Gravity (2012) (Reż. Alfonso Cuaron)
Mefisto chodziło raczej o fotę M. Ryan.

Odpowiedz
Cytat:A co do Sandy Bullock to dla mnie była świetna!...... sądzę, że nominacja do Oscara powinna być.
Taaaa. Jak ona pięknie, dyszała! I to prawie przez cały film. Niezapomniane wrażenia. Napracowała się kobieta. Chyba faktycznie jej się ten Oskar należy. :)
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
Nie podoba mi się takie podejście, że całą rolę Sandy Bullock sprowadza się do "dyszenia". Tak samo jak bardzo mnie się nie podobało i nie podoba jak wiele osób sprowadza kreację Anne Hathaway z "Les Miserables" do "płaczenia". Naprawdę za proste i błędne takie ocenianie, które bardziej pasuje do jakiś filmwebów czy złośliwców w komentarzach z IMDb niż tak wysoko renomowanym miejscu jakim jest forum KMF.
Jak ja napisałem, dla mnie rola Bullock jest bardzo przekonywująca i na pewno nie ograniczyłbym ją do "dyszenia" i "krzyczenia".
A co do zdjęć to każdemu może się trafić mniej fotogeniczne ujęcie, nie dramatyzowałbym. Plus widziałem Sandrę Bullock u Craiga Fergusona w czerwcu i wyglądała bardzo dobrze:

/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
A co na to poradzę, Lawrence, skoro ja tylko to dyszenie zapamiętałam z tej roli? No, jeszcze była słodka scenka z rozmową z Chińczykiem (sic! - jak miły ukłon Amerykańców wobec swych wierzycieli!). Mogę zrozumieć, że wczułeś się w to co gra Bullock, że przekonała cię, iż jest dzielną kobietą zagubioną w przepastnym kosmosie, że denerwowałeś się, czy się jej uda wylądować na Ziemi (naprawdę? dopuszczałeś ewentualność, że może się to nie udać? Cała amerykańska ekipa miałaby zginąć w kosmosie z powodu rosyjskich śmieci - resztek statku?). Rozumiem cię, choć ja kompletnie nie czułam tych emocji, raczej rozbawienie (ach te amerykańskie stereotypy - ruscy ciągle stanowią zagrożenie, nawet jeśli się rozpadli; piją nawet w kosmosie, a Chińczycy nagle są cacy). Dlatego uważam, że nie jest to oskarowa rola, nawet nie z powodu braku umiejętności aktorki, tylko z samej mizerii tej roli. To już Clooney zdziałał więcej, mimo, że taki żartowniś i lekkoduch, to jednak pokazał, że tak naprawdę w środku, jest facetem poważnym, skłonnym poświęcić się dla idei wyższej, by to kobieta wyszła z tego boju zwycięsko i skoro nie mógł jej pomóc uzyczając zwyczajowo silnego ramiona, to chociaż duchem ją wsparł. :)
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
Rola Bullock jest jak najbardziej na plus, ale ja bym jej nawet nominacji nie dał.

Odpowiedz
Kanadyjski astronauta wywalony z kina za głośnie komentowanie Gravity ;)
http://www.thebeaverton.com/chris-hadfield-ejected-from-movie-theatre-for-loudly-heckling-gravity.htm

Odpowiedz
Bo osoby z branży nie powinny oglądać filmów na ten temat. Ja też miałem odruch wymiotny przy oglądaniu Wiatru o regatach America's Cup.

Do tego wygląda na to, że na testach kwalifikujących do wystrzelenia w kosmos nie sprawdza się dobrych manier.

