Adam Bloom jest 35-letnim, niespełnionym aktorem, nieszczęśliwym w małżeństwie ojcem dwójki dzieci. Uwielbia uciekać w świat filmowych fantazji, w sytuacji gdy prawdziwe życie wydaje mu się pasmem niekończących się porażek. Nieoczekiwanie odnajdzie sens swojej egzystencji w pracy nauczyciela.
Przez prawie 10 lat Zach Braff przymierzał się do swojego kolejnego filmu, gdy wreszcie wraz z bratem Adamem przygotował satysfakcjonujący go scenariusz, projekt napotkał na trudności finansowe. Mimo dużego sukcesu kasowego swojego debiutanckiego „Powrotu do Garden State” (36 mln$ na całym świecie przy 2 mln$ budżetu) żadna z wytwórni nie była zainteresowana finansowaniem obrazu, lub też finansowaniem go bez niezadowalających Braffa zmian w scenariuszu. Ostatecznie udało mu się, także dzięki wkładom własnym, uzbierać 3 mln$, do zamknięcia przewidywanego budżetu nadal brakowało 2 mln$. Były gwiazdor serialu „Scrubs” zdecydował się na zbiórkę na serwisie „Kickstarter”, jak wiadomo o całej sprawie zrobiło się bardzo głośno, a „Wish i Was Here” wraz z projektem kinowej „Veronici Mars” rozreklamowało serwis jak i całą ideę crowd-foundingu. Ostatecznie „J.D.” uzbierał 3 mln$ i mógł rozpocząć kompletowanie obsady.
W filmie oprócz Braffa wystąpią między innymi Kate Hudson, Mandy Patinkin, Joey King i Josh Gad, a epizody zaliczą kumplujący się z reżyserem Donald Faison i Jim Parsons. Premiera odbędzie się na najbliższym festiwalu w Sundance, a przybliżona data wejścia do amerykańskich kin to wrzesień 2014 roku. Dla mnie, jako wielkiego fana „Garden State” jest to chyba najbardziej oczekiwany film przyszłego roku.
24-11-2013, 12:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2014, 16:48 przez Szaman.)
To nie Braff rozreklamował Kickstarter, no gdzie. To prężnie działający serwis od lat, a projekty filmowe ludzi z mainstreamu to z kolei nowość, dośc kontrowersyjna zresztą. Pisałem o tym tutaj.
Na film oczywiście czekam, zdecydowanie jedna z najważniejszych premier przyszłego roku.
Braff idealnie trafia w mój gust, a w debiucie pokazał, że doskonale rozumie pokolenie zagubionych dwudziestokilkulatków. Czekam bardzo i mocno kibicuję. Inteligentny twórca.
GARDEN STATE splynął po mnie, co dziwne, bo lubilem wtedy Braffa (po SCRUBS). Teraz mnie nie obchodzi, a jego mowienie o ludziach "moi fani" brzmi strasznie ćwokowato w tym jego wideo z Kickstartera. Nie czekam kompletnie, ale może jak odświeże GARDEN STATE to się to zmieni.
(25-11-2013, 13:01)desjudi napisał(a): To nie Braff rozreklamował Kickstarter, no gdzie.
Kickstarter działał od lat, ale nie ma co udawać, że boom na niego zrobił się w konkretnym momencie. A właściwie dwóch momentach: 1) Tim Schafer i jego przygodówka (o którym nie ma chyba ani słowa w Twoim tekście, a było o nim bardzo głośno), po nim koledzy z Obsidian i Brian Fargo; a następnie: 2) Veronica Mars i po niej Zach Braff. Dopiero po tych dwóch momentach Kickstarter stał się powszechnie omawianaym tematem. Growi celebryci najpierw go rozreklamowali w świecie gier i trochę poza nim, a potem przyszli filmowi celebryci i dopełnili tego.
PS des, Braff nie jest autorem SCRUBS. ;)
25-11-2013, 13:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2013, 13:51 przez Gal Anonim.)
Jak ślicznie, w tle Simple Song, które uwielbiam od czasu usłyszenia w How I Met Your Mother. Już to mnie kupiło :) a poza tym zapowiada się świetny, ciepły film.
Nie powiem, rzeczywiście Simple Song fajnie pasuje. Nie powiem, o ile w ogóle mnie nie jarał ten film (kojarzyłem głównie z kickstarterowym apelem Braffa do "fanów"), to po obejrzeniu tego teasera, nie jara mnie nadal, ale przynajmniej wszedł na listę "może obejrzę w domu".
Z jednej strony, Garden State wspominam umiarkowanie dobrze. Z drugiej, nawet te dziesięć lat temu wydawał mi się trochę zbyt emo-hipsterski. Nie podejrzewam, żebym się na złapał na ten sam klimat będąc 10 lat starszy. W dodatku ten teaser sugeruje trochę za dużo podobieństw do Garden State. The Shins. Pierwsza scena kojarzy się ze sceną z tapetą i koszulą. A scena na pustyni - ze sceną na przyczepie, czy co to tam było.
Aha, jedno trzeba przyznać. Wygląda to całkiem ładnie. Nawet te ujęcia z CGI.
09-04-2014, 22:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-04-2014, 22:21 przez PropJoe.)
Dokładnie to co chciałem obejrzeć. Bo właściwie w tym przypadku nie oczekuje artystycznego rozwoju, doskonalenia rzemiosła, czy unikania powtarzalności. Chcę po prostu drugiego "Garden State" (a właściwie trzeciego, bo za drugie może już uchodzić "Last Kiss" Goldwyna).
Zawsze myślałem, że to forum jest raczej przesadnie maczo a tu proszę, nawet Garden State ma tu fanów. Czy po prostu źle pamiętam, że film był strasznie emo? Bo nie wiem, ile macie lat i czy odświeżaliście ostatnio, ale ja jestem niemal pewien, że nie zniósłby próby czasu tak dobrze jak (i tak dużo lepszy wtedy) Lost in Translation.
A, no i pierwsze recenzje niezbyt optymistyczne, nie?
10-04-2014, 15:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-04-2014, 15:38 przez PropJoe.)