.
Liczba postów: 27,723
Liczba wątków: 62
Cytat:skoro wyszło to w miarę, to przełknę dubbing i naciesze oczy, dzięki!
Znaczy się moje uszy dubbingu z Pi nie słyszały, więc nie mam pojęcia czy jest znośny, czy może beznadziejny, mówię tylko, że wiele z tego filmu nie stracisz nawet jeśli oglądałbym z ruskim dubbingiem, bo emocjonujących dialogów to tam nie ma, a katastrofę statku wypada zobaczyć w kinie, w 3D.
07-02-2013, 15:37
Stały bywalec
Liczba postów: 1,783
Liczba wątków: 0
(07-02-2013, 15:13)nevilshed napisał(a): Czy dubbing w filmie jest do przyjęcia?
Mam tu ekstremalny pogląd, że dubbing jest niedopuszczalny w jakimkolwiek filmie. W tych kierowanych tylko i wyłącznie do naprawdę małych dzieci, jest czymś w rodzaju smutnej konieczności.
Coraz więcej filmów jest dubbingowanych i jak będziecie potwierdzać zasadność tego procederu poprzez chodzenie na dubb-wersje, skończy się jak w Niemczech. W Hiszpanii na serio rozważają ichniejsze wersje językowe dla każdego tytułu. Zdaje się, że jest więcej takich krajów w Europie.
Może histeryzuję, ale dubbingowanie filmów - nawet tak infantylnych jak "Życie Pi" - to masakra. Wyciszasz wszystko, nad czym paszczą pracował aktor, pozostawiając mimikę - jak w niemym kinie.
Cytat:Życie Pi totalnie mnie rozje*ało wizualnie
Bo faktycznie w kilku momentach jest efektowny, ale nad poruszaniem się tygrysa powinni bardziej popracować. Moment ucieczki kota w głąb tunelu, po tym jak zareagował ojciec chłopca, to jakaś beka. Ale ujdzie, bo większość ludzi pewnie nie zwraca uwagi, a nawet nie odróżnia tygrysa od pantery, że o ich behawiorze nie wspomnę :)
Cytat:Czy ja to przeżyje?
Przeżyjesz, ale będziesz wyglądał jak Pi w ostatnich sekwencjach na plaży ;)
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
07-02-2013, 17:03
Miss Avatara 2012
Liczba postów: 1,149
Liczba wątków: 14
(07-02-2013, 15:37)Gieferg napisał(a): Cytat:a w jednej scenie, która była w 1:2,35 wcale obraz nie był na całym ekranie, tylko pojawiły się czarne pasy u góry i u dołu.
Inna sprawa; co musiał wąchać ten kto wpadł na ten posrany pomysł z upchaniem do filmu wszystkich możliwych formatów?
To żadne usprawiedliwienie, ale prawie na pewno zastosowali ten myk, żeby spotęgować wrażenie 3D. W niektórych scenach czarne pasy u góry i u dołu były, ale obraz wychodził na te pasy. Np. w scenie z latającymi rybami. Do zobaczenia chociażby tutaj:
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
08-02-2013, 01:10
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,301
Liczba wątków: 67
dupa tam - czy de byłoby dobre niezależnie od bawieniem się formatem
08-02-2013, 02:50
Nowy
Liczba postów: 413
Liczba wątków: 2
od razu mówię, że nie oglądałem tego w kinie i żałuje, ogólnie rzadko chodzę do kina a na 3D tym bardziej dlatego jak oglądam te filmy później u siebie to rzuca się w oczy bardzo drażniąc mnie rzecz - jakieś pociski latające, spadające przedmioty, potwory machające szczękami przed ekranem itp. (mistrzem w tym wszystkim byli faceci w czerni 3(d)). tutaj też to widziałem dwa razy, chociaż nie było to tak nachalne. film jest tak ładny, zdjęcia, zwierzątka, sztormy - cudo. największym plusem oczywiście jest zakończenie, które podwyższa ocenę o takie półtora oczka. spoilerek dość spory także jeżeli nie oglądaleś filmu to nie zaglądaj
chodzi mi o samą interpretacje tego co się stało. nie wiem do końca co mogła by oznaczać ta wyspa i jest to mocno nie zrozumiałe. co sądzicie o tym, że tygrys to byłby instynkt pi? trochę by na to wskazywało, np ile czasu musiało minąć aby ten tygrys się wyjawił? dopiero jak ta hiena czy co to tam było zaczęła okładać orangutana - matkę, pi dopiero w momencie zagrożenia dla ważnej osoby obudził swój instynkt. drugą rzeczą jest zdanie, że tylko dzięki niemu przeżył, jakoś nie chce mi się wierzyć, że przeżył dlatego że opiekował się tygrysem. tak samo jak tygrys nie 'pożegnał się', pi dopłynął na ląd i jego instynkt mógł spokojnie odejść. to kiedy tygrys popłynął po rybę i wracał można też podpiąć pod tę teorię, że pi chciał się już poddać ale jego instynkt ciągle walczył o przetrwanie mimo, że pi prawdopodobnie by się już poddał. nie czytałem książki ale wydaję mi się, że interpretacji może być co najmniej kilka, także poczytałbym wasze wizje tego co mogłoby być czym, no i ta wyspa mi ciągle nie daje mi spokoju :D co do ukazywania religijności to w ogóle tego nie odczułem a wiem, że takie coś by mi na pewno mocno przeszkadzało, także było to dobrze dawkowane
7,5/10 i mogę spokojnie polecić
17-02-2013, 16:48
Miss Avatara 2012
Liczba postów: 1,149
Liczba wątków: 14
Co do tygrysa:
Jakkolwiek by go nie nazwać, chodzi po prostu o waleczną i silniejszą stronę osobowości Pi. Tygrys reprezentował całą wolę przetrwania, był porywczy i wściekły, ale gdyby nie on, Pi by się załamał, przestał walczyć i pewnie w ostateczności by umarł. Tygrysa oczywiście wyzwoliło wydarzenie z orangutanem i hieną. Wtedy Pi zabił i dość długo zajęło mu okiełznanie tej wściekłej części swojej osobowości. Tygrysa oswajał przez ponad pół filmu i nie dziwi mnie specjalnie, że w kluczowym momencie tygrys odszedł bez oglądania się za siebie. Jeżeli będziemy traktować go jako wolę przetrwania (czy, ja kto woli - instynkt), to była mu już ona zbędna gdy dotarł na brzeg i przeżył. Tygrys przestał być potrzebny.
A co do samego filmu. Im więcej czasu mija od seansu, tym bardziej go doceniam. Ale niestety, ja trochę żałuję seansu w 3D. Coś nie widzę tego efektu, nawet jak wszyscy inni stwierdzają jego obecność. Efekt dostrzegłem tylko w scenie z latającymi rybami, którą linkowałem wyżej. Myślę, że po prostu jedno oko mam słabsze od drugiego. Poza tym wydaje mi się, że bez okularów moc kolorów uderzyłaby mnie jeszcze bardziej.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
17-02-2013, 19:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2013, 19:20 przez Persona non grata.)
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
W odpowiedzi na pytanie smackeya
Cytat:co mogła by oznaczać ta wyspa
Wyspa, to ojciec Pi, zobacz, jaki ma kształt - leżącego człowieka, podobna profilem do ojca. W moim odczuciu Wyspa wskazała mu drogę, pozwoliła pprzetrwać najgorsze i mógł ruszyć dalej. Zauważyłem, że Wyspa jest "mięsożerna", jak jego ojciec.
loading podpis...
17-02-2013, 21:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2013, 21:00 przez Martinipl.)
Nowy
Liczba postów: 413
Liczba wątków: 2
ok, jest to sensowne. pytanie tylko czemu wyspa 'zjadała' w nocy, czemu znalazł tam tego zęba?
17-02-2013, 21:16
Nowy
Liczba postów: 20
Liczba wątków: 0
Jak czytam Wasze komentarze mam parę pytań .
Czy film wart jest obejrzenia ?
Czy warto poświęcić czas na seans tej produkcji ?
Na ten przykład powiem , że Avatar mi się podobał .
Nie chcę się rozczarować jak na Prometeuszu .
MAL-FILM, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.
18-02-2013, 15:28
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Cytat:Czy film wart jest obejrzenia ?
Czy warto poświęcić czas na seans tej produkcji ?
Czym się różnią te pytania? I co ma film do Avatara i Prometeusza? Chyba tyle samo, co Casablanca do Incepcji, bo przecież oba są w 2D... I w ogóle czego oczekujesz? Poczytaj ten temat, poczytaj recenzje i sam stwierdź czy warto obejrzeć, bo to co robisz teraz niebezpiecznie przypomina trolowanie.
18-02-2013, 15:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-02-2013, 15:58 przez patyczak.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,301
Liczba wątków: 67
(18-02-2013, 15:28)MAL-FILM napisał(a): Czy film wart jest obejrzenia ?
nie
Cytat:Czy warto poświęcić czas na seans tej produkcji ?
tak
Cytat:Na ten przykład powiem , że Avatar mi się podobał .
mam to w dupie
Cytat:Nie chcę się rozczarować jak na Prometeuszu
było nie oglądać prometeusza :)
czy taka odpowiedź cię satysfakcjonuje
nie tak
19-02-2013, 04:27
Happy Face
Liczba postów: 2,007
Liczba wątków: 7
"Ani Ang Lee, ani operator filmowy pracujący nad filmem "Życie Pi", którzy zdobyli w tym roku Oskara, nie odczuli potrzeby, by podziękować za pomoc w zdobyciu statuetki artystom od efektów specjalnych. Artystom, którzy stworzyli niebo, ocean, statek, surykatki i.. ,a tak, tygrysa. Ang podziękował załodze, aktorom, swojemu agentowi, prawnikowi, całej społeczności Tajwanu oraz budowniczym, którzy zbudowali basen. Zapomnieli tylko o grupie przeszło 100 osób, którzy nie tylko stworzyli głównego bohatera - tygrysa, ale również sprawili, że ten basen przez 80% filmu wyglądał jak ocean..."
03-03-2013, 17:32
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,301
Liczba wątków: 67
dokładnie - Oscar za zdjęcia dla tego filmu to jedno wielkie WTFuuuuuuuuu
03-03-2013, 17:35
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(03-03-2013, 17:35)Mefisto napisał(a): dokładnie - Oscar za zdjęcia dla tego filmu to jedno wielkie WTFuuuuuuuuu
Najwyżej dostanę warna za słownictwo, ale nie bójmy się powiedzieć, że brak Oscara za zdjęcia dla Skyfall to kurestwo.
Ale co do tego "Life of Pi" to po tej pięknej i bogatej w nagrody oscarowej nocy, nigdy bym nie sądził, że ta sprawa ma aż tak poważny kontekst. Chociaż akurat nie zarzucałbym tutaj Angowi Lee, jakiejś złej woli.
03-03-2013, 18:45
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Chyba najbardziej wkurzył mnie oscar za zdjęcia dla Życia Pi, które owszem są ładne.. no i to wszystko. Robią wrażenie, bo widoczki są cudne, tygrys fotogeniczny, itd. Zachwycają na najbardziej podstawowym poziomie, ale to chyba trochę za mało? To tak jakby oscara za najlepszy film miał dostawać taki, który może i banalny, ale sprawia największą radochę.
04-03-2013, 21:46
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,254
Liczba wątków: 73
Moja mikro recka :)
"Life of Pi" - CGI Bóg.
Film podobno proreligijny. Bzdura :) Historia życia niejakiego Pi (spoilerowy tytuł) - chłopak poznaje różne religie, jest ciekawski i w ogóle. Ojciec prowadzący zoo postanawia wybyć z rodziną do Kanady - statek tonie, chłopakowi udaje się katastrofę przeżyć ale zostaje na łodzi ratunkowej z niecodziennym kompanem, lekko zdziczałym tygrysem bengalskim. Dalej trzeba zobaczyć.
Pierwsze co rzuca się w oczy to świetne CGI wykonanie całości - film został przemielony na lewo i prawo przez miliony filtrów i innych komp bajerów, ale jego ogólna plastyczność powala - zdjęcia piękne, super skomponowane kadry, cymes dla oczu jak się patrzy. Wszystko robione pod 3D, dlatego to tu, to tam jakaś rybka z ekranu wyskoczy, jakby nie patrzeć robota jest pierwszorzędna.
Gwoździem programu jest oczywiście wygenerowany praktycznie w większości ujęć cyfrowy kotek pasiasty, który z wielką gracją porusza się po ekranie, skacząc, pływając i pożerając. Realizm zachowań tygrysa i jego wyglądu powala, chyba najlepsza CGI rzecz w historii, naprawdę kapitalna robota speców od efektów. Inne CGI zwierzaki tak dobre już nie są, ale przymykamy oko na pewne niedoróbki chłonąc opowieść starego Pi jak Towelie kolejne blanty. Na upartego możnaby rzec, ze to survival na morzu, co oczywiście nie jest sednem filmu - reżyser zgrabnie porusza się po meandrach pewnej umowności i bajkowości mówiąc nam różne całkiem ciekawe rzeczy.
To, czego na szczęście w dużej mierze dało się uniknąć też zasługuje na pochwały - film nie jest w żaden sposób napuszony, pod koniec być może ciut łopatologiczny, jednak pytanie o istnienie Boga to nie jest wdzięczny temat. Wiadomo, trzeba uważać, żeby nie przegiąć tzw. przysłowiowej pały i nie zrobić z całego widowiska do wyrzygania przesłodzonej laurki chwalącej Pana - tutaj na szczęście niczego takiego nie ma. Na pytanie "czy Bóg istnieje" i "czy wierzysz w Boga" oczywiście odpowiedź pada, jest jednak cokolwiek zaskakująca i warta zastanowienia.
Jak pisałem, film w żadnym wypadku nie gloryfikuje żadnej religii, mówi raczej o tym, czym jest wiara dla ludzi, o wolnym wyborze każdego z nas i innych tego typu rzeczach. Mówi mądrze, bez zadęcia i gromkopierdności. Polecam tak zagorzałym wierzącym jak i tym z przeciwnej strony barykady, po to po prostu dobry, wizualnie dopieszczony film, który podejmuje temat wiary w sposób interesujący, nie wbijając nam jednocześnie do bani jedynego, słusznego rozwiązania w tej kwestii.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
04-03-2013, 22:00
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Cytat:Film podobno proreligijny.
Ja np. odbieram go całkowicie antyreligijnie. Gdy pisarz wybiera "ładniejszą" wersję prawdy i Pi mówi, że tak samo jest z Bogiem, no to według mnie film ma pokazać, że wiara to takie samooszukiwanie się dla lepszego samopoczucia.
04-03-2013, 22:22
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Dla mnie to film o niczym i nie widzę nawet potrzeby zastanawiania się, jakie jest przesłanie tej historii, bo kwestie wiary, religii etc mnie nie dotyczą, więc whatever.
Druga sprawa, mam wrażenie, że byłoby to znacznie ciekawsze bez tej całej otoczki, ciągnącego się w nieskończoność wstępu o dzieciństwie Pi, kolejnych religiach i tych wszystkich niesamowicie niemrawych i dziwacznie (sztywno?) zagranych scenek z pisarzem. Zabrakło mi też emocji, ale jeden moment mi się BARDZO podobał: gdy dorosły już Pi opowiada o tym, jak miał nadzieję, że Parker się za nim obejrzy tuż przed tym, jak zniknął w dżungli. Przepiękny, poruszający dialog, szkoda tylko, że zaledwie jeden na prawie 120 minut filmu.
Co do strony wizualnej... prawdopodobnie będę jedną z nielicznych osób, które tak uważają, ale według mnie nie ma się tu czym zachwycać (jakby co oglądałem na 42 calach w 1080p). Tylko nie mówcie mi, że to trzeba było zobaczyć w 3D. Mam to gdzieś i absolutnie nie żałuję, że jednak nie poszedłem do kina. Krótki fragment w 2,35:1 pokazuje, jak ten film mógł świetnie wyglądać. Poprawna robota z kilkoma świetnymi, pojedynczymi ujęciami (np. spokojna tafla oceanu przypominająca lustro) i nic ponadto.
Natomiast efekty specjalne to już osobna historia i chyba znowu będę w swej opinii odosobniony - uważam, że są zaledwie poprawne (oscar? serio?), a i nie brakuje tu momentów, które wyglądają autentycznie koszmarnie - większość ujęć z CGI falami, kotłująca się w szalupie woda, zwierzęta biegające po pokładzie podczas sztormu. Ten słoń na samym początku to też lekkie nieporozumienie, zupełnie jakby od czasu Jumanji nie dokonał się żaden postęp w dziedzinie CGI.
Animacji tygrysa wszyscy stawiają pomniki, a ja się pytam - za co? ZA CO? Kompletnie nieprzekonujący, aż nadto oczywisty animek, który ani na chwilę nie pozwala zapomnieć, że jest tylko wytworem komputera. Ujęcia z prawdziwym tygrysem (29:27, 01:02:55, 01:04:46, 01:05:34, 01:05:53, większość w scenie oswajania [np. 01:17:10, 01:17:30, 01:17:47], 01:21:22, 01:26:10, 01:26:36) tylko pogarszają sprawę, bo uzmysławiają, jaka przepaść dzieli wersję animowaną od prawdziwej i jak daleka droga dzieliła animatorów od granicy fotorealizmu. Wszystko, począwszy od tego, jak tygrys się porusza (również ogon!), jak wygląda jego futro, jak jest oświetlone, jak oddycha niedomaga w wersji animowanej.
Mefisto napisał, że Parker "zjada na śniadanie Gollumy, King Kongi i inne pierdoły". Czas na okulistę, ewentualnie na jakiś porządny dokument o tygrysach na NG.
Słabe 4/10
17-03-2013, 03:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-03-2013, 03:24 przez Mierzwiak.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,301
Liczba wątków: 67
(17-03-2013, 03:22)Mierzwiak napisał(a): kwestie wiary, religii etc mnie nie dotyczą, więc whatever.
Ale wiesz, że wiara =/= religia? No chyba, że autentycznie w nic nie wierzysz, ale to wtedy stawia pod znakiem zapytania całe Twoje życie :)
Cytat:Mefisto napisał, że Parker "zjada na śniadanie Gollumy, King Kongi i inne pierdoły". Czas na okulistę, ewentualnie na jakiś porządny dokument o tygrysach na NG.
Oczywiście, że zjada - przy czym różnica polega na tym, że Gollum i KK nie mają odnośnika w rzeczywistym świecie (tak, bo nie przekonuje mnie porównywanie kilkupiętrowego KK do dwumetrowego goryla), stąd łatwiej je łyknąć. Ja jednak wolę świetną podróbkę tygrysa, nawet jeżeli tu i ówdzie przegrywającą z prawdziwą naturą (srsly?), aniżeli ten syf:
17-03-2013, 04:01
|