Odpowiedz
Przy IQ 180 jakie ponoć mają astronauci możnaby oczekiwać, że coś tak podstawowego jak maniery czy kulturalne zachowanie w miejscach publicznych nie będzie wymagało specjalnych szkoleń w NASA... no i jak gość myśli, że jest jakiś szczególnie chytry wykrywając "błędy" w filmie rozrywkowym (nie dokumentalnym) i musi to koniecznie ogłosić każdemu na sali, to chyba ma wyjątkowo niską samoocenę jak na astronautę. Kanadyjczyk z niego też chyba słaby, biorąc pod uwagę stereotypy o kanadyjczykach ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
wg relacji zachował się wyjątkowo kretyńsko - film filmem, nie udaje dokumentu i nie jest kręcony w kosmosie, miał za zadanie zbliżyć kosmos ludziom w sposób jak najbardziej przyjmowalny, ale widać że Chrisowi brak grawitacji zaszkodził nader mocno, i film Cuarona potraktował jak jeden z wypadów w "I have been in space!"...

Ale żeby pierdzieć na głos, to trzeba być całkiem porytym. Może upił się z tęsknoty?

loading podpis...

Odpowiedz
No szkoda, że w filmie nie zawarli realistycznej procedury oddokowania sojuza, która pewnie trwa ze 2 godziny :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
http://www.thebeaverton.com/disclaimer

The Beaverton is a news satire and parody publication . All articles contained within this website, however similar to real events, are fictitious.

Tyle w temacie.

Odpowiedz
;) No w sumie by pasowało, jak doczytałem o tym pierdnięciu ;)

Odpowiedz
@DoniaAgata To trochę przykre, że rolę Sandry Bullock będziesz ograniczała wyłącznie do dyszenia. :( Ale to prawda, że ja cały film kibicowałem jej i bałem się o nią. Jako mały dzieciak uważałem, że główni bohaterowie w filmach nie umierają i jakie potem było moje zdziwienie na "Titanicu" kiedy Leo zmarł. Tak samo i tutaj naprawdę przez cały seans jak na szpilkach oglądałem ten film. I akurat nigdy nie patrzyłbym na niego przez pryzmat geopolityczny, tym bardziej, że sam reżyser, akurat Amerykaninem nie jest, ani też nie jest typem Rolanda Emmericha. Clooney oczywiście był OK, ale niestety ja za bardzo nie odczułem, że gra on jakąś postać. To był po prostu George Clooney w skafandrze. Czarujący jak zawsze, ale mimo wszystko.
I nie uważam, że rola Sandy jest słaba. Toż przecież nie byłoby żadnego napięcia, gdyby to była postać a la MacGyver.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Lawrence, tak jak pisałam, rozumiem twoje zauroczenie Sandrą Bullock i postacią, którą grała. Rozumiem, lecz absolutnie nie podzielam. Co do geopolitycznych skojarzeń - nic na to nie poradzę, że je miałam, może dlatego, że się nudziłam, główka zaczęła mi pracować w tym właśnie kierunku. Wiem, że Cuaron nie jest Amerykaninem, ale film chyba robił za amerykańskie pieniądze i od amerykańskich sponsorów (plus angielskie). Nie jest w typie Emmericha, ale nie jest powiedziane, że nie może takim typem się stać.
Rola Sandy jest słaba - pisząc te słowa, a raczej użyłam okreslenia, że jest mizerią, nie miałam na myśli tego, że jest ona słaba fizycznie, psychicznie etc. Jest mizerna, bo cały czas tak samo płaska, bez żadnej głębi, czy wyskoków. Czy są jakieś momenty, kiedy cię wzrusza? Pomijam opowieść o zmarłej córce, bo to jest raczej żenujący chwyt pod publiczkę. A Clooney, nawet przez tę chwilę ile różnych odcieni miał do zagrania - żartowniś, ambitny - ciągle chciał pokonać Rosjan w długości spaceru, opanowany, w końcu - zdolny poświęcić się dla kobiety, by mogła dotrzeć na Ziemię i być może rodzić przyszłych małych kosmonautów ku chwale ojczyzny. A Ryan? Ciągle na tej samej nucie, roztrzęsiona, nieporadna, no właśnie - w sam raz taka, żeby się spodobać mężczyznom (bo to oni są przede wszystkim publiką tego filmu) - wymagająca opieki, troski, pomocy, a w dodatku niezła laska. Już ktoś tam się nagłówkował, żeby się podobała. Clooney został uśmiercony - bo po facetom na widowni rywal? Mogli być z Sandrą cała godzinę sam na sam. I wybrano taką aktorkę, ktora podoba się facetom w każdym wieku, i starym i młodym. :)
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
(31-10-2013, 00:06)Lawrence napisał(a): że ja cały film kibicowałem jej i bałem się o nią.

kurwa, na zawał nie zejdź :P

(31-10-2013, 01:30)Donia Agata napisał(a): Rola Sandy jest słaba - pisząc te słowa, a raczej użyłam okreslenia, że jest mizerią, nie miałam na myśli tego, że jest ona słaba fizycznie, psychicznie etc. Jest mizerna, bo cały czas tak samo płaska, bez żadnej głębi, czy wyskoków.

I Pan zszedł na Ziemię i rzekł: Amen, sister!
Sandra zagrała ok, ale jej rola jest tak kiepawo napisana, że nawet górnik nie miałby co szlifować
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ja na 'Grawitacji' wreszcie zrozumiałem, po co siedzi się w kinie w tych pieprzonych okularach. To pierwszy seans, w którym użycie znienawidzonego 3D autentycznie ma sens; te wszystkie lewitujące śrubki, długopisy, krople wody wyglądają wspaniale. Wizualnie film jest majstersztykiem, sceny bombardowania stacji oglądałem na krańcu fotela, bo, podobnie jak Lawrance, kibicowałem dr Stone (ale też Kowalskiemu). Wciągnąłem się w historię, jakkolwiek była nieprawdopodna, i polubiłem jej bohaterów. Jako surwiwalowy akcyjniak 'Grawitacja' sprawdza się znakomicie.
W kinie przede mną siedział jakiś dziadek (~80 lat, tak na oko), był sam. Szedłem potem za nim na parking, a on przez całą drogę nadawał coś w stylu 'Co oni zrobili?! To szaleństwo, szaleństwo!'. Potem wsiadł do starego uno i odjechał ciągle gestykulując. Ja przeżywałem podobne emocje. Po to jest kino.
One day closer to death.

Odpowiedz
(31-10-2013, 00:06)Lawrence napisał(a): Toż przecież nie byłoby żadnego napięcia, gdyby to była postać a la MacGyver.

To znaczy, że co w sumie? ;>


(31-10-2013, 01:30)Donia Agata napisał(a): A Ryan? Ciągle na tej samej nucie, roztrzęsiona, nieporadna, no właśnie - w sam raz taka, żeby się spodobać mężczyznom (bo to oni są przede wszystkim publiką tego filmu) - wymagająca opieki, troski, pomocy, a w dodatku niezła laska. Już ktoś tam się nagłówkował, żeby się podobała.

Gdzieś czytałem, że gravity jest jak na sci-fi wyjątkowo popularne u dorosłych kobiet, co potwierdziłem później osobiście zabierając mamę do kina, także Sandra gra raczej sympatyczną postać ogólnie, a nie mokry sen młodego geeka, choć nie powiem, sceny w majteczkach przywitałem bardzo entuzjastycznie, ale też Ripley, mimo, że generalnie inna postać to swoje boje z morderczym kosmitą również toczyła w skąpej bieliźnie i jakoś nikt jej tego nie miał za złe. Także tanich chwytów z ratowaniem małej dziewczynki.
Gdyby np. głównym bohaterem był clooney grający clooneya, kosmiczny, czarujący kowboj który wie co i jak i nigdy nerwy mu nie puszczają to ten film by zdecydowanie stracił dryfując w stronę armageddonu i kończąc się pokazaniem kosmosowi fucka. Także jak dla mnie to i pomysł na postać bullock dobry i zagrane to jest też dobrze, bo emocjonowałem się jej losem. A czy warsztatowo to jest rola wybitna, to ja się nie znam, ja wiem tylko, czy mnie coś przekonuje.

(31-10-2013, 11:06)Landers napisał(a): Szedłem potem za nim na parking, a on przez całą drogę nadawał coś w stylu 'Co oni zrobili?! To szaleństwo, szaleństwo!'. Potem wsiadł do starego uno i odjechał ciągle gestykulując. Ja przeżywałem podobne emocje. Po to jest kino.

Moja mam o przedostatniej scenie powiedziała, że hamowała na fotelu razem z Sandrą :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Byłem; widziałem; przeżyłem; wróciłem szczęśliwie na Ziemię...

Od każdego filmu - niezależnie od gatunku - oczekuję tego by wciągnął mnie w swój świat; bym na te kilkadziesiąt minut zapomniał o tym gdzie jestem i kim jestem...
Grawitacja właśnie to zrobiła i to w taki sposób; że jeszcze kilka dni po seansie byłem pod wrażeniem.
Pomimo banalnej fabuły; pomimo przewidywalności; pomimo pewnej "ckliwej" zagrywki zastosowanej przez Cuarona by popchnąć akcję do przodu - ten film wciągnął mnie totalnie w wykreowany przez siebie świat.
Moje postrzeganie przestrzeni kosmicznej zostało na nowo zdefiniowane. Można poczuć ten bezmiar kosmosu i pustkę.
Zdjęcia są przepiękne; a technologia 3D w jakiej dane mi było obejrzeć film nareszcie zaczęła mieć dla mnie sens (Avatara traktowałem jako ciekawostkę i popis technologii).
Do tego niesamowity soundtrack; utwór "Debris" ma w sobie tyle niepokojących wibracji, że do dziś ciary chodzą mi po plecach....

Co do aktorów... powiem tak - zarówno Sandra jak i George nie popsuli mi przyjemności z oglądania tego spektaklu i o to chyba chodziło...

Podsumowując: po raz pierwszy od dawna poszedłem do kina i poczułem magię :)
Do Bats Eat Cats ? ? ?

Odpowiedz
heh, porównywanie realizmu Gravity z Armageddonem jest złe!

A symbolika (Gratiwacja) aż tak ci się nie podobała? (Nowe życie, narodziny)?

zgadzam się z 48 FPS - w jednej scenie, kiedy prom dostaje i całość przelatuje przed kamerą wsio było rozmazane - było to nazbyt widoczne. I pewnie parę takich ujęć było, co źle przez to wyglądały.
loading podpis...

Odpowiedz
(01-11-2013, 13:59)freak_outXP napisał(a): po drodze jeszcze były "Transformensy" czy "ID4", ale to jednak nie to

Gros efektów w ID4 jest pozbawionych CGI akurat :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Killing Them Softly (2012) [reż. Andrew Dominik] nawrocki 111 26,764 11-09-2024, 22:58
Ostatni post: Dr Strangelove
  Total Recall 2012 - najbardziej niepotrzebny remake świata desjudi 43 12,470 15-02-2023, 22:58
Ostatni post: shamar
  September Eleven 1683 (Bitwa pod Wiedniem) (2012) Lawrence 81 24,776 11-11-2022, 21:32
Ostatni post: OGPUEE
  The Grey (2012) vast 64 20,408 10-07-2022, 23:54
Ostatni post: shamar
  Chronicle [Kronika], 2012 Mierzwiak 11 5,353 07-05-2022, 13:14
Ostatni post: Rozgdz
  End of Watch (2012) reż. David Ayer nawrocki 53 16,006 11-02-2022, 12:12
Ostatni post: shamar
  Universal Soldier: Day of Reckoning - 2012 slepy51 21 5,868 24-02-2021, 15:40
Ostatni post: Gieferg
  2012 (reż. Roland Emmerich) Don Vito 270 49,091 12-01-2021, 09:39
Ostatni post: Debryk
  Argo (2012, reż. Ben Affleck) Bogdan 98 26,709 24-07-2020, 02:19
Ostatni post: Gieferg
  Roma (Netflix, 2018) reż. Alfonso Cuarón Pelivaron 58 13,084 05-03-2019, 02:16
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości