Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,550
Liczba wątków: 79
Ciulski plakat:
Taki sobie zwiastun:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=AFp6BVHiVPo[/youtube]
Banalna fabuła:
Gościu tropi mordercę narzeczonej.
Wrażenia po seansie:
WOW! Co za film. Poki co chyba najlepsza rzecz, jaką widziałem w tym roku. Fabuła niby prosta jak drut, ale jednocześnie cholernie zaskakująca - nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim rozwojem wydarzeń w zadnym innym filmiku o seryjnym mordercy tropionym przez pana policjanta. Do tego dochodzą kapitalne zdjęcia, mega brutalność (realizm scen gore wręcz niespotykany, nie to co CGI krew w hollywoodzkich filmikach tryskająca na lewo i prawo), wiecej niż dobre aktorstwo (kilera gra główny gościu z "Oldboja") i w sumie tyle tytułem wstepu. Mam nadzieję, że ktoś się zainteresował, bo film jast naprawdę rewelacyjny, czegoś równie dobrego w podobnych klimatach od czasu również południowokoreańskiego "The Chaser" nie ogladałem, także zachęcam wszystkich, którym podobał się wspomniany właśnie filmik, bo "I Saw The Devil" jest chyba nawet ciut lepszy.
Bezwzględnie ogladać!
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
05-12-2010, 16:53
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Koreańczycy o seryjnych mordercach opowiadają najlepiej na świecie. Tak po prostu. Dzięki za info, już się zabieram.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
05-12-2010, 18:07
Stały bywalec
Liczba postów: 10,414
Liczba wątków: 5
Oglądałem to akurat parę dni temu. Ten film jest tak okropnie nielogiczny, naciągany, wypchany kliszami i przy tym idiotyczny w samych swoich założeniach, że po prostu nie dałem rady robić nic innego jak tylko łapać się za głowę przez te bite dwie i pół godziny.
Lubię kino koreańskie, w miarę lubię kino Kim Ji-woona (zwłaszcza "Słodko-gorzkie życie") ale tym razem niestety pudło. Seryjnie rozważam "I Saw the Devil" jako jedną z najbardziej przekombinowanych rzeczy ever.
05-12-2010, 18:53
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
a zatem mamy dwie skrajnie odmienne opinie na temat filmu. jako że ze ślepym51 jest mi po drodze w bardzo wielu sprawach, to zaufam jego ocenie, ergo: już właśnie w tym momencie zasysam:)
05-12-2010, 22:20
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
film nie podobał mi się. sorry, slepy, masz u mnie minus 10 pkt od szacunku, minus 5 od autorytetu i minus 3 od zaufania. już nie rządzisz na dzielni.
:)
a na serio to motyw zemsty w tym filmie jest tak przerafinowany, że mózg mi pod koniec wyparował uszami. mega dużo dramaturgicznej pary poszło z tego powodu w gwizdek. powtórzę za Albertino: kombinatoryka wyższego stopnia, przy której Bohr i Heisenberg to adepci fizyki w ogólniaku. w każdym razie jedna scena rządzi: środek nocy, koleś podwozi laske na stopa, w pewnym momencie gdzieś na zapiździajewie zatrzymuje auto, sięga do tył po kawałek metalowej rury i wali laske po łbie, aż czaszka jej pęka. całość rejestruje nieruchoma kamera. sugestywne.
14-12-2010, 23:35
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Kolejny rewelacyjny film koreańskich braci. Jako film sensacyjny/thriller świetnie bawi się motywem kat/ofiara, co rusz zmieniając perspektywy. Aktorstwo bardzo sugestywne, zdjęcia, montaż (akcja w taxi!) - palce lizać. Na poziomie idei - studium zemsty, ale tutaj akurat film nie jest za świeży, bynajmniej dla mnie, który po kilka razy widział "Pana Zemstę", "Oldboya" i "Panią Zemstę". Słowo o przemocy - dosadna, miejscami dzika, jednak w finale odzywały się we mnie jakieś chore żądze, bo zacząłem sam wymyślać, jak tu najlepiej drania ukarać ;) Ode mnie mocne 8/10, ale osoby, dla których to pierwszy kontakt z tego typu kinem z Korei, dadzą pewnie więcej.
24-01-2011, 17:04
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Oglądałem to przez dwa dni, za każdym razem przysypiając i rwąc sobie włosy z głowy.
Pierwsze 14 minut zapowiada bardzo mocny, klimatyczny thriller. Kolejne 34 minuty są nieco słabsze, ale niepozbawione oczekiwania na to, co będzie dalej. Tuż po tym czasie, a dokładniej po wieśniackiej scenie walki w szklarni reżyser serwuje nie tyle zwrot akcji, co po prostu każe głównemu bohaterowi zrobić coś, co przeczy wszelkiej logice, zdrowemu rozsądkowi, a przy okazji stanowi obrazę dla widza. To co następuje od tego momentu aż do końca mogę określić tylko jednym słowem: dno.
Jeszcze jakieś plusy? Główny bohater nosi bardzo fajną kurtkę.
04-04-2014, 16:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2014, 16:34 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Mierzwiak, zgadzam się z każdym Twoim słowem. Debilizm bohatera jest tak widoczny, że tylko czeka się, aż powinie mu się noga. Oj, strasznie to głupie, a szkoda, bo szansa na zajebisty thriller o zemście była całkiem realna - reżyseria i wykonanie są pierwszorzędne, ale co z tego, skoro scenariusz każe widzom iść za jedną rękę z idiotą, a za drugą z psychopatą.
Inny plus - ostatnia scena, sama w sobie, bo w kontekście reszty filmu wypada równie żałośnie.
04-04-2014, 21:50
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Z leksza popierdolony był ten film.
Przez pierwsze 90 minut myślałem, że to najlepsza rzecz na świecie. Pomysł na zemstę, bohaterowie, motywacja, sposób realizacji - 10/10. Ale później bohater popełnia oczywisty błąd, którego spodziewałem się od samego początku, i wszystko zmienia się w krwawy odcinek Strażnika Teksasu, ze słabymi pościgami samochodowymi pozbawionymi napięcia.
Poza tym w pewnym momencie przemoc - początkowo niewygoda i realistyczna - staje się kreskówkowa i przestaje robić wrażenie. To wina niepotrzebnych wstawek, takich jak ta w taksówce, która była zbędna i służyła tylko do tego, żeby było trochę więcej krwi. Znaczy, myślałem że to ma zwiastować, że bohater popełnił błąd i powinien jak najszybciej go naprawić, że najdzie go refleksja, żeby może nie pierdolić się w tańcu, bo skutki są opłakane, ale nie, nic z tych rzeczy.
Podobało mi się, że nie ma tu morału typu "przemoc rodzi przemoc", którego się spodziewałem w ostatniej scenie. Podobał mi się morał "złych ludzi trzeba jak najszybciej zabijać". Podobało mi się aktorstwo i dialogi, co w azjatyckim kinie to rzadkość. Wszystko mi się podobało oprócz przegiętej, przewidywalnej i pozbawionej klimatu końcówki. 8/10
10-06-2016, 07:18
|