悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Ja :)
Jack mial przeciez zginac! Poza tym, odnosze wrazenie, ze ostatnio tworcy zostawiaja zagadke, by potem na wszelkich forach fani przescigali sie w teoriach i domyslach, a po wybraniu najciekawszej opcji wlaczaja ja do serialu. Nie zmienia to faktu, ze Lost to fajny serial przygodowo-sci-fi-fantasy-belkot :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
19-04-2009, 13:43
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ha ha ale bzdety. Wystarczy śledzić teorie fanów by wiedzieć że w zasadzie żadne się nie sprawdzają. Nie licząc tych opartych na najprostszych rozwiązaniach.
Uwaga, durna teoria! Ostatnio przeczytałem że Charlie, syn Desmonda i Penny to... Charles Widmore. Tak, Penny na pewno jest matką swojego ojca lol
19-04-2009, 13:46
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Hitch napisał(a):Ja :)
Jack mial przeciez zginac!
Więc? Kiedy uznali, że nie miał zginąć to dostosowali do tego fabułę. :) Pewnie, że poboczne wątki ewoluowały do pewnego momentu. Chodzi przede wszystkim o to, że znali zakonczenie i reguły rządzce ich światem. Wtedy dodać postacie i pomniejsze wątki to żaden problem.
Cytat:Nie zmienia to faktu, ze Lost to fajny serial przygodowo-sci-fi-fantasy-belkot :)
Dlaczego "bełkot"? Liczyłeś, że będziesz w stanie zastosować teorie przedstawione w serialu w codziennym życiu? ;)
19-04-2009, 14:52
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Hitch napisał(a):Jack mial przeciez zginac!
Miał zginąć już w pierwszym odcinku :p
Napisałem już zresztą, że czym innym jest ogólny zarys historii, a czym innym są poszczególne wątki, którymi scenarzyści mogą już manipulować dowolnie, dostosowując do ewentualnych, nowych pomysłów.
19-04-2009, 16:54
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
Nie ma co do tego wątpliwości, że rozmach z jakim dziś produkuje się przedsięwzięcia telewizyjne wykracza zdecydowanie poza to, do czego się przyzwyczailiśmy przez lata. Rynek TV wymusza na twórcach nie tylko marketingowe bicie piany, ale też szczerze przewrotne i rewolucyjne rozwiązania. Skoro od lat najlepsi scenarzyści i pisarze smarują fabuły do gier komputerowych to "cud" w postaci gotowego zarysu historii na całość LOST jest jak najbardziej prawdopodobny. Tym bardziej, że samo stworzenie takiej koncepcji nie jest czymś niemożliwym do wykonania. Po prostu wobec wcześniejszych realiów rynku TV takie rzeczy nie miały większego sensu, bo 99% seriali umierało śmiercią antenową w sposób prawie niezauważony.
Przyjmując, że faktycznie gotowiec był należy pamiętać, że na sukces tego serialu - przynajmniej w moich oczach - składa się przede wszystkim kapitalna i niezwykle dokładna realizacja:
- błyskotliwie prowadzona historia
- aktorstwo przedniej marki
- przewrotna i genialna w swej prostocie forma, która na dokładkę zmieniana jest z sezonu na sezon
- zdjęcia i montaż na tzw. "czasie", ale też dodają one tego hard core'owego klimatu
- muzyka to już dla mnie arcydzieło, a te jazgotliwe pojedyncze stringi z pierwszego sezonu (później powróciły w trzecim i sporadycznie pojawiają się do dziś) są dla mnie dźwiękową wizytówką LOST. Ogólnie Giacchino uzyskał bardzo oryginalne brzmienie w sposób, który sam kiedyś wykorzystywałem na potrzeby tworzenia własnej muzyki (nagrywanie odgłosów różnych przedmiotów albo "pierdzenie" do mikrofonu :) )
Piąty sezon LOST jest dla mnie telewizyjną perłą wszechczasów. Moje najśmielsze oczekiwania wobec wielkości tej realizacji nie dorastały do pięt temu co się okazało w rzeczywistości. Mam na myśli oczywiście siłę tkwiącą w scenariuszu.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
20-04-2009, 17:11
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Indroman napisał(a):Po prostu wobec wcześniejszych realiów rynku TV takie rzeczy nie miały większego sensu, bo 99% seriali umierało śmiercią antenową w sposób prawie niezauważony.
Bardziej dlatego, że mało było (wcale?) seriali, których odcinki łączyłoby coś więcej niż bohaterowie. Odcinki były stand alone'ami i szerszego zarysu fabuły raczej brakło. Widzowie oczekiwali 30-60 minutowej rozrywki, do której nie musieli wysilać zbytnio głowy i mogli włączyć ją w każdej chwili - bez potrzeby oglądania trzech poprzednich serii.
20-04-2009, 17:16
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
Przeszło mi przez myśl by uwzględnić wcześniej to co napisałeś, ale pod tym względem akurat uważam, że niewiele się zmieniło. Tasiemce typu Dynastia albo Pokolenia raczej nie wpisywały się w ten trend, X-Files także nie, choć w przypadku tej serii mieliśmy w zasadzie jedno i drugie. Z podobnych przykładów pamiętam także "Człowiek, którego nie było" z Brucem Greenwoodem - swego czasu dość wykręcony, jednosezonowy serial nadawany chyba na Polsacie. Poza "Twin Peaks" więcej grzechów nie pamiętam, ale jakbym się tak zastanowił jeszcze z 10 minut to z pewnością przypomniałbym sobie więcej :)
Podział na jeden i drugi rodzaj seriali raczej zawsze był. Może gdyby wszystko dokładnie policzyć to by się procentowe różnice pewnie pojawiły, ale myślę, że to nie był powód. Teoretycznie rozbudowany (jak na tamte czasy) fabularnie X-Files kończył się odcinkiem "The Truth" na ekranach chyba tylko kilku telewizorów gdzieś w Oklahomie. Chris Carter koncepcji na całość niestety nigdy nie miał. Pozostało więc eksploatowanie pomysłu wyjściowego polegającego na wodzeniu za nos Foxa Muldera. Widzowie poumierali z nudów w oczekiwaniu na choćby malutki kroczek w przód.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
20-04-2009, 17:33
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Crov napisał(a):Bardziej dlatego, że mało było (wcale?) seriali, których odcinki łączyłoby coś więcej niż bohaterowie. Odcinki były stand alone'ami i szerszego zarysu fabuły raczej brakło. Widzowie oczekiwali 30-60 minutowej rozrywki, do której nie musieli wysilać zbytnio głowy i mogli włączyć ją w każdej chwili - bez potrzeby oglądania trzech poprzednich serii.
Właśnie dlatego oglądalność LOSTa już od dawna spada. To serial wymagający nie tylko by oglądać go od początku, ale do tego dobrze kojarzyć pojedyncze sceny czy szczegóły, nierzadko dosłownie sprzed 3 czy 4 sezonów.
Jak już kiedyś pisałem konkretne szczegóły na pewno były opracowywane mniej więcej na bieżąco, ale główny szkielet historii jak i zakończenie musiały być znane od samego początku (pamiętacie że Matthew Fox to jedyny członek obsady który wie jak to się kończy? szczęściarz:). Liczba sezonów była niewiadomą, ale nie przeszkadzało to w opracowaniu głównych punktów fabuły takich jak odkrycie Łabędzia, porwanie przez Innych, przybycie frachtowca, opuszczenie wyspy itd.
No i cała mitologia - jeśli od początku mieli pomysł na to czym jest wyspa i jakimi rządzi się prawami (a że mieli nie mam najmniejszych wątpliwości), mogli dodawać nowe, pasujące do tego elementy dosłownie z odcinka na odcinek.
Nielogiczności czy drobne błędy są i nie jest to niczym dziwnym (ostatnio gdy chcieli ratować Bena Juliet powiedziała że łódź podwodna wróci dopiero za kilka miesięcy, tymczasem wróciła następnego dnia), ale widział ktoś serial/film bez takich rzeczy?
20-04-2009, 18:33
Stały bywalec
Liczba postów: 851
Liczba wątków: 7
Cytat:Nielogiczności czy drobne błędy są i nie jest to niczym dziwnym (ostatnio gdy chcieli ratować Bena Juliet powiedziała że łódź podwodna wróci dopiero za kilka miesięcy, tymczasem wróciła następnego dnia), ale widział ktoś serial/film bez takich rzeczy?
Ale takie błędy cholernie rażą mnie jako widza. Czasami się zastanawiam że skoro przy takich małych rzeczach twórcy popełniają babole to co tu mówić o innych ważniejszych częściach serialu. A co do tego,że twórcy mają wszystko obmyślone od początku do końca to ja bym mimo wszystko poczekał. Nie przy takich produkcjach zapewniano że wszystko jest ok, w porządku a potem był zawód i rozczarowania. Wszystko będzie jasne po 6 sezonie
koronex1989
20-04-2009, 19:54
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Mnie również, ale dla mnie to nieistotne, dopóki oczywiście nie będzie to babol tak wielki, że wszystko straci sens.
Co do tej łodzi podwodnej o której pisałem - może okaże się że wrócili wcześniej z jakiegoś tam powodu, albo to po prostu wpadka:)
20-04-2009, 20:02
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
Mierzwiak napisał(a):Właśnie dlatego oglądalność LOSTa już od dawna spada. To serial wymagający nie tylko by oglądać go od początku, ale do tego dobrze kojarzyć pojedyncze sceny czy szczegóły, nierzadko dosłownie sprzed 3 czy 4 sezonów.
W przypadku seriali zbudowanych ze stand alone'ów spadek oglądalności jest też często równoważony przez nowych widzów. Ktoś np. zaczynał oglądać Baywatch od n-tego sezonu, bo biegają fajne dupy po plaży, a fabuła ma znaczenie marginalne nawet na przestrzeni 45 minut jednego odcinka. Mam jednak kupę znajomych, których zainteresowałem tematem LOST opowiadając przy browarze to czy tamto, ale żaden z nich nigdy wyzwania nie podjął. Powód jest chyba oczywisty: komu się chce lecieć 4 sezony wstecz, żeby zrozumieć, że np. scena wybijania numerów na włazie ma jakieś głębokie dla akcji znaczenie?
koronex1989 napisał(a):Czasami się zastanawiam że skoro przy takich małych rzeczach twórcy popełniają babole to co tu mówić o innych ważniejszych częściach serialu.
Przykład z życia wzięty: remontujemy z żoną lokal pod hurtownię (tzn. ja remontuję, a ona mówi, że ma być np. na czerwono :) ). Przygotowałem projekt wnętrza, opracowałem wizuale 3D, kolory dobrane według palety RAL z uwzględnieniem dostępnych na rynku kolorów dibondu (takie tworzywo używane w kasetonach reklamowych), potem pomiary, budowa ścianek działowych, gładzie, malowanie według wzorów i na wymiar. Wszędzie pięknie, gładko, trzyma pion i poziom - mucha nie siada. Poza lustrem czteroczęściowym, które - z racji bagatelizowania, bo to przecież pierdółka - przykleiłem na pion, ale bez uwzględnienia, że okno oddalone od niego o 15cm jest wmurowane z dosyć sporą odchyłką. Efekt - kosmicznie wyczesane wnętrze i w samym centrum lustro, które wygląda jakby przyklejał je pijak :) Wielkie sprawy dopracowane do perfekcji, a problemem okazało się postawienie kropki. Tyle dobrze, że emisji w TV nie było więc będę zrywał :)
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
20-04-2009, 20:13
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Mierzwiak napisał(a):Nielogiczności czy drobne błędy są i nie jest to niczym dziwnym (ostatnio gdy chcieli ratować Bena Juliet powiedziała że łódź podwodna wróci dopiero za kilka miesięcy, tymczasem wróciła następnego dnia), ale widział ktoś serial/film bez takich rzeczy?
Nie śpieszyłbym się ze stwierdzeniem, że to wcześniejsze przybycie łodzi, to jakiś babol. Zacznijmy od tego, że Juliet jest raczej pionkiem w szeregach Dharmy, a nawet gdyby dysponowała jakimiś informacjami spoza zakresu jej obowiązków, to przybycie łodzi z Ann Harbor wyglądało mi raczej na nieplanowane - może powrót Faradaya ma związek z przybyciem Jacka, Hurleya, Kate i Sayida? A moze z zupełnie innego powodu? Było nie było, z pewnością nie jest to "oficjalna" wizyta - więc raczej nie jest to wpadka.
23-04-2009, 00:20
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Celowo piszę w tym temacie, więc proszę mi nie przenosić posta do działu gier:)
Lost: Via Domus to oczywisty skok na kasę, który nie powinien był ujrzeć światła dziennego. Przede wszystkim gra jest przeznaczona WYŁĄCZNIE dla oglądających serial, nie wyobrażam sobie by osoba nieznająca go połapała się w tym całym chaosie i wątkach zmieniających się jak w kalejdoskopie. Większym bełkotem jest tylko Matrix: Path of Neo.
Historia z flashbacków głównego bohatera, Eliotta jest jak najbardziej klarowna (choć kiepska), ale cała reszta rozgrywająca się na wyspie to niemający większego sensu kocioł, mieszanka wątków, miejsc i nawiązań do serialu.
Grafika choć przyjemna dla oka jest dość słaba i w ogóle nie usprawiedliwia dalekiego od płynności działania. Razi brak swobody w poruszaniu się po dżungli, tylko jedna (!) powtarzająca się przez całą grę zagadka logiczna (nie licząc prostych testów na komputerach Dharmy) i pustka, pustka jeszcze raz pustka. Na wyspie nie pojawia się ani jeden statysta, a po katastrofie na plaży jest pięć osób na krzyż. I tak już jest do końca gry.
Na szczęście są i plusy, które dla fanów serialu powinny być nie lada gratką: można zwiedzić nie tylko lokacje znane z serialu takie jak Łabędź, Płomień, Perła czy Czarna Skała, ale i miejsca których w serialu nie było: podziemia Płomienia, pomieszczenia Hydry i przede wszystkim to co kryła za sobą ściana w Łabędziu, a co przyciągało wszelkie metalowe przedmioty - jak się okazuje znajduje się tam wielki magnetyczny reaktor (artwork, w grze wygląda to identycznie):
Uwaga - ta część gry należy do kanonu i jest związana z Incydentem, więc chyba zobaczymy to w serialu.
27-04-2009, 09:23
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Uwaga - ta część gry należy do kanonu (...)
Na pewno? Scenarzyści mówili, żeby gry w żadnym wypadku nie traktować jako integralną część kanonu. Tym bardziej dziwne, że ta jedna kwestia miałaby być wyjątkiem :p
Ja natomiast, w przerwie między odcinkami, obejrzałem na DVD 4 sezon. Po roku przerwy subiektywna ocena serii wzrosła - jest bardziej dynamicznie, spójnie i bez przestojów. Całość ogląda się jak film, tym bardziej, że można się z tym uwinąć w ciągu jednego dnia ;)
Wyszła natomiast jedna nieścisłość z 5 sezonem. W odcinku Eggtown Kate idzie na ugodę w procesie - jej warunkiem jest 10 letni nadzór policyjny i zakaz opuszczania stanu w tym czasie. Nie przeszkodziło to jednak, żeby Kate wsiadła do pierwszego lepszego samolotu i poleciała nie wiadomo gdzie :P Rzecz jasna można to wytłumaczyć ingerencją Bena, no ale..
12 maja z kolei ukaże się soundtrack. Oglądając sezon powtórnie, zwróciłem większą niż zwykle uwagę na muzykę. Moim zdaniem najlepsza ścieżka do tej pory:
http://darkufo.blogspot.com/2009/04/lost-season-4-soundtrack-available-for.html
27-04-2009, 13:32
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Khet napisał(a):Na pewno? Scenarzyści mówili, żeby gry w żadnym wypadku nie traktować jako integralną część kanonu. Tym bardziej dziwne, że ta jedna kwestia miałaby być wyjątkiem :p
Ogólnie gra nie należy do kanonu, ale niektóre jej elementy są jak najbardziej oficjalne co potwierdzili producenci. Odsyłam do listy: http://lostpedia.wikia.com/wiki/Via_Domus#Canonical_merit Może i sam wygląd reaktora nie będzie zgodny z tym co pokażą w serialu (o ile pokażą), ale takie pomieszczenie jest co widać było na mapie widocznej w UV.
Skoro w temacie gry jesteśmy, liczę że po zakończeniu serialu ukaże się lostowa gra z prawdziwego zdarzenia, pozwalająca na większą swobodę i przede wszystkim obejmująca całą fabułę (przydałyby się konkretne fragmenty serialu zamiast beznadziejnych cut scenek), pokazująca znane wydarzenia z zupełnie innej perspektywy i pozwalająca wcielić się w różne postacie, okazjonalnie np. w Dymek:)
27-04-2009, 14:46
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Zdaje się, że tak właśnie będzie. Nie podam teraz źródła, ale wydaje mi się, że Lindeloff gdzieś mówił, że następna LOSTowa gra pojawi się właśnie po zakończeniu serialu, aby twórcy gry nie mieli ograniczeń anty-spoilerowych i mogli poszaleć razem z twórcami serialu.
EDIT:
O, nawet w linku, który podałeś coś o tym jest. ;)
As presumed, Zygos Games have heard rumours that Lost: Via Domus might be getting a sequel. If so, the game is set to be released in 2010, after the show ends, but it will not be a direct sequel of Via Domus. Ubisoft hopes that this will help bypass some of the heavy limitations of the original game, for instance they werenât allowed to show all of the island.
Ale wydaje mi się, że gdzieś czytałem wypowiedź któregoś z twórców serialu (prawdopodobnie Lindeloffa właśnie) na ten temat.
27-04-2009, 16:05
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Tu już nawet nie chodzi o scenariusz, bo Via Domus jest drętwe przede wszystkim w kwestii gameplayu - schematyczne, skrajnie liniowe, krótkie.
Jeżeli twórcy "zaszaleją", to nadal będzie to produkt hermetyczny i niezrozumiały dla reszty graczy. Grunt, żeby nie wyszła znowu popierdółka na 5h gry.
27-04-2009, 23:07
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Wiesz, wcale niekoniecznie. Serial się skończył, a ABC i twórcy będą chcieli jeszcze zarobić na czymś innym niż DVD, więc może - może - zdecydują się włożyć trochę pracy w produkcję gry i zrobić coś porządnego. Hermetyczne nie musi być, bo niby dlaczego? Gra zacznie się w pierwszym sezonie i skończy w szóstym. Gracz będzie wiedział tyle, ile dowiedzieli się w tym czasie widzowie.
27-04-2009, 23:19
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Gracz będzie wiedział tyle, ile dowiedzieli się w tym czasie widzowie.
Takiej historii nie da się sensownie streścić w jednej grze ;) Zresztą ja nie narzekam na ewentualną niezrozumiałość fabuły - wiele osób zagrywa się przecież w tytuły z uniwersum Star Wars, czy LotR nie znając praktycznie większości meandrów podstawowej historii.
Chodzi mi o to, że taka gra musi przyciągnąć ludzi czymś innym - chociażby wspomnianą, większą swobodą. Coś podobnego do Crysisa, mimo, że za grą nie przepadam.
28-04-2009, 00:39
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Tytuły pozostałych do końca sezonu odcinków:
SPOILER
The Variable
Follow the Leader
The Incident 1&2
28-04-2009, 15:29
|