23-12-2010, 18:51
|
Inception (2010)
|
|
Ups :oops: Oczywiście chodziło mi o Burtona. Wiadomo jak to jest: myśli się Burton, a domyśle Elfman... :wink:
nawrocki napisał(a):Ja o "Incepcji" napiszę krótko. Oglądając po raz drugi ten film, bo głowie biegała mi jedna myśl - "cholernie niewykorzystany potencjał". Podobnie myślę o twoim poście
23-12-2010, 19:02 Wawrzyniec_85 napisał(a):Może coś w tym jest. Ale z drugiej strony też nie wiem czy chciałbym zobaczyć jakiś taki kosmosAle tu nie chodzi o kosmos i jakieś dziwy pies wie skąd, ale o odrobinę wyobraźni. Czy mega miasto osadzone na samym środku bezkresnej pustyni, z wyrastającymi po środku górami, przeczącymi prawom grawitacji wodospadami i tego typu rzeczami to aż taka fantastyka biorąc pod uwagę że rzecz dotyczy DOWOLNEGO kreowania sennej rzeczywistości? 23-12-2010, 23:51 Mierzwiak napisał(a):z wyrastającymi po środku górami, przeczącymi prawom grawitacji wodospadami i tego typu rzeczami Chyba ktoś tu się za dużo Avatara naoglądał Nie poradzicie nic na to że Nolan postrzega świat snów jak rzeczywistość a nie jakieś plenery wyjęte rodem z Soku z żuka. Podobna sceneria była w drugim Batmanie i tu trzeba mięć mu za złe za to że zbyt mocno urealnił świat gacka a nie czepiać się Incepcji
24-12-2010, 00:01 Phil napisał(a):Ale Leoś i Mal żyli tam. Wydaje mi się, że na dłuższą metę chyba nigdzie nie żyje się fajniej niż w normalnym świecie. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, nie?To, przepraszam, po chuja uciekali w świat snu skoro niczym nie różnił się od rzeczywistości? :roll: 24-12-2010, 00:11 Mierzwiak napisał(a):To, przepraszam, po chuja uciekali w świat snu skoro niczym nie różnił się od rzeczywistości? :roll: Hm Cobb eksperymentował na żonie, bo chciał sprawdzić czy można zaszczepić komuś cudzą ideę i tym samym stać się skuteczniejszym włamywaczem ?? 24-12-2010, 00:15
Wrong. Zrobił na niej Incepcję żeby wyrwać ją ze świata snu, gdzie byli tak długo, aż stali się tetrykami.
Wawrzyniec_85 napisał(a):W świecie snu to oni byli panami i nie musieli się niczym przejmować.Och, to wszystko wyjaśnia! Nie, nie wyjaśnia. 24-12-2010, 00:15
Szczegóły, tak czy siak w filmie jest mowa, że ten kto raz wejdzie do snu przez magiczna walizeczkę powoli staje się sennym narkomanem więc nie można tego inaczej wytłumaczyć
24-12-2010, 00:18
Predator895, to tłumaczy życie we śnie, a nie stawianie nudziarskich biurowców : )
24-12-2010, 00:20
A może tak:
Przyjemność z samego faktu budowania. Fajnie sobie samemu coś stworzyć i sam chyba Cobb mówi, że fajnie tworzyć, budować samemu sobie światy, katedry itd. A po za tym Mel i Cobb jak już tworzyli własny świat, to mogli go zaludniać jak im się podoba, robić w nim co im się podoba. Zabawa światem. A chyba lepsze ma się poczucie władzy, jak się włada czymś co się zdaje realne. 24-12-2010, 00:20 Mierzwiak napisał(a):, to tłumaczy życie we śnie, a nie stawianie nudziarskich biurowców : ) Odezwał się ten któremu brakuje wodospadów, fontanny do góry nogami i miast na środku pustyni :wink: 24-12-2010, 00:23
To jest dobre wyjaśnienie, jeśli przyjmiemy że Mal i Cobb byli faktycznie architektami. Jeśli nie byli, a nic na to nie wskazuje, to próbujcie dalej, ale nie będziecie w stanie usprawiedliwić faktu, że Nolan wykazał się zwyczajnym brakiem wyobraźni.
