście wyszła mu Furia. Szkoda że potem rozjebali mu film zmieniając w teledysk ;). Tylko ten Shia LeBouf to taki cringe, nie mogę na niego patrzeć, nie sprzedaje mi w ogóle poważnych scen. Ciągle widzę w nim tego stulejarza z Transformers i krzykacza z mema just do it.

Brad Pitt właśnie rzucił młodemu karabin by dokonał swojego pierwszego zabójstwa na naziolu.

"Myślisz że Jezus kocha Hitlera"/"Myślisz że Hitler dałby się przelecieć za batonika"

Ależ ta scena gdy Pitt zmusza młodego Normana do pierwszego zabójstwa była fajnie zrobiona. Jak despotyczny ojciec zmuszający syna prawiczka do pierwszego razu u prostytutki. Jutro obejrzę chyba całą Furię od początku do końca, bo przypominam sobie teraz jak dobry to film.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
Ty chyba Chinatown oglądasz, że DiCaprio widzisz
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
shamar go znalazł i przejął jego konto.


Odpowiedz
To znaczy Pitt, przejęzyczenie
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
Myślałem, że to dowcip odwołanie do Tarantino ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The End of Oak Street (2026), reż. David Robert Mitchell slepy51 29 1,152 12-07-2026, 17:30
Ostatni post: Żółte Krzesło
  The Guest (2014) reż. Adam Wingard Gal Anonim 257 52,552 02-06-2026, 21:01
Ostatni post: Wolfman
  Edge of tomorrow (reż. Doug Liman) 2014 Martinipl 383 87,816 17-05-2026, 11:15
Ostatni post: Gieferg
  Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga (Reż. David Dobkin) 2020 (Netflix) Lawrence 15 3,904 10-05-2026, 19:44
Ostatni post: Bucho
  Amsterdam (2022) reż. David O. Russell Spoilerowo 50 6,691 16-02-2026, 10:58
Ostatni post: simek
  Grand Budapest Hotel (2014, reż. Wes Anderson) PropJoe 34 10,385 16-02-2026, 10:19
Ostatni post: shamar
  Madden (2026) reż. David O. Russell Spoilerowo 9 1,449 26-12-2025, 13:00
Ostatni post: Spoilerowo
  Mulholand Drive (2001) reż. David Lynch Scheckley 4 680 30-11-2025, 16:11
Ostatni post: Mefisto
  Salute of the Jugger - David Webb Peoples - 1989 slepy51 17 4,340 02-10-2025, 00:43
Ostatni post: shamar
  Bright (2017, Netflix) reż. David Ayer Azgaroth 57 12,082 08-07-2025, 09:06
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości