Inception (2010)
O, widzisz military - tak właśnie należy pisać opinie antyoptymistyczne. W tym momencie nie tylko nie mogę nic zarzucić Jakuzzowi, ale też trudno mi się z nim kłócić o przedstawione racje.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Rodia napisał(a):
vast napisał(a):sen się wali, muzyka napierdala, nagle wyciszenie i gadka szmatka o miłości i takich tam... duży minus za takie zabiegi.
Rozmowy Cobba i Mal o ich uczuciu, gdy wszystko wokół nich się wali to dla mnie najlepsze momenty filmu. Zwłaszcza jak się żegnają i początek sceny jest utrzymany bez muzyki w kompletnej ciszy - 10/10.

a mi to kompletnie nie odpowiadało. nawet przez ułamek sekundy w moim umysle zrodziła sie mysl porownujaca to do telenoweli Szczęśliwy

Odpowiedz
Dobre telenowele oglądasz.

Odpowiedz
wiadomo - polskie

Odpowiedz
Uwaga antyincepcjoniści, pierwsza osoba obniża ocenę filmu! Przejrzałem na oczy! To film DLA DZIECI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11111

Mówiąc serio, po zastanowieniu, to film o którego maksymalnej ocenie muszą zadecydować kolejne seanse, więc nie będę się rzucać na dyszkę.

Odpowiedz
Już bez przesady z tą dyszką - 9 to max jak dla mnie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
No więc mówię, jeśli już dyszka, to nie pochopna, wystawiona a bo tak fajnie się oglądało : )

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Uwaga antyincepcjoniści

Brzmi zupełnie jak antykoncepcjoniści.
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow

"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin

Odpowiedz
Środek antyincepcyjny - zapobiega wpadce podczas podłączenia się do czyjegoś snu bez zabezpieczenia Język

Odpowiedz
Mefisto napisał(a):Ale to nie było do Ciebie akurat - to tak kwestią klarowności Uśmiech
Wiem. Zacytowałem po prostu fragment Twojego posta, bo się z nim zgadzam - nie dlatego, że odebrałem to jakoś personalnie.

Ps.
Co do postu Jakuzzi - przecież military napisał prawie to samo, tylko z większym jajem Oczko

Odpowiedz
to chyba inaczej rozumiemy "jajo" i "to samo", bo jak dla mnie to dwie odmienne antyincepcyjne - że tak skorzystam z forumowej nomenklatury - opinie 8)

Odpowiedz
Jakuz wyraził nieco odmienną opinię, ale mam wrażenie, ze gdyby nie pierwszy akapit jego postu, inaczej byście na nią reagowali.Uśmiech

Odpowiedz
Mefisto napisał(a):
Gieferg napisał(a):Może bym ci i nawet odpowiedział, ale podstawowy problem z Incepcja jest taki, że ani nie odczuwam potrzeby żeby to szybko znowu obejrzeć, ani mi to nie siedzi w głowie i nie powoduje że o tym myśle, ani nawet nie bardzo chce mi się o tym dyskutować. Więc nie bede tearz przeszukiwał postów Military'ego żeby kogokolwiek przekonywać.

No i git - tylko po co się od razu pod nim podpisujesz? Uśmiech Bo to, że Wam obu film się nie podobał, to trochę za mało Uśmiech

Z tym, że mi się mimo pewnych rzeczy, które mi nie podeszły film podobał. Tyle że nie wywołał jakiegoś specjalnego zachwytu. Przypominam - 8/10 (choć rozważałem - i nadal rozważam 7).

Cytat:Jego potęgę unaocznialy sceny, w których Ariadne wdrazano w tajniki kreacji swiata snow.

Ano właśnie. A potem już w sumie nic.

Odpowiedz
W 100% zgadzam się z Jakuzzim. Inception to imponujący pod każdym względem film, tylko ocena jest o tyle utrudniona, że z jednej strony do bardzo wielu spraw można się dopierdolić, ale z drugiej specyfika filmu jest taka, że też wszystko to można jakoś uzasadnić w mniej czy bardziej naciągany sposób. U mnie podczas seansu dominowała raczej myśl, że można by coś lepszego zrobić z tego co miał Nolan. Najchętniej to bym zobaczył cały sezon serialu "Detektyw Cobb na tropie"

Phil napisał(a):A właśnie mi się podobało, że
Ile razy to widzieliśmy?

Nawet jeśli widzieliśmy to w miliardzie filmów, to nie znaczy, że teraz scenariusze trzeba pisać tak jak ten, czyli bez żadnych konfliktów i silniejszych emocji w kompletnie niezgranej, posklejanej naprędce ekipie. Życie jest konfliktowe, a że filmy zazwyczaj przedstawiają jakąś nietypową sytuację to bohaterowie tym bardziej powinni kombinować.


Aha, zauważyliście taki, chyba już charakterystyczny dla Nolana knyf, czyli efektowne początkowe ujęcie? W TDK zbliżenie na szybę i rozbicie jej, teraz bardzo bliskie ujęcie fal morskich. W poprzednich filmach też się w takim czymś lubował, bo nie pamiętam?

Odpowiedz
A to mi się właśnie w tym filmie podobało wręcz wybitnie - brak "realnych" konfliktów właściwie poza jednym: Cobb - Mal. Wszystkie inne są temu jednemu podporządkowane i konsekwencja z jaką Nolan to napisał jest godna podziwu. Reszta jest tylko tłem dookoła tego głównej, najważniejszej walki. Jak promienie wychodzące z tarczy słonecznej, jeśli wiecie o co mi chodzi Uśmiech

Odpowiedz
Cytat:patent o nazwie "kick". Zajebiste. Miewaliście sny w których spadaliście ? Ja tak, swoją drogą niezapomniane doświadczenie i zawsze na koniec się ... budzę

Ja myślę, że Nolan nie wyczarował tego tak zupełnie z niczego, tylko coś jest na rzeczy. Ja mam tak, że jak zasypiam i wyobrażam sobie, albo przypominam, że schodzę po schodach to często nie trafiam i w wyobrażeniach(bo to nie sny jeszcze) się wywracam, a w realu wzdrygam i jakby budzę. Tekst o tym, że nie pamiętamy początku snu to też musi być jakieś prawidło powszechnie obowiązujące.


Takie pytanie mam, chyba jeszcze nie zadane: jeśli odrzucimy teorie, że wszystko to sen, tylko założymy, że naprawdę zaszczepiono u młodego Fischera pomysł popierdolenia firmy i bycia sobą to zastanówmy się co to zmieni. Otóż Fischer tuż po pogrzebie pójdzie do Browninga i powie mu, że nie chce dłużej próbować być taki jak ojciec i że chce sprzedać firmę wpizdu i robić coś swojego. Firma trafia w ręce kogo innego, zajmują się nią zajebiście menedżerowie i konkurencja jest tak samo zażarta jak przed incepcją. Po klocka to wszystko było? Przecież nie zaszczepiono u Fischera pomysłu, żeby wysadzić wszystkie nieruchomości firmy, a fundusze spalić albo rozdać na biednych, tylko żeby on się tym nie zajmował.

Odpowiedz
Dobre pytanie simek Uśmiech Sądzę, że podłożona mu idea jest tak silna, że Fischer dopilnuje, żeby firmę jego ojca spotkał zasłużony koniec. Po wydarzeniach z filmu powinien niejako zdawać sobie sprawę, że Browning chce przejąć władzę ("Fischer powinien nam zapłacić za tę robotę więcej niż Saito" - tekst Eamesa Uśmiech ) a więc dopilnuje, żeby nie dostał pełnomocnictwa i pozostał bezsilny.
Ja to rozumiem tak, że to teraz stanie się jego priorytetem i nie ma zmiłuj - firma Fischer Morrow mówi papa Duży uśmiech

Odpowiedz
Chęć odcięcia się od ojca i wspomnień o nim to jedno, a rozwalanie ogromnego, dobrze działającego przedsiębiorstwa to drugie i trzeba by się porządnie uprzeć, żeby to zrobić.

Odpowiedz
Mefisto napisał(a):No, ale tam nieco inny kaliber, bo Neo wchodzi do zamkniętego pokoju, który pełen jest kluczy, i w którym niewielki staruszek obrabia kolejny, po czym pada pytanie: "ty jesteś klucznikiem?".
Ekhem, to było twierdzenie, nie pytanie. Neo stwierdził "jesteś klucznikiem", a klucznik przytaknął. A sceny z chemikiem bym się nie czepiał, bo cała akcja działa się z tego co pamiętam w jakimś trzecim świecie, więc old-schoolowe butelki akurat nie raziły.

Odpowiedz
A mnie się podobał brak podziału na dobrych i złych bohaterów, o czym zresztą wspominałem. Mimo, że nasi bohaterowie nie są do końca pozytywni to i tak im kibicowałem.

P.S. Może by tak tydzień po premierze złączyć oba tematy?
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości