^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Nie chce robić offtopa, a post militarego może być ciekawym początkiem dyskusji.
military napisał(a):Aktorstwo - już pisałem. I bardzo często fabuła, która jest rozbrajająco naiwna. Scenariusze wielu filmów wyglądają jakby pisały je naćpane pandy - że wymienię dowolny film kung fu (naprawdę dowolny - jakikolwiek!).
Nie jestem wielkim znawcą kina japońskiego, ale według mnie to opinia krzywdząca i generalizująca. Zacznę od twórców, których filmów niestety jeszcze nie widziałem, ale tacy twórcy jak Kurosawa czy Ozu raczej nie podpadają pod tą opinię. Dalej mamy anime. Fakt, że jest to specyficzny gatunek, który nie każdemu podchodzi, ale gatunek jest tak bogaty, że ciężko mówić o kliszach fabularnych. Tacy twórcy jak Miyazaki czy Oshii tworzą fascynujące kino autorskie, które różni się tylko tym, że ich filmy są animowane. Piszesz o kinie kung fu. Nie wiem co prawda co oglądałeś, ale mam wrażenie, że po prostu generalizujesz kino azjatyckie i tandetne chińskie kino kung fu wrzucasz do jednego worka z kinem japońskim. Do tego dochodzą jeszcze tak różne filmy jak Tetsuo czy kino Miike. Kino każdego kraju oferuje wiele ciekawych tytułów, trzeba tylko poszukać, a nie generalizować na podstawie kilku kiepskich filmów :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
21-10-2010, 23:35
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
military przesadza, ale mam podobne odczucia co do japońszczyzny i kina dalekiego wschodu. Istnieje po prostu zbyt duża różnica kulturalna, by przebrnąć to ot, tak sobie, ignorując ichnie wzorce, tradycje i dopasowując do świata zachodu, ale jest to dla mnie trudne. Choćby taka durnotka, jak kiwanie i kręcenie głową - ich znaczenie jest dokładnie odwrotne do naszego. Dogadaj się tu z takimi :)
21-10-2010, 23:49
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
Japońskie kino jest swietne bo jest tak inne od pozostalych kinematografii. Przykłady z brzegu T. Kitano czy T. Miike. Albo kupujesz kino japonskie albo nie. Ale oskarzanie ich , że są tandetni patrząc na multihoolywoodzkie crapy czy polskie crapy jest naduzyciem.
PS do Military'ego : w Japonii raczej nie ma kina kung-fu bo kung-fu nie jest japonskie tylko chinskie.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
21-10-2010, 23:51
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Japończycy są genialnymi gawędziarzami kina. Kurosawa zieje nudą, ale nie nudzi i trudno mi się oderwać od jego filmów. A Harakiri to mój totalny numer 1. Mówię tu o starym kinie "samurajskim" bo we współczesnym nie mam zbytniej orientacji. Kikujiro, trochę anime. Bywa różnie.
Jęśli idzie o anime, to osobny temat. Ghost in the Shell jest mega kultem, Innocence obsysa pretensjonalnym bełkotem. Akira to niesamowita animacja i klimat, ale już fabularnie od połowy zmienia się w rozpierdziel. Jest też oczywiście miażdżący FMA, który urywa łeb rozmachem, złożonością i niesamowitą konsekwencją, ale to już serial więc nie podpada pod "kino". No i zawsze jest ciepłe kino Miyazakiego...
22-10-2010, 00:57
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
shamar napisał(a):PS do Military'ego : w Japonii raczej nie ma kina kung-fu bo kung-fu nie jest japonskie tylko chinskie.
Pisałem o kinie azjatyckim. Autor wątku niepotrzebnie zawęził temat do japońskiego.
22-10-2010, 08:25
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
Nie autor wątku tylko Ty sam. Na pytanie czy widziałeś IA odpowiedziałeś, że nie lubisz kina japońskiego bo...
22-10-2010, 10:20
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
military napisał(a):Pisałem o kinie azjatyckim. Autor wątku niepotrzebnie zawęził temat do japońskiego.
Co prawda jak Don Vito już ci wypomniał pisałeś o kinie japońskim, ale nawet jeżeli pisałeś o kinie azjatyckim jako całości to tym gorzej, bo wtedy dochodzi cała masa innych ciekawych reżyserów :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
22-10-2010, 11:13
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Kino japońskie wyróżnia się oryginalnością ze względu na gatunki jakich nie mają Amerykanie albo Europejczycy: filmy samurajskie, filmy o yakuzie, anime. Jeśli ktoś spoza Japonii podejmuje się realizacji takich filmów to kiepsko na tym wychodzi. Styl filmów robionych przez Azjatów także jest inny - Azjaci preferują długie sceny, nie nadużywając montażu, Amerykanie jedną scenę dzielą na kilka (lub kilkanaście) ujęć. Japońskie aktorstwo nie jest zbyt wyszukane, opiera się głównie na głośnych krzykach, pokazujących wściekłość i gniew - pozostałe emocje nie są im chyba znane. Wiadomo, że np. Ken Watanabe nie kojarzy się raczej z takim rozkrzyczanym samurajem i pewnie nie jest to wyjątek, ale w starych filmach (np. Kurosawy, w Kill Okamoto, a nawet w miniserialu Szogun) ten minimalizm aktorski Japończyków jest bardzo widoczny.
Znacznie bardziej utalentowani są japońscy reżyserzy, dzięki którym powstało wiele znakomitych filmów, zarówno tych ambitnych (np. Harakiri) jak i tych rozrywkowych (seria Lone Wolf and Cub), jak również tych, które łączą ambicje z rozrywką (np. Siedmiu samurajów). Mimo, że te trzy tytuły są z gatunku 'samurajski' to widać różnice - każda z tych produkcji jest opowiedziana inaczej.
22-10-2010, 14:38
Mało pisze
Liczba postów: 495
Liczba wątków: 1
mariusz napisał(a):Japońskie aktorstwo nie jest zbyt wyszukane, opiera się głównie na głośnych krzykach, pokazujących wściekłość i gniew - pozostałe emocje nie są im chyba znane.
Ktoś tu się za dużo Akiry naoglądał :mrgreen:
Japońska szkoła aktorska ma swoje korzenie w teatrze - przede wszystkim kabuki. Teatr - wiadomo, musi być ekspresyjny bo gość siedzący na końcu sali może nie załapać o co chodzi ;) Dlatego najnaturalniej w kinie japońskim grają naturszczycy jak Mifune albo ci, którzy świadomie odrzucają konwencje - nowofalowcy w filmach Imamury, Oshimy, częściowo Shinody i Matsumoto.
Drugą sprawą jest to, że Japończycy na codzień nie okazują emocji tak otwarcie jak np. latynosi, dlatego nawet najlepsi aktorzy mają z tym problemy.
Najlepiej z kinem azjatyckim zapoznawać się przez Hongkong - raz, że robią porządną komerchę, dwa - czasem powiedzą coś po angielsku ;)
22-10-2010, 19:35
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
poza tym nasze odczytywanie emocji wysiada przy skośnookich, i vice wersa. Oni siebie rozumieją, tak jak my rozumiemy innych białych, ale zrozumienie siebie nawzajem jest bardzo utrudnione. Nawet ciezko nam jest ich odróżnić, tak jak im - nas.
22-10-2010, 19:40
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
military napisał(a):shamar napisał(a):PS do Military'ego : w Japonii raczej nie ma kina kung-fu bo kung-fu nie jest japonskie tylko chinskie.
Pisałem o kinie azjatyckim. Autor wątku niepotrzebnie zawęził temat do japońskiego.
To tym bardziej sie mylisz. Widziałeś jakie Azjaci krecą fantastyczne filmy quasihistoryczne ? Gdzie EPa przebija czesto filmy hoolywoodzkie. Widziales klimatyczne azatyckie horrory gdzie nie stawai sie na epatowanie okrucienstwem a na , wlasnie, klimat ? ( a takze - z drugiego bieguna - masakryczne torture porn ? )
A filmy Anga Lee czy Kim Ki Duka ? Nie powiesz mi , że to schematyczna tandeta ?
Kino azjatyckie to, wsrod srednich i slabych, kopalnia swietnych filmów, które biją czesto zachodnie produkcje klimatem czy zwyklym rozmachem.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
22-10-2010, 23:34
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Nakf napisał(a):Ktoś tu się za dużo Akiry naoglądał :mrgreen:
:)
Co do gatunków, to ogólnie azjaci czasem potrafią je niesamowicie deptać, wydaje mi się, że zachodnie kino jest bardziej sformalizowane, podczas gdy azjaci potrafią wyjechać z takimi totalnymi miksami jak Host (Gwoemul), Sukiyaki Western Django, czy Zatoichi.
Shamar ma absolutną rację, że nawet samo kino Japońskie, że o azjatyckim nie wspomnieć, jest cholernie różnorodne i bogate. Wrzucenie do jednego wora Kagemushy, Grobowca Świetlików i Tai Chi Mastera jest po prostu niepoważne.
23-10-2010, 00:00
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Ciekawostka:
Jedyną japońską aktorką wyróżnioną Oscarem jest Miyoshi Umeki, nagrodzona za rolę drugoplanową w filmie Sayonara (1957), gdzie zagrała u boku Marlona Brando.
24-10-2010, 20:07
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
shamar napisał(a):Widziales klimatyczne azatyckie horrory gdzie nie stawai sie na epatowanie okrucienstwem a na , wlasnie, klimat ?
Ha ha. "Ten korytarz jest pusty!" - przerażające. (Wiem, wiem, powinienem bać się tego, czego nie widać - ale Azjaci po prostu nie potrafią tego pokazać.)
shamar napisał(a):Widziałeś jakie Azjaci krecą fantastyczne filmy quasihistoryczne ?
Rzuć jakieś tytuły, obczaimy.
27-10-2010, 22:10
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
military napisał(a):Ha ha. "Ten korytarz jest pusty!" - przerażające. (Wiem, wiem, powinienem bać się tego, czego nie widać - ale Azjaci po prostu nie potrafią tego pokazać.)
A kto potrafi ? Amerykanie ?
...
2008 Chi bi ( Red Cliff 1 i 2 )
2007 Tau ming chong ( Warlords )
2006 Man cheng jin dai huang jin jia ( Curse of the Golden Flower )
2002 Ying xiong ( Hero )
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
27-10-2010, 22:31
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Jeśli idzie o horrory to obie strony produkują tony syfu. Ringu i Thing trafiają się raz na długie lata.
27-10-2010, 22:32
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:A kto potrafi ? Amerykanie ?
Z horrorów typu "tu nic nie ma" przestraszył mnie tylko Paranormal Activity. Generalnie wolę oślizgłe kreatury.
28-10-2010, 08:37
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
military napisał(a):Z horrorów typu "tu nic nie ma" przestraszył mnie tylko Paranormal Activity.
To nt. horrorów-straszaków nie mamy co rozmawiać bo PA uwazam za straszny. Nie "straszący" a "straszny" :smile:
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
28-10-2010, 13:01
|