Predator895 napisał(a):Odezwał się ten któremu brakuje wodospadów, fontanny do góry nogami i miast na środku pustyni :wink:Przynajmniej byłoby ciekawie. Nie bez powodu najlepszą imo sceną Incepcji jest zawijanie miasta. 24-12-2010, 00:25 Mierzwiak napisał(a):Przynajmniej byłoby ciekawie. No to zapraszam do lektury: http://www.imdb.com/title/tt0087175/ Znajdziesz tu dużo fantazji sennych, zamków, węży a wszystko okraszone horror smaczkiem <ok> 24-12-2010, 00:42
Ja np. w dzieciństwie dużo bawiłem się Lego. A, że miałem sporo klocków, to budowałem całe miasta. I zawsze jako dziecko to marzyło mi się zmniejszyć do wielkości ludzików z Lego i aby cało miasto użyło i ja mógłbym żyć w nim
mile: Przyjemność z tworzenia czegoś, plus dodatkowa przyjemność, jeżeli sam możesz później z tej swojej twórczości korzystać. Zresztą to tak samo jak zabawa w SimCity i teraz SimSpołeczności. Też bardzo lubię budować sobie miasta i nimi zarządzać, a jeszcze większą frajdą byłoby mieszkać w nich. Tutaj to jestem w stanie Cobba i Mal zrozumieć. 24-12-2010, 00:47
Cholera, czy ja piszę nie po polsku? : )
Wawrzyniec_85 napisał(a):Zresztą to tak samo jak zabawa w SimCity i teraz SimSpołecznościNie, to nie tak samo. W Sim City MUSISZ budować miasta, na tym polega gra. W Incepcji możesz stworzyć WSZYSTKO, bo ogranicza cię wyłącznie wyobraźnia. Ile jeszcze razy mam to napisać? :twisted: 24-12-2010, 00:54 Phil napisał(a):Wawrzyniec stwierdza jedynie, że można się dobrze bawić tworząc normalne miasto, niekoniecznie pegazy i latające góry. Dokładnie o to mnie chodziło. Dzięki za zrozumienie :wink: 24-12-2010, 01:12 Phil napisał(a):Według mnie to kwestia konwencji - bez narzucenia realizmu snów film Nolana zrobiłby się straszną padaką. Takie jest moje zdanie. Zgadzam się. Nolan zrobił tak, żeby wszystko było bardziej "user-friendly", zarówno względem widzów, jak i bohaterów. Przypuszczam, że ci pierwsi mogli by się ostro pogubić, gdyby nagle każdą "normalną" lokację zamienić na jakieś zamki, pustynie i inne pierdoły, nie mówiąc już o funkcjonalności tychże (w miastach bohaterowie mogli się zaszyć w labiryncie ulic i budynków przed świadomością śniącego, jednocześnie nie będąc w pułapce - w przykładowym zamku mieliby kurwa niezły problem ).
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 24-12-2010, 02:03
Mefi też nie rozumie po polskiemu : ) Nie czepiam się lokacji na kolejnych poziomach snu, tylko tego co Mal i Cobb stworzyli w "swoim świecie".
Ale jedna rzecz jest tam fantastyczna i zastanawiam się czy wszyscy to zauważyli. Gdy Mal i Cobb siedzą na plaży układając babki-budowle, Mal albo Cobb, nieistotne, burzy jedną z babek, jednocześnie burząc MONSTRUALNĄ budowlę w tle. Kapitalny, bardzo łatwy do przeoczenia moment. 24-12-2010, 02:09 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
mile: Przyjemność z tworzenia czegoś, plus dodatkowa przyjemność, jeżeli sam możesz później z tej swojej twórczości korzystać. 




