http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
04-08-2010, 17:39
|
Inception (2010)
|
|
O, widzisz military - tak właśnie należy pisać opinie antyoptymistyczne. W tym momencie nie tylko nie mogę nic zarzucić Jakuzzowi, ale też trudno mi się z nim kłócić o przedstawione racje.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 04-08-2010, 17:39 Rodia napisał(a):vast napisał(a):sen się wali, muzyka napierdala, nagle wyciszenie i gadka szmatka o miłości i takich tam... duży minus za takie zabiegi.Rozmowy Cobba i Mal o ich uczuciu, gdy wszystko wokół nich się wali to dla mnie najlepsze momenty filmu. Zwłaszcza jak się żegnają i początek sceny jest utrzymany bez muzyki w kompletnej ciszy - 10/10. a mi to kompletnie nie odpowiadało. nawet przez ułamek sekundy w moim umysle zrodziła sie mysl porownujaca to do telenoweli
04-08-2010, 18:16
Uwaga antyincepcjoniści, pierwsza osoba obniża ocenę filmu! Przejrzałem na oczy! To film DLA DZIECI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11111
Mówiąc serio, po zastanowieniu, to film o którego maksymalnej ocenie muszą zadecydować kolejne seanse, więc nie będę się rzucać na dyszkę. 04-08-2010, 18:34
Już bez przesady z tą dyszką - 9 to max jak dla mnie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 04-08-2010, 18:59
No więc mówię, jeśli już dyszka, to nie pochopna, wystawiona a bo tak fajnie się oglądało : )
04-08-2010, 19:03 Mierzwiak napisał(a):Uwaga antyincepcjoniści Brzmi zupełnie jak antykoncepcjoniści. "Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin 04-08-2010, 19:17
Środek antyincepcyjny - zapobiega wpadce podczas podłączenia się do czyjegoś snu bez zabezpieczenia
04-08-2010, 19:21 Mefisto napisał(a):Ale to nie było do Ciebie akurat - to tak kwestią klarownościWiem. Zacytowałem po prostu fragment Twojego posta, bo się z nim zgadzam - nie dlatego, że odebrałem to jakoś personalnie. Ps. Co do postu Jakuzzi - przecież military napisał prawie to samo, tylko z większym jajem
04-08-2010, 19:50
to chyba inaczej rozumiemy "jajo" i "to samo", bo jak dla mnie to dwie odmienne antyincepcyjne - że tak skorzystam z forumowej nomenklatury - opinie 8)
04-08-2010, 20:02
Jakuz wyraził nieco odmienną opinię, ale mam wrażenie, ze gdyby nie pierwszy akapit jego postu, inaczej byście na nią reagowali.
04-08-2010, 20:22 Mefisto napisał(a):Gieferg napisał(a):Może bym ci i nawet odpowiedział, ale podstawowy problem z Incepcja jest taki, że ani nie odczuwam potrzeby żeby to szybko znowu obejrzeć, ani mi to nie siedzi w głowie i nie powoduje że o tym myśle, ani nawet nie bardzo chce mi się o tym dyskutować. Więc nie bede tearz przeszukiwał postów Military'ego żeby kogokolwiek przekonywać. Z tym, że mi się mimo pewnych rzeczy, które mi nie podeszły film podobał. Tyle że nie wywołał jakiegoś specjalnego zachwytu. Przypominam - 8/10 (choć rozważałem - i nadal rozważam 7). Cytat:Jego potęgę unaocznialy sceny, w których Ariadne wdrazano w tajniki kreacji swiata snow. Ano właśnie. A potem już w sumie nic. 04-08-2010, 20:33
W 100% zgadzam się z Jakuzzim. Inception to imponujący pod każdym względem film, tylko ocena jest o tyle utrudniona, że z jednej strony do bardzo wielu spraw można się dopierdolić, ale z drugiej specyfika filmu jest taka, że też wszystko to można jakoś uzasadnić w mniej czy bardziej naciągany sposób. U mnie podczas seansu dominowała raczej myśl, że można by coś lepszego zrobić z tego co miał Nolan. Najchętniej to bym zobaczył cały sezon serialu "Detektyw Cobb na tropie"
Phil napisał(a):A właśnie mi się podobało, że Nawet jeśli widzieliśmy to w miliardzie filmów, to nie znaczy, że teraz scenariusze trzeba pisać tak jak ten, czyli bez żadnych konfliktów i silniejszych emocji w kompletnie niezgranej, posklejanej naprędce ekipie. Życie jest konfliktowe, a że filmy zazwyczaj przedstawiają jakąś nietypową sytuację to bohaterowie tym bardziej powinni kombinować. Aha, zauważyliście taki, chyba już charakterystyczny dla Nolana knyf, czyli efektowne początkowe ujęcie? W TDK zbliżenie na szybę i rozbicie jej, teraz bardzo bliskie ujęcie fal morskich. W poprzednich filmach też się w takim czymś lubował, bo nie pamiętam? 04-08-2010, 23:24
A to mi się właśnie w tym filmie podobało wręcz wybitnie - brak "realnych" konfliktów właściwie poza jednym: Cobb - Mal. Wszystkie inne są temu jednemu podporządkowane i konsekwencja z jaką Nolan to napisał jest godna podziwu. Reszta jest tylko tłem dookoła tego głównej, najważniejszej walki. Jak promienie wychodzące z tarczy słonecznej, jeśli wiecie o co mi chodzi
04-08-2010, 23:32 Cytat:patent o nazwie "kick". Zajebiste. Miewaliście sny w których spadaliście ? Ja tak, swoją drogą niezapomniane doświadczenie i zawsze na koniec się ... budzę Ja myślę, że Nolan nie wyczarował tego tak zupełnie z niczego, tylko coś jest na rzeczy. Ja mam tak, że jak zasypiam i wyobrażam sobie, albo przypominam, że schodzę po schodach to często nie trafiam i w wyobrażeniach(bo to nie sny jeszcze) się wywracam, a w realu wzdrygam i jakby budzę. Tekst o tym, że nie pamiętamy początku snu to też musi być jakieś prawidło powszechnie obowiązujące. Takie pytanie mam, chyba jeszcze nie zadane: jeśli odrzucimy teorie, że wszystko to sen, tylko założymy, że naprawdę zaszczepiono u młodego Fischera pomysł popierdolenia firmy i bycia sobą to zastanówmy się co to zmieni. Otóż Fischer tuż po pogrzebie pójdzie do Browninga i powie mu, że nie chce dłużej próbować być taki jak ojciec i że chce sprzedać firmę wpizdu i robić coś swojego. Firma trafia w ręce kogo innego, zajmują się nią zajebiście menedżerowie i konkurencja jest tak samo zażarta jak przed incepcją. Po klocka to wszystko było? Przecież nie zaszczepiono u Fischera pomysłu, żeby wysadzić wszystkie nieruchomości firmy, a fundusze spalić albo rozdać na biednych, tylko żeby on się tym nie zajmował. 05-08-2010, 00:28
Dobre pytanie simek
Sądzę, że podłożona mu idea jest tak silna, że Fischer dopilnuje, żeby firmę jego ojca spotkał zasłużony koniec. Po wydarzeniach z filmu powinien niejako zdawać sobie sprawę, że Browning chce przejąć władzę ("Fischer powinien nam zapłacić za tę robotę więcej niż Saito" - tekst Eamesa ) a więc dopilnuje, żeby nie dostał pełnomocnictwa i pozostał bezsilny.Ja to rozumiem tak, że to teraz stanie się jego priorytetem i nie ma zmiłuj - firma Fischer Morrow mówi papa
05-08-2010, 00:33
Chęć odcięcia się od ojca i wspomnień o nim to jedno, a rozwalanie ogromnego, dobrze działającego przedsiębiorstwa to drugie i trzeba by się porządnie uprzeć, żeby to zrobić.
05-08-2010, 00:42 Mefisto napisał(a):No, ale tam nieco inny kaliber, bo Neo wchodzi do zamkniętego pokoju, który pełen jest kluczy, i w którym niewielki staruszek obrabia kolejny, po czym pada pytanie: "ty jesteś klucznikiem?".Ekhem, to było twierdzenie, nie pytanie. Neo stwierdził "jesteś klucznikiem", a klucznik przytaknął. A sceny z chemikiem bym się nie czepiał, bo cała akcja działa się z tego co pamiętam w jakimś trzecim świecie, więc old-schoolowe butelki akurat nie raziły. 05-08-2010, 00:56 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |