CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
oczywiście, że... nie ;)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
26-08-2015, 23:33
.
Liczba postów: 27,700
Liczba wątków: 62
Chcesz nakręcić pornosa? Zrób to w 3D - dostaniesz państwowe dofinansowanie za to, że używasz nowoczesnych technologii :D
Wywiad z Noe
Cytat:Przed samymi zdjęciami otrzymałem dofinansowanie od francuskiego rządu, który postanowił fundować użycie nowych technologii, więc dorzucili się do projektu ze względu na 3D. W sumie zapłacili za kamery 3D, koszta montażu 3D.
28-08-2015, 10:38
Nowy
Liczba postów: 436
Liczba wątków: 1
Simek, śmiało idź, myślę, że warto samemu obejrzeć i wyrobić sobie własne zdanie.
Moim zdaniem, to nie jest pornos, owszem jest kilka długich odważnych scen z niesymulowanym seksem, ale są pięknie skadrowane, niesamowicie zmysłowe i nie chodzi w nich jedynie o podniecenie widza, a w dużej mierze o estetyczne walory. Trochę szokujące jest wykorzystanie muzyki Johna Frusciante i Pink Floyd.
Fabuła jest, historia jest, dla większości pewnie będzie zbyt prosta, zbyt zwyczajna, a może zbyt pretensjonalna, bo bohaterem jest reżyser, który chce nakręcić artystycznego erotyka i nadaje synowi imię Gaspar... ale całość jest autentyczna, prosta jak samo życie. Ja to kupiłem. Żadne arcydzieło, ale po druzgocących recenzjach z Cannes, byłem pozytywnie zaskoczony. Jeśli miałbym postawić jakiś zarzut, to uważam, ze film jest zbyt długi.
Co do efektu 3D, to jest dosyć rozmazany i w zasadzie potrzebny tylko do jednej sceny, będziesz wiedział której.
Co do wątku homo, to niby jest, ale ostatecznie go jednak nie ma, mówiąc enigmatycznie.
30-08-2015, 13:49
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
na pewnym, mało filmowym blogu natknąłem się przypadkiem na dość zachęcającą recenzję. uwaga: spoilery
hm... takie podejście do tematu może mieć sens
tak że o.
10-09-2015, 08:46
.
Liczba postów: 27,700
Liczba wątków: 62
Obejrzałem dopiero teraz i jestem na nie - nie lubię uzasadniać czemu film mi się nie podobał, wolę się rozpisywać o tych dobrych, w każdym razie zupełnie spłynęła po mnie fabuła, o czym to miało być? Historia burzliwego związku? Dla mnie naprawdę nic ciekawe, czy poruszającego emocje, dialogi sztywne, aktorstwo żadne, sceny seksu same w sobie ładnie nakręcone, ale naprawdę rzadko dobrze uzasadnione, mające fabularne znaczenie - Noe wstawiał je, bo mógł i miał taki pomysł na film, żeby ich było dużo, a nie dlatego, że opowieść tego wymagała. Ode mnie 4/10, zdecydowanie najgorszy film tego reżysera jaki widziałem.
21-02-2016, 20:15
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Ależ to jest dęte. Niewiele się spodziewałem co prawda, ale Gaspar Noe nie należy do tych, których warto ignorować. W jego filmach forma jest równie ważna, co treść; sposób komponowania kadru znaczy tyle samo co dialogi; montaż to synonim reżyserii, a muzyka to powietrze, którym bohaterowie oddychają. Po latach doceniam Nieodwracalne, Enter the Void to wizualny majstersztyk, Sam przeciw wszystkim było naprawdę konkretne.
Ale to jest zwykłe porno ubrane w artystyczne fatałaszki, z egzystencjalną problematyką godną pióra Rocco Sifrediego. Klasyczne ruchadła z ładnymi kadrami fani gatunku są w stanie łatwo odszukać, więc pod tym względem nie jest to jakaś nowość.
Słabe. Bardzo słabe. Słowo "pretensjonalne" wymyślono dla takich filmów. Tandeta jakich mało.
02-03-2016, 12:09
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,273
Liczba wątków: 67
(21-02-2016, 20:15)simek napisał(a): o czym to miało być?
Moim zdaniem była to wiwisekcja - średnio udana, ale jednak - doświadczeń samego reżysera, może próba rozliczenia z jakimś okresem życia. Rozbuchane ego czuć niemal w każdym kadrze, główny bohater to wyraźnie jego alter ego lub coś w tym rodzaju, w dialogach sam sobie hołduje, a Elektra jest niesamowicie podobna do byłej partnerki reżysera (bez kitu, z ciekawości wygooglałem i nawet też jest artystką). Pretensjonalne to do zasrania i owszem, ale przyznam, że ładnie nakręcone. 3D strzały spermy można sobie było darować, zwłaszcza, że pasują jak pięść do nosa, ale reszta scen seksu naprawdę stylowa, zgrabna, estetyczna wręcz. Gorzej, że kompletnie nie lepią się z resztą historii, która jest najzwyczajniej w świecie nudna, a jej bohaterowie irytują. Jakiejś mega tragedii nie ma - szczególnie, że pierwsza połowa naprawdę daje radę: jest jakaś intryga, trochę niejasności, sympatyczne wymieszanie przeszłości z teraźniejszością (choć montaż padaczkowy). Gorzej, że później twórca nieco odpływa w rejony zwykłych blubrów, aczkolwiek z ręką na sercu przyznam, że parę scen i obserwacji mu się udało (co poniekąd udowadnia moje przypuszczenia o wiwisekcji). No ale to tyle, całościowo poniżej średniej niestety, aczkolwiek podejrzewam, że z odpowiednim towarzystwem i maryśką to może być fajne przeżycie... tylko, że - no właśnie - w realu chyba lepiej.
4 / 10
19-03-2016, 05:09
|