MEGA film, nie sposób się oderwać. Pięknie zarysowana historia w pierwszych kilkudziesięciu minutach nadaje dodatkowego smaczku finałowi, kiedy to ważą się losy postaci, które absolutnie nie były mi obojętne (za wyjątkiem pięciu samurajów-zapychaczy, pełniących również rolę comic relief). Fachowo pokazano dlaczego skrzywiony lord musi zostać zgładzony. Wszystkie chore akcje robiły odpowiednie wrażenie, co nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę, kto stał za kamerą. Ostatnia bitwa oczywiście sam "mjut" - są w niej zarówno kapitalne walki jeden vs dziesięciu, jak i kozacki pojedynek mano-a-mano. Wszystko to zmierza do bardzo satysfakcjonującego finału, w którym absolutnie nic bym nie zmienił.
Ta postać ogólnie jest trochę inna i to co napisałeś w spoilerze dobitnie pokazuje, że Kiga nie jest zwyczajnym, przypadkowo napotkanym człowiekiem z gór.
Ode mnie 10/10.
PS. Zapomniałem wspomnieć o humorze, którego nie ma jakoś strasznie dużo, ale jak już jest, to beka murowana. Szczególnie zabawna była scena, Mistrzostwo.
(25-07-2011, 19:17)raven.second napisał(a): Również i końcówka odrzuca,
Ta postać ogólnie jest trochę inna i to co napisałeś w spoilerze dobitnie pokazuje, że Kiga nie jest zwyczajnym, przypadkowo napotkanym człowiekiem z gór.
Ode mnie 10/10.
PS. Zapomniałem wspomnieć o humorze, którego nie ma jakoś strasznie dużo, ale jak już jest, to beka murowana. Szczególnie zabawna była scena, Mistrzostwo.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
04-05-2013, 18:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2013, 18:17 przez Wawrzyniec.)
Spoiler




